Szanowni Państwo zachęcam do wyrażania własnych opinii - zarówno na temat poruszonego tu problemu, jak i - o niniejszej stronie.
Napisz do mnie - wyraź swą opinię
Jako autor strony zastrzegam sobie prawo do selekcjonowania nadesłanej korespondencji, skracania wypowiedzi, bądź zamieszczania tylko wybranych fragmentów.
Przypominam, że publikacja opinii i stanowisk nie świadczy o tym, że je popieram czy uważam za słuszne.
Niniejszy dział ma służyć Państwu zarówno do wyrażania własnych poglądów, jak też do ich kształtowania. Mam także nadzieję, że zawarte tu wypowiedzi skłonią do własnych refleksji nad poruszaną problematyką.
Wpis z 6. maja 2010 r.:
Witam.
Dziś dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Dziś podjęłam też decyzje o aborcji... Jutro o godz 12 jestem umówiona na zabieg. Ojciec dziecka nie wie ani o ciąży ani o zabiegu. Mam już trzyletnią córeczke z innym mężczyzną, którą wychowuje sama. I tu jest właśnie problem... Drugie dziecko z drugim facetem... Strach, przerażenie, aborcja...
Powiedziałam mamie. Najpierw złość, kombinowanie kasy, a po godzinie płacz nas obydwu. Mama powiedziała, że kiedyś TO zrobiła. I do dzisiejszego dnia żałuje tej decyzji. Wpisałam ''aborcja'' w necie i tak tu trafiłam...
DZIĘKUJE wam wszystkim. Czytałam i płakałam. Teraz pisze i płacze. Jutro miałam zabić SWOJE dziecko. Dzięki WAM za 9 miesięcy moja córeczka będzie miała rodzeństwo. Powiem ojcu Nienarodzonego i bez względu na wszystko - urodzę.
Wychowuje jedno dziecko sama, wychowam i drugie. Wstyd mi za to, że myślałam o aborcji, o morderstwie mojego dziecka...
Dziękuje za wszystko... może moje dziecko też kiedyś trafi na tą stronę i też wam podziękuje...
Magda z Warszawy
Wpis z 12. kwietnia 2010 r.:
Witam.
Jestem zwolenniczką aborcji, ale w szczególnych przypadkach.
Chciałabym, aby była legalna, ale gdy potwierdzi jej słuszność sąd lub inna instytucja (lekarze, opieka społeczna).
Na przykładzie tego zdjęcia z portalu (zdjęcie dostępne w serwisie www.demotywatory.pl - kliknij jeśli chcesz je zobaczyć - przypis: Administrator) - gdzie robi się żarty - jednak to zdjęcie mówi samo za siebie. Jest słuszne, poważne i myślę że w dyskusji społecznej powinno być pokazywane.
Uważam, że bezdyskusyjnie aborcja powinna istnieć w
przypadkach chorób płodu, chorób matki i tym podobnych. Jeśli chodzi o biedę proponuję zastosować podwiązywanie jajowodów oraz jąder - wiem, że tacy ludzie biedni, z którymi ja obecnie pracuję podczas resocjalizacji sami się zgłoszą, gdyż sami widzą problem tych dzieci złodziei błąkających się po ulicach biednych miast.
Pozdrawiam,
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 8. lutego 2010 r.:
Witam!
Ja jestem całkowicie przeciwko aborcji. Nawet ten z powodu gwałtu, ani choroby dziecka, ani przyczyn materialnych. Jestem mężatką 23 lata i jestem drugi raz w ciąży, w 25 tygodniu. Swoje pierwsze dziecko poroniłam w 7 tygodniu ciąży i jest to ból i rozpacz, który nosi się do końca życia. Cały czas zastanawiam się, jak by wyglądało, jak by miało na imię. Czy by było śliczną dziewczynką o ciemnych włosach i pięknych niebieskich oczach (tak zawsze sobie ją wyobrażam)? Ta strata pozostaje zawsze w psychice. Jeśli śmierć dziecka powoduje aż taki ból (moje pierwsze dziecko nie było planowane, było wynikiem naszych - moich i mojego - wtedy nie męża - decyzji), to jakie skutki musi mieć zabicie dziecka, dokonanie aborcji??? Powiem szczerze, nie chcę tego wiedzieć - za bardzo mnie to przeraża.
Zabicie dziecka, które jest chore to terminacja ciąży. Znam historie dużej ilości kobiet, które mimo zdiagnozowanych wad śmiertelnych u swoich dzieci, nie przerwały ciąży. Urodziły dzieci, część udało się uratować dzięki postępowi w medycynie, część żyło tylko kilka godzin tygodni, ale były najbardziej kochanymi i przytulanymi dziećmi. Znam nawet historie pewnej kobiety, która urodziła synka z wadą letalną mózgu, nie zdecydowała się terminować ciąży. Dzieci z taką wadą zazwyczaj umierają zaraz po urodzeniu. Jej synek żyje 8 miesięcy. Nawet lekarze są zdziwieni. Ja osobiście podziwiam tę kobietę!
Moje drugie dziecko w 12 tygodniu ciąży miało podwyższone pewne parametry, które mogły by świadczyć o różnych chorobach. Zespół downa itp. Lekarz prowadzący chciał wysłać mnie na badanie inwazyjne. Ryzykiem tego badania było albo poronienie albo zakażenie dziecka (możliwa śmierć). Nie zdecydowałam się. Wiedziałam, że chcę tego dziecka, niezależnie czy będzie zdrowe czy chore. w 22 tygodniu ciąży lekarze nie wykryli nic niepokojącego. Dziecko jest zdrowe i zdrowo się rozwija.
Dlatego jestem całkowitym przeciwnikiem aborcji!!!
Pozdrawiam,
Magda
Wpis z 25. stycznia 2010 r.:
Witam!!! Znalazłam się na tej stronie, bo szukałam materiału na zaliczenie z etyki. Poczytałam wiele opinii na ten temat i wydaje mi się, że każdy ma rację, ale z jego punktu widzenia. Opowiem historię mojej przyjaciółki.
Jest panienką związała się z żonatym facetem, konsekwencje wiadomo jakie były, ciąża i plecy owego faceta. Pieniądze się znalazły, jednak nie wiedziała co dalej robić. Starałam odwieść ją od tak desperackiego kroku, byłam bliska zwycięstwu, ale na drodze stanęły "pomocne dłonie" i zawiozły koleżankę na zastrzyk. Co dalej, wiadomo, PŁACZ!!! Zastanawiam się gdybym była bardziej stanowcza, umiała znaleźć większe argumenty, to po tym wszystkim nie liczyłaby przyjaciółka dni, miesięcy ile miałoby dziecko.
Teraz na szczęście ma dziecko, ale co się stało z tamtym, co mu zrobiła nie zapomina. Ja też nie zapomniałam bo gdybym bardziej...
Kaśka
Wpis z 5. stycznia 2010 r.:
Według mnie, aborcja to jeden z największych wrogów ludzkości XXI wieku. Bo tu po prostu mamy do czynienia z mordowaniem bezbronnych dzieci Dzieci, które chcą żyć lepiej od nas. Chcą się rozwijać. Chcą kochać i być kochane. Wiedzmy to, że dzieci te, które są jeszcze nie narodzone w łonie matki, które tego dziecka nie chce, to dziecko wszystko czuje. Ono rozumie, że nie jest kochane. I takiemu dziecku na pewno później jest trudniej zrozumieć miłość do bliźniego, skoro matka go taką prawdziwą miłością nie potrafiła pokochać.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 17. grudnia 2009 r.:
Witam,
Czytałem Twoja stronę o aborcji. Nawiązując do pewnych wniosków z działu Epilog.
* Dlaczego Poczęte ma być ukarane najwyższą karą (śmierć) za to, że rodzice są w trudnej sytuacji materialnej (to pytanie kieruję przede wszystkim do tych, którzy żądają zalegalizowania aborcji ze względów społecznych)?
Uważam że lepiej jeżeli dziecko przyjdzie na świat chciane i kochane. Lepiej, żeby dziecko się nie urodziło, niż miałoby przyjść na świat w biedzie, gdzie poziom życia całej rodziny musiałby ulec znacznemu/drastycznemu obniżeniu. Tu nie chodzi o wygodnictwo i materialne podejście do życia - są momenty gdy dziecko jest oczekiwane, a rodzice są na nie gotowi oraz są momenty gdy ludzie na dorobku/w dołku po prostu nie są w stanie zapewnić dziecku godnego życia. Lepiej, żeby obsmarkane biegało, w brudnej śmierdzącej koszuli, zaniedbane bo rodzice każdy wolny czas spędzają na pracy żeby wykarmić wszystkie dzieciaki? Widze na ulicy pełno takich dzieciaków, niechcianych? niekochanych? bez jakiejkolwiek opieki, nadzoru bo rodzice w robocie harują, a w domu cała gromadka... Tak można to zmienić, zdaje sobie sprawę, że ten punkt jest "słaby", nie ma czarne albo białe - więcej w ostatniej wypowiedzi.
* Dlaczego Nienarodzony ma zostać ukarany śmiercią za to, że jego matkę skrzywdził gwałciciel (co to za prawo, które najwyższą karą karze niewinnego)?
Takie, że matka to nie bezosobowy inkubator!!! Tylko człowiek i jeżeli nie może bez obrzydzenia myśleć o owocu gwałtu to dajmy jej prawo! Do zareagowania tak jak chce. Dla mnie pierwszeństwo ciała/uczuć matki w takiej sytuacji jest bezdyskusyjne. To jest jej ciało, to ona została zbrukana, to ona ma zszarganą psychikę być może i jak chce usunąć dziecko jest to dla mnie jej prawo.
* Dlaczego Człowiek w łonie matki ma zostać zabity za to że jest nieuleczalnie chory lub grozi mu śmierć (eutanazja dla nienarodzonych?)?
Tak - eutanazja dla nieuleczalnie chorych nienarodzonych itd. Skoro taki płód jeszcze jest w trakcie rozwoju, bezmyślny twór który kiedyś będzie człowiekiem - czyż nie lepiej zakończyć jego istnienie niż miałby potem w męczarniach umrzeć, męczyć się trwając w swoim kalectwie? A rodzicom dać możliwość wychowywania w pełni zdrowego dziecka- kto tego nie chce? Jasne, wybór co jest chorobą usprawiedliwiającą taka aborcje to inny temat, bardzo delikatny. Tak - jest to pójście na łatwiznę. To lepsze niż poświęcanie połowy swojego życia na wychowywanie biednego okaleczonego dziecka, gdy za każdym razem jak na nie patrzysz chce Ci się płakać że spotkał Was tak okrutny los. Dla mnie nienarodzony do pewnego momentu to nie człowiek tylko płód i tyle.
* Dlaczego mamy zabierać życie Dziecku, gdy istnieje zagrożenie dla życia jego matki? Skąd pewność, że ono musi zginąć? Czy jego życie jest ważne?
Bo jak wyżej - matka to nie inkubator. Jak matka przeżyje może urodzić inne dziecko. Jak umrze już nie urodzi. Prosty rachunek jak dla mnie. I nie musi być pewności że ono musi zginać - wystarczy uzasadnione wysokie podejrzenie wyrażone przez lekarza. Życie matki jest ważniejsze. To tak jakby moja żona była w takiej sytuacji - wolę mieć z nią inne dziecko, niż ryzykować jej życiem.
* Czy nie ma innych sposobów na rozwiązanie wyżej postawionych problemów? Czy zabicie Dziecka, krzywda Matki i Najbliższych to jedyne, najlepsze i nie podlegające dyskusji rozwiązanie?
Tak jest kilka możliwości:
Na pewno rozwój medycyny prenatalnej.
Szerzenie większej świadomości seksualnej/antykoncepcji wśród młodzieży. Niestety w konserwatywnej Polsce jest to temat tabu a przecież każdy się kocha.
Odnośnie materialnych powodów aborcji - większa pomoc Państwa dla ludzi z materialnymi problemami.
Tak w ogóle bardzo profesjonalna - wyrazista stronka, co prawda nie zgadza się z Tobą, ale każdy ma prawo do swojej opinii, a powyżej znajduje się moja.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 2. grudnia 2009 r.:
STANOWCZO PRZECIW ABORCJI! Nawet gdybym zaszła w ciążę poprzez gwałt, to też bym nie usunęła tego dziecka, rozumiem możecie powiedzieć, że jest to dziecko niechciane, a po co itd. ... ALE NIGDY NIE POZBAWIŁABYM CZŁOWIEKA ŻYCIA! NAWET GDYBY MIAŁOBY SIĘ URODZIĆ CHORE! Widocznie Bóg tak chciał, widocznie tak miało być, dlatego warto zawierzyć Bogu, a nie opinii innych! Bo to Bóg decyduje, ile kto ma żyć. Nie wolno kogoś pozbawiać życia od tak, bo my tak chcemy. A co by było jakbyście nie żyli teraz, bo taka matka usunęła ciążę BO TAK CHCIAŁA! Też bylibyście niezadowoleni. Dlatego nie wolno zabierać możliwości życia drugiej osobie, nie można o tym decydować.
Zawsze jest jakieś inne wyjście niż wprost ZABIJANIE DZIECKA, bo można je oddać do domu dziecka. Tak wiele jest rodzin, które nie mogą mieć dzieci.
LUDZIE! Nie bądźcie EGOISTAMI! Bo ABORCJA to wynik egoizmu. Robią to niektórzy, bo tak im wygodnie, najlepiej pozbyć się "problemu". Ale po latach stwierdzicie, że popełniliście wielki, WIELKI BŁĄD i będziecie tego GORZKO ŻAŁOWAĆ!!! Nie będziecie mogli żyć w spokoju, bo będziecie mieli świadomość że zabiliście dziecko! BĘDZIECIE MORDERCAMI!!!
Wejdźcie na YouTube i wpiszcie ABORCJA. Pooglądajcie filmy o tym. Może w końcu coś do Was dotrze! Wiele osób, które jednak nie dokonały aborcji, a myślały o niej, dzisiaj kochają te dzieci, każde dziecko jest kochane, one niczemu winne, chce żyć jak my!
antyaborczyni
Wpis z 14. listopada 2009 r.:
Chciałbym się wypowiedzieć o temacie aktualnym "urodzona z aborcji".
W swej - nie wiem - głupocie umieściłem post do artykułu o swoim przypadku.
Żona obecnie lat 20, ja - lat 26. Dwa lata temu w 32 tygodniu urodził się nam synek z zespołem Down'a, wadą serca, padaczką. Oczywiście była propozycja aborcji ze względu na schorzenia. Podjęliśmy decyzje, że damy szanse. Właściwie napisze tak: nie było nawet mowy o aborcji. Podobny temat założyłem na forum WP: zadziwiły mnie odpowiedzi, że jestem nieodpowiedzialny, że zrobiłem dziecko 18 latce, że pewnie jestem nieukiem, że matury nie zrobiłem...
A ja tylko chciałem uświadomić ludziom, że to życie, ten Kubuś nasz da nam tyle siły, chociaż nie ma go już z nami.
Żona skończyła szkołę, zdała maturę, studiuje i czekamy na drugie dziecko, ale powiem szczerze - jestem zdruzgotany ludźmi i ich brakiem sumienia. Nie wiem jak to nazwać - nie rozumiem słów "to sprawa matki co zrobi z własnym dzieckiem", że jak chce to je zabortuje - do czego my dążymy?? To dziecko ma prawo do życia. Tak jak my - jak ty, jak ja. Nieważne jakie będzie - czy upośledzone, czy zdrowe!! Zaskoczony byłem odpowiedzią człowieka, który uczy dzieci - nie wiem w jakiej szkole - zaznaczył, że pokaże mój post jako przestrogę do używania antykoncepcji...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 28. lipca 2009 r.:
Witam!
Temat aborcji przewijał się praktycznie na wszystkich przedmiotach szkolnych, w rozmowach ze znajomymi, z rodziną. Minęło kilka lat od momentu, kiedy dowiedziałam się, co znaczy to słowo, ale moje zdanie nie zmienił czas.
Życie jest niesprawiedliwe. Niektóre kobiety mogą mieć dziecko, mogą zajść w ciąże, a niektóre zrobiłyby wszystko, by mieć dzieci. Niektóre matki zabijają swoje dzieci, a inne płaczą za swoimi zmarłymi potomkami.
Mam dopiero 19 lat, ale wiem, że jeśli znalazłabym odpowiedniego mężczyznę, chciałabym mieć z nim dzieci i to bez względu na wiek.
Moja siostra w tamtym roku, straciła synka, umarł w czasie porodu. Ból jest taki straszny, że nie zmniejszy go czas, ani kolejne dziecko. Dzieci to skarb. To część nas, Twoje piękne oczy, jego uśmiech, który tak kochasz.
Cieszysz się życiem? Uważasz, że jest piękne? Czemu więc nie pozwolisz swojemu maleństwu cieszyć się nim? Może to zabite dziecko, byłoby geniuszem, modelką, aktorką, może odkryłoby coś, co zmieniłoby nasze życie? Uważasz, że jesteś za młoda na dziecko? A na współżycie byłaś dorosła? Jesteś w ciąży. Masz milion obaw, czy sobie poradzisz, co powiedzą rodzice, czy pogodzisz to wszystko. Ale nie jesteś sama. Jest jeszcze ojciec dziecka, są Twoi rodzice. Na początku będą źli, ale zrozumieją, jesteś ich dzieckiem i na pewno nie chcieliby, żeby coś Ci się stało, bo Cię kochają. Cieszy Cię to, jak Twoja mama mówi, że Cię kocha, że jesteś cudowna, cieszy się, gdy odnosisz sukcesy? Pozwól sobie cieszyć się tym. Pamiętaj, nigdy nie może być tak źle. Zawsze istnieje jakieś wyjście z sytuacji.
Za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem dostaje się dożywocie, jak nazwać rozrywanie na części ciała maleńkiej istoty, która nawet nie może się bronić?! No jak! Pamiętaj: Bóg życie daje i Bóg życie odbiera. Nie jesteś Bogiem i nie będziesz. Zastanów się. To nie jest decyzja, którą się podejmuje w ciągu kilku minut, ta decyzja będzie mieć wpływ na Twoje życie. Wiem, że nie jesteś zły(a), masz sumienie, porozmawiaj z nim. Jeśli nie umiesz, porozmawiaj z przyjaciółmi, rodzicami. Rodzice nie uczyli Cię zabijać, nie ucz się tego. Aborcja to jest zabójstwo. To tak samo jakbyś zabiła swoją koleżankę, tylko jeszcze gorzej, bo zabijasz cząstkę siebie, której nigdy już nie odzyskasz.
Pozdrawiam,
k.
Wpis z 17. lipca 2009 r.:
Witam. Wiem, że temat jest bardzo drażliwy, ale jeśli chodzi o dzieciątko, które jest w wyniku gwałtu, to naprawdę będzie nie kochane przez swoja matkę, gdyż będzie cały czas przypominać o tym zdarzeniu - przykrym dla niej.
A jeśli dziecko ma urodzić się tak bardzo chore, że ma cierpieć przez całe życie, to chyba lepiej mu tego zaoszczędzić jeszcze przed poczęciem (mam takie zdanie i chyba każdy wie, że każdy myśli jak chce).
Oczywiście są zabiegi, a jest ich mnóstwo, które nie podlegają dyskusji, czyli młodzież, która nie uważa a później - "RATUNKU JA NIE CHCĘ" - to są przypadki, kiedy tego nie powinno być!!!
Ale dlaczego jest to wykorzystywane częściej niż powinno??? Tego nie wiemy - tacy są ludzie - nie są odpowiednio przygotowani podczas gdy dorastają i gdy u młodzieży nachodzi czas, gdy oni uważają, że już mogą, powinno uświadomić się ich jakie są skutki wcześniej i jak to wygląda.
Ja w szkole miałem pokazany film z aborcji i to mnie skutecznie odrzuciło do dziś. Niech widzą, co mogło się stać także z nimi, gdyby ich matka czy ojciec myśleli tak samo!!!
Dziękuję za możliwość wypowiedzi,
pozdrawiam,
slavo81
Wpis z 28. maja 2009 r.:
Temat przez Was poruszony jest straszny! No cóż. Rodzą się ludzie i
ludziska. Mam 20 lat. Obecnie jestem w 20 tygodniu ciąży. Będę miała ślicznego synka. Ale nie o tym chciałam pisać. Chciałam podzielić się dumą i szacunkiem jakim darzę moją przyjaciółkę.
Jest starsza tylko 3 miesiące i w 3 miesięcznej starszej ciąży niż ja. Gdy w 7 tygodniu dowiedziała się, że jest w ciąży szukała lekarza, który usunie jej dziecko. Nie chciała go, ponieważ nie mogła dogadać się z partnerem, brał narkotyki i bił ją. Dziewczyna zerwała z chłopakiem i dalej szukała lekarza, który usunie jej maleństwo. Mówiłam jej, że jest stuknięta i to ona potrzebuje psychiatry, a nie lekarza do usuwania dzieci. Dziewczyna
znalazła odpowiednią osobę. Gdy przyszedł dzień "aborcji" dziewczyna się rozmyśliła.
Spotkałam ją jakiś czas później i zapytałam czy zrobiła to, co zrobić chciała. Powiedziała mi tak:
"Słuchaj to, że facet był kopnięty nie znaczy że ja też muszę taka
być. Nie usunę dziecka. Wychowam je sama. Jakoś dam sobie radę."
Na dzień obecny dziewczyna zdała maturę i niecierpliwie oczekuje
narodzin Karola, bo tak nazwie dziecko. :D
Chłopak za handel i spożywanie narkotyków dostał 4 lata więzienia. Rodzice dziewczyny ją wspierają. Jestem dumna z decyzji przyjaciółki. Doszedł do niej fakt, że to wina jej i chłopaka, a dziecko, które zostało poczęte przez ich "głupotę" ma prawo do życia.
Z pozdrowieniami z Chojnic
Sylwia
Wpis z 22. kwietnia 2009 r.:
Witam,
Natrafiłem na stronę www.aborcja.strony.pl przypadkiem z ciekawości wpisując w wyszukiwarkę Google hasło "aborcja".
Mnie w tym całym negatywnym przedstawianiu aborcji wyłącznie jako mechaniczne, okrutne zabijanie płodów w zaawansowanym stadium rozwoju - kilka tygodni - kilka miesięcy zastanawia kilka rzeczy.
Przedstawiany jest tylko ten jeden punkt widzenia - aborcja z wygody, a raczej niewygody posiadania dziecka - w zaawansowanej ciąży, w bestialski sposób.
Tego nie popieram.
Proszę jednak nie wrzucać do jednego wora nieodpowiedzialnych, puszczalskich dziewczyn z ludźmi planującymi swoją rodzinę, którzy chcą mieć zdrowe potomstwo.
Ja jestem zwolennikiem prawa do aborcji indukowanej farmakologicznie we wczesnych stadiach rozwoju.
W szczególnych przypadkach - wtedy, gdy zapłodnienie komórki jajowej nastąpi w nieprawidłowym miejscu - jajowód, lub ciąża pozamaciczna - nawet jak embrion zacznie się rozwijać to i tak zabije matkę zadając jej przy tym ogromne cierpienia, a przez to i sam zginie, gdyż zostanie pozbawiony połączenia z matką przez pępowinę i łożysko.
Druga sprawa - kiedy badanie prenatalne wykryje ciężkie wady wrodzone - mutacje i choroby genetyczne.
Dlaczego dopuszczać do rodzenia się ciężko chorych dzieci - mutantów np. z dodatkowymi kończynami, głowami czy bliźniąt "syjamskich" lub z zespołem Turnera czy Downa?
Tacy ludzie nie są w stanie przez całe swoje życie żyć samodzielnie, budzą obrzydzenie wśród większości społeczeństwa, nie osiągają sukcesów.
Czy wszyscy zwolennicy bezwzględnego zakazu aborcji myślą w ogóle o tym jak to ich dziecko lub oni sami mogliby się takimi urodzić? Zwłaszcza, że samemu z tak ciężkimi powikłaniami nie mogliby mieć potomstwa. Natura czyni istoty z tak ciężkimi schorzeniami bezpłodnymi aby zły materiał genetyczny nie był dalej przenoszony.
Jeśli u mojej żony badanie prenatalne wykryłoby ciężką wadę wrodzoną - bezwzględnie zabiegałbym o aborcję w jak najszybszym czasie aby uniknąć drastycznego porodu lub narodzenia ciężko chorego dziecka, które przeżyje jedynie dzięki nienaturalnemu przedłużaniu życia w szpitalu.
Czy moralne jest, że tacy ludzie się rodzą?
Moim zdaniem nie mniej niemoralne niż aborcja zdrowego płodu z bezmyślności matki.
We wczesnym stadium rozwoju kiedy wykryje się tragedię w rozwoju dziecka, a embrion nie przekracza kilku centymetrów i możliwa jest aborcja indukowana farmakologicznie - nie jest to coś tak drastycznego jak wysysanie czy wyskrobywanie płodu z macicy. Jest to również o wiele mniej drastyczne niż śmierć matki (i przy okazji płodu) w wyniku nieprawidłowego zagnieżdżenia komórki jajowej. Nawet mniej drastyczne niż dopuszczenie do dalszego rozwoju i urodzenia nawet prawidłowo zagnieżdżonego dziecka, które uległo ciężkim mutacjom.
Niech każdy zagorzały przeciwnik wszelkiej aborcji pomyśli że gdyby sam się urodził z ciężkim schorzeniem nie byłby w stanie wyrazić swojego zdania ani mieć potomstwa tylko byłby skazany na podtrzymywanie życia i koszmarnie niską jakość życia - być może nigdy nie poznałby przyjaźni, znajomych, ani nawet nie byłby w stanie pojmować ideałów moralnych prezentowanych przez religię chrześcijańską.
Ja bym szczerze nie chciał urodzić się z trzema rękoma, jednym okiem i może jeszcze bez nerek.
Nie chciałbym być potworem.
Jestem wdzięczny Bogu za to, że urodziłem się zdrowy.
Czy dziecko urodzone z ciężkimi wadami wrodzonymi uniemożliwiającymi normalne życie jest wdzięczne Bogu, że takie się urodziło?
Dość bezmyślności w krytykowaniu wszelkiej aborcji!
To tak samo jak z zabiciem drugiego człowieka! Napastnika - potępiam. Jeśli zaś ktoś znajdzie się w sytuacji życiowej, kiedy nie ma wyjścia i musi zabić napastnika w obronie innego życia - wybaczę mu, gdyż sam nie zawahałbym się nawet na moment, gdyby ktoś próbował zabić moją matkę na moich oczach.
Nie zawsze zabicie kogoś dyktowane jest złem.
Nie zawsze aborcja dyktowana jest złem.
Złem jest, że natura dopuszcza do rozwoju ludzi z ciężkimi wadami wrodzonymi.
Inna sprawa, że nie miałbym nic przeciwko aborcji nawet zdrowych płodów, z których wyrastają przestępcy zabijający innych ludzi. Ale nie mamy wglądu w przyszłość, więc taka możliwość pozostaje jedynie w sferze hipotetycznej...
Zalecam rozsądne planowanie ciąży poprzedzone badaniami własnego materiału genetycznego.
Warto zrezygnować z poczęcia dziecka, jeśli mężczyzna ma zmutowane plemniki i/lub kobieta jakieś mutacje chromosomalne dające wysokie ryzyko powikłań genetycznych u dziecka.
Lepiej unikać rozterek moralnych i ryzyka konieczności aborcji...
Wystarczy myśleć...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 16. lutego 2009 r.:
Mam 17 lat, jestem w 4 miesiącu ciąży i nigdy, przenigdy nie przyszło mi
zabić, w dodatku dziecka. Odkąd jestem w ciąży, całe moje podejście do życia zupełnie się zmieniło. Gdy rozmawiałam z dziewczynami w klasie, powiedziały mi, że gdyby były w ciąży, dokonałyby zabiegu aborcji, bo są młode, nie mają szkoły.
Taki apel, z mojej strony, do tych wszystkich młodych kobiet. Nie jesteście pierwsze i ostatnie, które są w takiej sytuacji. Bóg dał prawo do decydowania o życiu, ale nie dał nam prawa decydowania o śmierci drugiego człowieka.
Wcześniej nigdy tak tematem aborcji się nie interesowałam, odkąd dowiedziałam się że będę matką,
zdecydowałam się dołączyć do organizacji HLI - Human Life International.
Ja wierzę w siebie i wiem, że sobie poradzę z wychowaniem dziecka. Jeśli myślicie, że rodzice nie mogą się dowiedzieć jesteście w błędzie. Na pewno was nie zostawią i nie opuszczą w najcięższych chwilach. Teraz jest wiele możliwości na skończenie szkoły, a młodość? No cóż - trudno, lecz wiedzcie, że dziecko da wam tyle radości i szczęścia, że żadna z was za tą młodością nie zatęskni.
Pozdrawiam,
Kasia - Gdańsk
Wpis z 11. grudnia 2008 r.:
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 15. listopada 2008 r.:
Mam trójkę dzieci, kocham je bardzo, są moje... moja krew... i wiem,że jeśli będę miała mieć następne dziecko to je urodzę, bo dzieci to podstawa...
Czuć ich oddech albo słowo "kocham cię mamusiu". Nikt nie dał nam prawa by sądzić o życiu innego człowieka. Jestem przeciw aborcji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 1. listopada 2008 r.:
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 31. listopada 2008 r.:
Madzia
Wpis z 30. listopada 2008 r.:
Pozdrawiam,
Ewelina
Wpis z 22. czerwca 2008 r.:
Aborcja powinna być w naszym kraju koniecznie całkiem zabroniona! To okrucieństwo, bestialstwo! Czy wy zwolennicy aborcji wyobrażacie sobie jak potwornie musi boleć to dziecko np. wyrywanie mu rąk!? Do czego to dochodzi? Co będzie za kilka i kilkanaście lat? Prawie każda kobieta będzie zabijała z premedytacją własne dziecko! To stanie się plagą świata także Polski! Dziecko ma prawo do życia! Co ono jest winne zaistniałej sytuacji? Przeważnie gwałciciele są winni i nieodpowiedzialne niewiasty są sobie winne. To jest przestępstwo i za to idzie się do więzienia! Wolność jest mylona ze samowolą! Nawet w przypadku zagrożenia życia matki aborcja powinna być koniecznie zabroniona! Brak sumienia jest przyczyną dokonywania aborcji! Kościół słusznie domaga się zniesienia aborcji. Ja się z tym zgadzam! Powiem więcej! Kościołowi należą się natychmiastowe przeprosiny zwłaszcza ze strony polityków SLD a szczególnie Pana Grzegorza Napieralskiego! Ten człowiek posuwa się za daleko w swoich jakże obraźliwych słowach pod adresem Kościoła.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 15. czerwca 2008 r.:
Łukaszu - Bardzo Wam współczuję. Postąpiłabym na Waszym miejscu tak samo, a czy będziecie kiedykolwiek żałować, czy nie zależy tylko od Was, od tego co będzie się działo w Waszych głowach.
Byłam w podobnej sytuacji wiele lat temu i nigdy nie żałowałam... Żyję normalnie, jestem szczęśliwa i nie myślę o tym, jak o błędzie nie do wybaczenia. Różne rzeczy się w życiu zdarzają i nikomu nie wolno oceniać drugiego człowieka.
Pozdrawiam Was ciepło,
Kasia
Wpis z 29. maja 2008 r.:
Hmm...
Moim zdaniem jest to bardzo trudny temat. Opinie są podzielone. Wydaje mi się jednak, że zależy to od tego jak człowiek jest wychowany. Niby wszyscy wiedzą, że nie powinno się usuwać dziecka - to przecież życie od samego poczęcia (a nie jak część myśli, że to 'fasolka'), ale mimo tego szukają jakichkolwiek aspektów, aby zalegalizować aborcję.
Moim zdaniem nikt nie ma prawa zabijać! Przecież za morderstwo jest się karanym. Jakby zalegalizować aborcję to co za różnica, czy będzie zabijać się niewinne dzieci, czy jakiegokolwiek innego człowieka? =\
Ja też nie mam za wiele lat (19 l.) i... Pojawił się problem... Zaszłam w ciążę. Chłopak, który jest ojcem dziecka jest w takim samym szoku jak ja, ma mętlik i sam nie umie się odnaleźć w zaistniałej sytuacji, chciałby abym usunęła dziecko. Dla mnie był to szok! Jak mogę usunąć dziecko, osobę którą noszę pod serce? Nieważne, że to początek - ważne, że to przecież życie, dziecko - nasze dziecko!
Ja osobiście nie jestem za usuwaniem ciąży. Jeśli dziecko jest
niechciane, ludzie uważają, że to jakiś problem to... kobieta powinna urodzić, a jeśli w ciągu 9 mc nie dojdzie do wniosku, że kocha tego małego szkraba rozwijającego się w jej łonie, pod jej sercem, zawsze może oddać dziecko.
ONO NIE JEST WINNE GŁUPOCIE RODZICÓW! Powinno mieć szansę, jak każdy z nas, na zobaczenie świata, na przeżycie wszystkiego, co tutaj jest. Nikt nie może tego odebrać nikomu - zwłaszcza rodzice własnemu dziecku.
To jest moje zdanie i wierzę, że wiele kobiet zgadza się ze mną...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 29. kwietnia 2008 r.:
Witam.
Przypadkiem trafiłem na tę stronę. Szukałem informacji o tym zabiegu. Mam 20 lat. Moja dziewczyna właśnie się dowiedziała, że jest w ciąży, ale nie ze mną - została zgwałcona. Do tego ciąża może być zagrożeniem dla jej życia, temat aborcji zawsze mijałem bokiem. Teraz sytuacja wymusiła na mnie podjęcie decyzji. Ona usunie to dziecko. Nie moglibyśmy go wychować, jesteśmy za młodzi na taką odpowiedzialność, dziecko potrzebuje miłości a nie sądzę żeby którekolwiek z nas mogło zapomnieć o tym co się stało i jak tragicznych wydarzeń skutkiem jest ono. Nie pochwalam aborcji, ale nie mamy wyjścia. Ludzie, którzy tutaj piszą, w więszkości czytali o tym w gazetach. CO WY WIECIE? Przeżyjcie to, a potem się wypowiadajcie w taki sposób. Brak mi już sił nie mam już nawet łez żeby płakać. Nie wiem czy za 10 lat nie będziemy żałować, ale teraz uwżam, że podjęliśmy słuszną decyzje.
Łukasz
Wpis z 24. kwietnia 2008 r.:
Witam serdecznie,
chce się w skrócie podzielić swoją opinią na ten temat, gdyż w wieku niespełna 16 lat doświadczyłam tego zabiegu (teraz mam już 23). Jak teraz to pisze to mi się strasznie ręce pocą, bo wiem, że bardzo źle zrobiłam, bo jest to bardzo niemoralne. Ale z wiekiem jakby mniej tego załuję... Ale to z innych powodów tego żałuję.
Myślę, że jakbym nawet urodziła, to bym pewnie nie żałowała, bo nie wiedziałabym, co by mogło być i odwrotnie... No cóż, ale się stało, a do tego przyczynili się moi rodzice, którzy gdy się dowiedzieli, nie chcieli ze mną mieć nic wspólnego i chcieli mnie wyrzucić z domu, choć nawet po zabiegu nie odzywali się do mnie z pół roku.
Miałam im za złe, ale na dzień dzisiejszy myślę, że nie do końca, bo gdyby na to przyzwolili, to nie wiem czy bym dalej się kształciła tak jak teraz i czy miałabym dobrą pracę tak jak teraz...
Myślę, że byłoby gorzej, gdyż trzeba zacząć od tego, że mój były, z którym mi się przytrafiło, był niezbyt ambitny, nie miał zbyt dobrej pracy no i pozycja materialna nie była dobra. Więc ja bym skończyła podobnie - gdzieś z nim na wsi, wychowując kolejne dzieci i myśląc, co ja zjem albo co one zjedzą.
Dlatego u nas w kraju matki zostawiają dzieci pod śmietnikami albo same popełniają samobójstwa. Może je usprawiedliwiam, ale staram się popatrzeć na to obiektywnie. Czyli jak ja miałam te 16 lat to byłam dzieckiem. Nie jestem w tym momencie za tym, aby dzieci rodziły dzieci, choć wtedy myślałam, że jestem dorosłą, co się okazało nieprawdą, gdyż nie potrafiłam się zabezpieczyć...
Więc jestem za tym, aby aborcja była możliwa i ogólnodostępna, ale dla dziewczyn do 18 roku życia, gdyż to nie ma sensu, bo są dziećmi...
Bardzo bym chciała aby miały wybór przynajmniej jako dzieci do tego 18 roku życia. Bo domyślam się, że istnieje dużo przeciwników tego, ale oni tego nie doświadczyli! A tak naprawdę, gdy młoda dziewczyna chce usunąć to i tak to zrobi - bez względu czy to jest legalne czy nie... Ale gdyby było legalne, chociaż do tego 18 roku życia, to może nie musiałyby wchodzić w świat podziemia i szukać tam pomocy u nie wiadomo kogo, narażając swoje życie, co może nawet prowadzić do tego, że w przyszłości nie będą mogły mieć dzieci, a na pewno będą chciały :)
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 10. kwietnia 2008 r.:
Tak, życie matki jest ważniejsze niż dziecka, ponieważ nie wiadomo czy dziecko nie umrze w trakcie porodu lub wcześniej.
Jeśli jest szansa uratowania choć jednego z żyć (w większości przypadków jest to życie matki) to należy ją chwytać i dołożyć wszelkich starań, aby się udało, choćby za cenę (i tak skazanego na śmierć) życia.
Jeśli dziecko jest zagrożeniem dla życia matki, automatycznie staje się jej wrogiem, z którym KOBIETA ma prawo walczyć.
z poważaniem, Kamila
Wpis z 12. lutego 2008 r.:
Witam. Chodź mam dopiero 17 lat i możecie sobie pomyśleć, że nic nie wiem na temat aborcji i po co w ogóle się wypowiadam.Ale jednak to zrobię. Chcę powiedzieć, że ja jestem przeciwna aborcji. Dlaczego? A właśnie dlatego, że ja nie wiem co to dziecko zawiniło. Przecież ono nawet nie zobaczyło świata, nawet nie wie jak wygląda jego mama, tata rodzeństwo. Dziecko to skarb. Dziewczyny, kobiety nosicie pod sercem człowieka tak jak wasze mamy nosiły was i jakoś życia wam nie odebrały. To po co wy to robicie? Dlaczego odbieracie swoim dzieciom życie? Pomyślcie ile ono by
wniosło radości w wasze życie. Byście się cieszyły z każdej rzeczy, które by to dziecko zrobiło. Ile radości by wam przyniosło, jakby powiedziało pierwsze słowo i to słowo by brzmiało właśnie "mama". No właśnie - mama, ale
co to za matka, jak odbiera życie własnemu dziecku. Naprawdę nie rozumiem takich kobiet.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 18. stycznia 2008 r.:
Witam, nie wiem właściwie po co to piszę, ale denerwują mnie komentarze osób, które nawet nie dotknęły palcem problemu aborcji, albo mają niewiele latek i nic złego w życiu jeszcze nie przeszły. Nie wiedzą co to mieć zmarnowane dzieciństwo, przeżyć większą część życia w strachu przed odrzuceniem, być niekochanym dzieckiem. Adopcja i domy dziecka w ogóle nie rozwiązują tego problemu. Skoro wg was jest tyle biednych, bezpłodnych małżeństw, to dlaczego domy dziecka w całym kraju, ale też w innych państwach są przepełnione? Na co Ci ludzie czekają?
Mam aborcję za sobą. Przeszło rok temu podjęłam tą feralną decyzję. Boli do dziś, tak samo i równie mocno jak wtedy. To była zła decyzja, żałuję jej, ale to było jak jakieś fatum ciążące nade mną. Mam dwoje dzieci, zawsze chciałam mieć dzieci i normalną rodzinę, której nie miałam. Tylko nie docierało do mnie to, że żeby umieć dawać swoim dzieciom miłość, uwagę i troskę każdego dnia, trzeba samemu tego w dzieciństwie doświadczyć. Ja byłam dzieckiem niechcianym. Moi rodzice pobrali się tylko dlatego, że ja byłam w drodze, a mój ojciec był nieszczęśliwy w ówczesnym małżeństwie, bo żona była bezpłodna. Chciał mieć dziecko, nawinęła się moja matka, rozstał się z żoną i związał z moją matką. Bez prawdziwej miłości, szacunku, akceptacji etc.
W niedługim czasie po moim urodzeniu, pojawił się brat, a potem kolejne dzieci, ale ich nie znam, bo pousuwane. Nie wiem ile dokładnie tych dzieci było, nikt o tym oficjalnie nie mówił w domu, tylko po pijanemu się o to kłócili...
Przy trzeciej ciąży nie wytrzymałam tego, że jestem sama. Sama z dwójką dzieci, ze wszystkimi problemami codziennymi, z fatalnym poczuciem fizycznym. Każdą ciąże znosiłam źle, a każdą kolejną jeszcze gorzej. Żyganie całymi dniami, depresja, brak wsparcia ze strony męża i innych. Bez pracy, w kiepskiej sytuacji finansowej, bez perspektyw na przyszłość. Ktoś powie, że skoro taką trudną mam sytuację to się trzeba było zabezpieczać, no i robiłam to, na tyle na ile mogłam i na ile było mnie stać. Nie mogę stosować antykoncepcji hormonalnej, mąż nie ma ochoty zakładać prezerwatyw... Nie chcę się tłumaczyć, chcę tylko otworzyć ludziom oczy. To, że ktoś tego nie zrobił, choć było mu trudno, nie znaczy, że cała reszta też tego nie zrobi, bo jesteśmy zupełnie różni. To co dla jednej osoby jest tylko średnio ciężką niewygodą, dla innej jest przysłowiowym gwoździem do trumny.
Nie można generalizować i kamienować te kobiety, które to zrobiły. Jezus czegoś innego uczył, a najbardziej gorliwi w swoich osądach są właśnie ci niby mocno religijni.
Aborcja jest zła. I poza sytuacją gwałtu chyba nie powinna być dopuszczana w ogóle. Ale co zrobić z lekarzami, którzy bardzo chętnie się podejmują zabiegów i przeprowadzają je oficjalnie w dużych szpitalach miejskich?
Może to od nich powinno się zacząć? Wprowadzić większy nadzór w szpitalach czy jak? Nie wiem, ale od gadania tylko i oczerniania innych nic się jeszcze nie zmieniło!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 22. grudnia 2007 r.:
Gdybym mogła cofnąć czas - nie zabiłabym własnego dziecka... Tego co nastąpiło POTEM nie można nazwać życiem... Obawiam się, że zabiję także siebie pomimo rozgrzeszenia, które otrzymałam. Jestem nieszczęśliwa. Kochałam ojca mojego dziecka mimo to zabiłam. Nikt nie chciał mi pomóc... Co z tego. Miałam w brzuchu MOJE DZIECKO. Nienawidzę siebie za to, co zrobiłam. Zawsze tak będzie. Pomagam ludziom. Jestem lekarzem. Uratowałam już kilka osób, ale... to nic dla mnie nie znaczy. Zawsze będę MORDERCZYNIĄ.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 28. listopada 2007 r.:
Jestem matka dwojga cudownych maluszków. Przed pierwsza ciążą nie rozumiałam co to jest aborcja ani jak rozwija się płód - dzieciątko. Lecz wiedziałam, że nigdy nie usunęłabym ciąży. Gdy na USG w 10 tyg. ciąży pialiśmy z mężem z zachwytu jak nasze maleństwo (obecnie 28-miesięczna córeczka) drapało się w nosek, mój lekarz (obrońca życia ludzkiego) wspomniał, że kobiety w "dużo bardziej zaawansowanej ciąży" dokonują aborcji. Zaniemówiłam, zaczęłam w szoku przeglądać Internet. Jestem przerażona tym co się dzieje, szczególnie w Stanach Zjednoczonych gdzie mordują dzieci nawet w 3 trymestrze ciąży - legalnie.
Niedawno słyszałam o przypadku dziewczyny, która się w ciąży dowiedziała, że jej dziecko jest raczej skazane na śmierć poprzez nieprawidłowy rozwój płuc. Szansę na przeżycie były małe, a w razie gdyby przeżyło - groziło poważne kalectwo. Ta kobieta doniosła ciążę do końca, chcąc dać maleństwu każdą szansę. Jej synek urodził się dwa dni przed moim i w tym samym dniu zmarł. Był ochrzczony, tulony przez rodziców, pochowany. Jej syn dostał szansę i godną śmierć, nie był rozerwany na kawałki i wyrzucony do śmieci za to ze był chory.
Mój lekarz ginekolog jest ogromnym wrogiem aborcji, on edukuje dziewczyny, które się zastanawiają nad tym morderczym zabiegiem i w ten sposób ocalił niejedno maleństwo.
Moje dzieci to największy skarb w moim życiu.
Aborcja to nie tylko morderstwo ale przy tym okrutna tortura na niewinnym ciele. Nie oglądałam żadnych zdjęć z tych zabiegów, nie mam na to sił. Starczy mi sam opis.
Anna
Wpis z 11. listopada 2007 r.:
Bóg daje życie i zabiera, człowiek może decydować o swoim życiu i o swoich wyborach dobrych czy złych. Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy. Ale my mamy wybór, a taka mała istotka ma prawo do życia.
W tamtym roku straciłam dziecko, moje życie umarło, świat się zawalił, obwiniałam cały świat i zadawałam pytanie "dlaczego?". Nie usłyszałam odpowiedzi - lekarz powiedział Bóg tak postanowił. Teraz - ironia życia - pisze prace licencjacką na temat aborcji, a jestem w 20 tygodniu ciąży.
Zawsze byłam za aborcją myśląc ile jest dzieci, które nikt nie kocha, nie maja miłości, zainteresowania i rodzicom przeszkadzają. I myślałam, że może wolałyby się nie urodzić. Ale żyjemy w XXI wieku, i ciąży można zapobiec, przewidzieć - przecież dzieci nie przynosi bocian. Jednak wiem, co się dzieje z psychika człowieka, jak umiera jego cząsteczka. Nigdy życie nie wygląda tak samo. Są wspomnienia, których nie da się wymazać.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 27. października 2007 r.:
KTOŚ - mówiła o tym ze chce usunąć ciążę. Jak możesz? Nie masz nikogo kto by Cię wspierał i czujesz się z tym źle? Pomyśl o Twoim dziecku... ONO TEŻ NIE MA NIKOGO. Tylko, że ono nie ma nikogo, kto by je obronił. Nawet matka chce je zabić... MATKA.
Proszę Cię z całego serca - urodź to dziecko i oddaj do domu dziecka lub zostaw w szpitalu - ALE NIE ZABIJAJ. Wiesz ile jest ludzi którzy chcieliby mieć dziecko, a nie mogą??? Na pewno ktoś zaopiekuje się Twoim dzidziusiem, który już żyje i pozwoli mu być szczęśliwym w dalszym Jego życiu, tylko błagam, zrób o co Cię proszę.
Ps. Oglądnij film o aborcji i zdjęcia - to Ci na pewno pomoże podjąć tę WŁAŚCIWĄ decyzje.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 28. sierpnia 2007 r.:
Kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży, świat rozsypał mi się na malutkie kawałki. Miałam prawie dwadzieścia lat. Właśnie dopiero zaczynałam studia, miałam chłopaka...
Myślałam kiedyś o macierzyństwie, i byciu matką... jednak te myśli były bardzo dalekie... a kiedy stało to się faktem w duszy, po cichutko, po kryjomu aby nikt nie widział cieszyłam się że będę miała maleństwo...
Niestety rodzina moja, i chłopak (a zarazem przyszły tatuś) postawili mnie przed decyzją! Oni zadecydowali za mnie, że mam usunąć... takie usuniecie problemu kosztuje 230USD.
Sprzeciwiłam się... Chłopak odszedł, rodzinę wzięłam na przeczekanie...a ja w ciąży rozkwitłam... czułam jak każdego dni mój maluszek rośnie i rośnie... Rozmawiałam z nim, na kopanie odpowiadałam mu delikatnym stukaniem... i po 36-tygodniach pojawiła się malutka kruszynka... moja córeczka... moja i tylko moja Oliwka...
Kiedy weszłam na tę stronkę (zupełnie przez przypadek) coś we mnie zamarło... serce mi pęka...
Ja bym tak nie potrafiła... mimo, że nie jest i nie było mi łatwo... mimo to, mam wspaniałą córeczkę...
Czasami nawet sama mam wyrzuty sumienia, że ktoś podsunął mi taki pomysł, że taka myśl zagościła u mnie...
I nie rozumiem, czemu Polacy chcą zalegalizowania morderstwa dla niewinnych, nieskalanych? to dlaczego nie wprowadzimy kary śmierci dla tych którzy mają krew na rękach i nie tylko???
Dlaczego kobiety w naszym kraju wybierają wygodę? dlaczego własne 'ja' jest ważniejsze niż życie dziecka??
Bywam na wielu stronach poświęconych aborcji, i wie, Pan co te strony mają ze sobą wspólnego?
Bo wszystkie kobiety, które dokonały aborcji mają potworne wyrzuty sumienia, męczą się... szukają bezskutecznie ukojenia... rozwiązanie jest jedno: po co zabijać???
Jest przecież tyle rozwiązań, tyle małżeństw nie może mieć dzieci, i chciałby zaadoptować... Nawet i nasze państwo w jakimś stopniu pomaga, są to niewielkie pieniążki, ale zapominając o własnych potrzebach - dla dziecka wystarcza!
Dziękuję Panu za tę stronę! i proszę Boga oby POLAKÓW takich jak PAN było jak najwięcej!
Z pozdrowieniami,Malwina, najszczęśliwsza mama rozbrykanej 22-miesięcznej Oliwki
Wpis z 22. sierpnia 2007 r.:
Witam
Wczoraj przeczytałam artykuł o terminowanych ciążach i tak zeszło mi na temat aborcji. Przeglądajac strony poświęcone temu tematowi postanowiłam tutaj wyrazić swoja opinie. Nie wiem jak to wygląda w obecnym szkolnictwie, ale mnie w liceum na zajęciach "przygotowanie do życia w rodzinie" pokazano film "Niemy krzyk" pokazujący zabieg aborcyjny poprzez zasysanie. Ginekolog przeprowadzający ten zabieg pozwolił na wewnętrzne użycie kamery i co się okazało??? Dla wielu ludzi ten "tylko płód" otwierał usta jakby krzyczał z bólu, kiedy rozrywa mu się ciało. Jak idziemy na operacje do szpitala, to lekarz tłumaczy nam szczegółowo przebieg zabiegu, proponuję aby usuwanie ciąży bez przesłanek zdrowotnych poprzedzone było cytowanym przeze mnie filmem i komentarzem lekarza: widzi Pani teraz wyrwiemy rączki, a potem serce i po kłopocie. Jako nastolatka wiele razy bałam się przypadkowego zajścia w ciążę, dlatego też decyzja o seksie z partnerem była bardzo przemyślana z całym dobrodziejstwem skutków. Przecież wiemy skąd biorą się dzieci, nie żyjemy w średniowieczu, nikogo nie zlinczują za urodzenie nieślubnego dziecka i oddanie go do adopcji. Ja również pozostawiam decyzje kobietom, ale powinny być one świadome wszystkiego. Również pomocy, która im zostanie udzielona, gdy zdecydują się na poród, ale nie wiem czy nasze społeczeństwo do tego dorosło.
Ewa
Wpis z 12. sierpnia 2007 r.:
Kobiety, które dokonują aborcji są jak dla mnie żałosne. Śpią z facetem nie patrząc na konsekwencje... Jeżeli idziesz z facetem do łóżka to miej tą świadomość, że możesz najnormalniej w świecie zajść w ciąże! Szczególnie kiedy piętnastoletnim dziewczynkom zachciewa się seksu. Potem jest ciąża i aborcja. I po co to im? Żeby zaszpanić jakie to one są modne i dorosłe? Podejmując decyzje o rozpoczęciu współżycia trzeba znać konsekwencje. Nic nie zabezpiecza w pełni przed ciążą. A kiedy już dojdzie do niechcianej ciąży uważam, że taka kobieta powinna zachować się odpowiedzialnie i urodzić to dziecko. Nie powinna patrzeć się już na własne dobro... Jeżeli bardzo nie chce tego dziecka to niech je odda do domu dziecka, a tam to dziecko będzie mogło chociaż żyć.
Jolka
Wpis z 21. czerwca 2007 r.:
Za zasłoną
W mroku umysłu zapalone światło
ogrom zniszczenia wydobyło, zgasło.
Wtedy zabiła po raz pierwszy.
Mamo, zaczekaj, czy nie chcesz mnie jeszcze?
Poczuj, jak rosnę, twoje ciało pieszczę.
Zabiła po raz drugi.
Bez przemyślenia, pod naporem chwili,
gdzie w tym momencie bliscy się zgubili?
Po raz trzeci.
Wyschły łez ślady, lecz nie blizny duszy,
których następne nie ma siły kruszyć.
Raz czwarty.
Później nietrwałą, nieprawdziwą miłość,
zdjęcie USG szybko przepędziło.
Piąty.
Radość z szóstego podświadomie grzebie
w trumnie sumienia i zabija
siebie.
Zofia
Wpis z 14. czerwca 2007 r.:
Hmm. Kim jesteśmy, żeby decydować o czyjmś życiu lub śmierci?! Kochajmy, cieszmy się, popełniajmy błędy i naprawiajmy je, ale nie bawmy się w Boga! Taka zabawa może skończyć się tragicznie.
Skąd wiemy czy właśnie nie uśmiercamy cudownej i wrażliwej osoby, która odmieni losy świata? Wiem, że nie jestem w stanie pojąć co czują kobiety, które decydują się na zabicie noszonego w sobie życia. Wiem, że z pewnością z ciężkim sercem podejmują tą niełatwą decyzję, ale czy naprawdę nie ma innej rady? Wiem, że jest ciężko, że niejednokrotnie brakuje pieniędzy, że istnieje obawa, że dziecko się należycie nie wychowa, nie zapewni mu się dogodnych warunków, ale czy to jest powód żeby przez resztę życia żyć ze świadomością, że zabiło się mały kawałek świata, który nie może się obronić i walczyć o przetrwanie, zdany tylko na naszą łaskę lub niełaskę?
Zbyt duża odpowiedzialność w za mało odpowiedzialnych ludzkich rękach.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 13. czerwca 2007 r.:
Bardzo ciężko mi było kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Tysiąc myśli przez głowę mi przeszło. Nie wiedziałam co robić. Myślałam, że oszaleję. W głowie tylko myśli "usunąć czy nie; czy dam sobie radę; co dalej robić - przecież mam juz jedno dziecko; bez pracy ja i on; nie damy sobie rady". Załamałam się, ale w głębi serca jakaś nadzieja, że będzie dobrze, że damy sobie radę.
Rozmawiałam z księdzem psychologiem, ale decyzja do podjęcia została dla mnie. Weszłam na ta stronę i uświadomiłam sobie, jak wielkie szczęście noszę w sobie, że niezależnie od tego, co się stanie chcę urodzić.
Wiem, że BÓG nad nami czuwa i wszystko będzie dobrze. To jest chwila załamania, a decyzja na całe zycie.
BOŻE dziękuje CI, że uchroniłeś mnie od tego błędu,ufam Tobie i wierzę, że będzie dobrze.
ABORCJA to odebranie życia dziecku, niezależnie od tego czy jest we mnie, czy juz urodzone. Tak samo mogłabym podejść na ulicy i odebrać komuś życie. Przecież to na to samo wychodzi.
Kobiety - niezależnie od tego, jak ciężka jest sytuacja - nie odbierajcie dziecku życia, przecież to cząstka was. Nie zabijajcie w sobie życia, które nie może za siebie jeszcze decydować. Urodźcie, oddajcie do domu dziecka, ale nie zbijajcie - przecież to wasze maleństwo.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 11. czerwca 2007 r.:
ABORCJA JEST MORDERSTWEM...
Najgorszy zbrodniarz ma prawo do OBRONY, ale POCZĘTE, nie ma żadnych praw... Kobiety krzyczą: "moje ciało - moja sprawa". Czy na pewno ich ciało? Czy w nich nie rozwija się NOWY zupełnie ODRĘBNY CZŁOWIEK ZE SWOIM CIAŁEM?!
W końcu jak słusznie Pan zauważył, czy Poczęte ma ZAPŁACIĆ za to wszystko, przez co skazuje się JE na śmierć?
Czy zwolennicy aborcji NA PEWNO wiedzą o czym mówią? Czy kiedykolwiek zadali sobie trud przyjrzeć się takim zdjęciom jakie znajdują się na tworzonej przez Pana stronie internetowej? Czy patrzą na nie kobiety, które "muszą" pozbyć się dziecka?
Kto z nas dorosłych dałby się tak zabić?
Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa... owijają prawdę o aborcji bawełnianą nicią łagodności. Ale fakty pozostają faktami. Nie jest ważne czy to faza zarodka, płodu, to przecież kolejne fazy rozwoju - jak nasze noworodkowanie, niemowlęctwo, dzieciństwo...
To dobrze, że podjął Pan tak ważny temat i mam nadzieję, że wytrwa Pan w tym.
I końcowa refleksja...
Zastanawiam się czasem, czy przy kobiecie domagającej się legalizacji morderstwa nienarodzonego dziecka, stanąłby także mąż/chłopak/, potencjalni dziadkowie itd...
I jeszcze jedno - w niektórych krajach, kliniki aborcyjne to potężne pieniądze i zyski.
A szumne "wyrównanie szans" między mężczyznami i kobietami, które powinno nieść również legalizację aborcji w każdej sytuacji /bo np. miałam chwile zapomnienia, a dziecko trafiło się "jakoś tak"/ jest jeszcze jednym kłamstwem, w które wiele kobiet pragnie wierzyć...
ABORCJA JEST MORDERSTWEM!
k.
Wpis z 12. maja 2007 r.:
Nie mam nic wspólnego z tematem w moim życiu osobistym. Na tę stronę zajrzałam, ponieważ musze przygotować się do debaty na WOS.
Wiadomo, wcześniej miałam jakieś poglądy, jednak nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji ani z tego jak drastyczne są te zabiegi. Serce się kraja, jak patrzy się na te zdjęcia i czyta niektóre fragmenty zamieszczone na tej stronie. To naprawdę tragiczne i smutne.
Jednak z całym szacunkiem, uważam, że mężczyźni nie powinni się wypowiadać na temat aborcji i potępiać kobiet usuwających ciążę, gdyż nie zdają sobie sprawy z tego, co może czuć taka kobieta.
Ja sama mimo ze jestem kobieta dosyć młodą (15 lat) nie mam zielonego pojęcia jak to jest. Nie powinno oceniać się ludzi, których się tak naprawdę nie rozumie. Jeśli kobieta nie ma warunków, możliwości by wychować dziecko lub grozi to jej życiu, to myśle, że wtedy może rozważać taka decyzje. A to czy ją podejmie, czy nie - zależy jedynie od niej i jej własnego sumienia.
Dlatego uważam, że w Polsce powinno być takie prawo co do aborcji, jakie jest, gdyż każdy człowiek (wierzący czy ateista) rozliczy się ze swoim sumieniem indywidualnie. Nie ma sensu narzucać ludziom niewierzącym zasad religii. Owszem, prawdą jest, że od samego poczęcia dziecko żyje, jednak nie czuje... Nie zdaje sobie sprawy z bólu ani z zaistniałej sytuacji. Mimo ze te zdjęcia i opisy są tak drastyczne.
Jednak, mimo wszystko kobiety powinny starać się urodzić dziecko.
Twoja strona na pewno uratowała niejedno maleństwo i za to należy Ci się uznanie.
Pozdrawiam,Patrycja
Wpis z 28. kwietnia 2007 r.:
Dziękuję za budującą i inspirującą stronę na temat aborcji.
Temat b. ważny i aktualny.
Pozdrawiam,Pastor Paweł Bartosik
Wpis z 23. kwietnia 2007 r.:
Aborcja to morderstwo, straszna śmierć której doświadcza niewinna istota.
Poczęte dziecko to mały cud, małe stworzenie które chce żyć i być kochanym.
Powiedzmy NIE! aborcji.
ŻYJMY I POZWÓLMY ŻYĆ INNYM!!!
P.S. Ta strona jest potrzeba w dzisiejszych czasach, dobrze, że powstała.
Agata
Wpis z 23. kwietnia 2007 r.:
Uważam, że aborcja powinna być całkowicie zabroniona. Myśle tak dlatego, że ja nie rozumiem tego, że taki bezbronny dzidziuś, który nikomu nie
zawinił, musi zostać od razu skazany na śmierć. Uważam, że to jest chore.
Taki - powiedzmy - zabójca, który zabił kilka osób nie jest jest uśmiercany, a taki bobasek... :(
Ale ten, kto się decyduje na aborcję, też jest takim
mordercą... Przecież to też jest człowiek!! Co to za różnica czy dziecko ma 3 miesiące, czy dwa lata. Przecież to jest to samo dziecko!!
Staram się zrozumieć osoby, które zostały np. zgwałcone, ale przecież można to dziecko tylko urodzić i oddać do jakiegoś domu dziecka lub
miejsc do tego przeznaczonych!!
Mam tylko 14 lat. Wiem, że to mało i co niektórzy sobie pomyślą ,że co to za gówniara pisała i co ona o tym
wszystkim może wiedzieć, ale ja i tak dużo wiem o aborcji i staram się naprawdę zrozumieć osoby, które usunęły dziecko, ale i tak to nie zależy
ode mnie. Wszystko będzie osadzone w niebie!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 16. kwietnia 2007 r.:
Witam serdecznie.
Nie rozumiem dlaczego zupełnie obca osoba miałaby decydować o moim ciele, zdrowiu, życiu. Nikt oprócz kobiety nie ma prawa podejmować decyzji dotyczących jej życia osobistego i ciała. Konstytucja daje każdemu prawo samostanowienia i nie wolno tego prawa nikomu odbierać.
Jeśli mnie osobiście dokonanie aborcji wydaje się czymś, czego nigdy nie zrobię, to nie oznacza, że mam prawo zakazywać tego innym kobietom. Ich wybór, ich sumienie, ich życie.
Przeciwnicy aborcji tak bardzo krzyczą na temat prawa do życia płodu. A co z życiem kobiety?? A co z życiem niechcianego i niekochanego dziecka??
Pozdrawiam,
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 13. kwietnia 2007 r.:
Ci co są w sejmie i senacie za aborcją są MORDECAMI. Oni jak demony niszczą, dzieci ludzi i... dziś przy głosowaniu się okaże jakich mamy POLAKÓW.
Bóg każdego poddaje próbie, chce zobaczyć, co zrobimy w różnych sytuacjach.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 11. kwietnia 2007 r.:
Aborcja to coś strasznego jak można coś takiego zrobić. Sam myśl o tym, że dziecko jest już poczęte i zaczęło się rozwijać. Same zdjęcia są bardzo przerażające, jak oni rozrywają dziecko na małe kawałki. Nie mogłam nawet na te zdjęcia patrzyć - są straszne.
A nawet poprzez aborcje może dojść do krwotoków, w późniejszym czasie można nie zajść w ciąże, może dojść do infekcji. To straszne. Wiem jedno - ja nigdy bym tego nie zrobiła, ponieważ wiem, jakie mogą być konsekwencje takiego zabiegu.
W żadnym bądź razie nie potępiam osób, które tak postępują, ponieważ nie można nikogo oceniać. Ja byłam przez wiele lat o tym informowana. Nawet miałyśmy zajęcia poświęcone tematowi aborcji i szukałam różnych informacji na ten temat.
Wiem jedno - nad takim zabiegiem trzeba się dokładnie zastanowić i przemyśleć!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 30. marca 2007 r.:
Witam!
Interesuje mnie tematyka związana z aborcją. Osobiście nigdy nie usunęłabym ciąży. Jestem samotną matką z dwójką dzieci i mimo, że jest nam ciężko, jesteśmy szczęśliwe, bo mamy siebie. Zdaję sobie sprawę, jak trudna jest dyskusja na temat aborcji i jak ciężko wypracować optymalne rozwiązanie. Moje obawy dotyczą sytuacji, gdy aborcja będzie całkowicie nielegalna. Nie oszukujmy się, ten proceder zejdzie do podziemia. Zdesperowana kobieta zostanie pozbawiona opieki psychologicznej, którą mogłaby otrzymać, gdyby ustawa została w niezmienionej postaci, a ciąża była wynikiem przestępstwa lub kazirodztwa. Wspólnie ze specjalistą kobieta ta mogłaby jeszcze raz rozważyć wszystkie za i przeciw, przedstawiono by jej alternatywne rozwiązania, co mogłoby zmienić jej decyzję. Jeśli ustawa zostanie zmieniona taka kobieta podda się nielegalnemu zabiegowi i nawet rodzinie będzie bała się zwierzyć z tego, ze strachu przed konsekwencjami, co może ją doprowadzić nawet do samobójstwa. Możliwym wyjściem z tej sytuacji jest szeroko promowana opieka psychologiczna i socjalna nad ciężarnymi.
Druga kwestia, która mnie niepokoi, to przypadek ciąży pozamacicznej. Czy w tej sytuacji dozwolony będzie zabieg usunięcia ciąży, która i tak nie ma szans na pomyślne rozwiązanie, czy trzeba będzie czekać do samoistnego poronienia, narażając kobietę na utratę życia z powodu krwotoku wewnętrznego.
Jest więc to bardzo skomplikowana sprawa wymagająca wielu dyskusji i przemyśleń. Życie należy chronić, ale należy to robić mądrze, z rozwagą.
Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Kowaleska
Wpis z 29. marca 2007 r.:
A czy my „narodzeni” zawsze jesteśmy ludźmi? Nieraz zdarzają nam się nieludzkie zachowania, czy to jest furtka dla mordercy?
Agnieszka
Wpis z 28. marca 2007 r.:
Oczywiście,że jest to zło!
Rozpatrywać należy, czy zło konieczne!
Mamy poważny spadek demograficzny. Walczymy sami o siebie jako naród, a nie umiemy nic dla siebie zrobić. Mamy wolność i samorządność, a przede wszystkim skrajny egoizm społeczny, polityczny i wyznaniowy.
O tłek roztrząść te piękne hasła społeczne, polityczne i wyznaniowe. Jesteśmy niezbyt majętnym narodem /z wyłączeniem elit biznesu, polityki, i kościoła/.
Państwo miało być tanie, jest droższe od wszystkich poprzednich formacji. Twierdzę, że wychowalibyśmy wszystkie dzieci, gdyby nie pazerność wymienionych elit.
Właściwie polityka Państwa w sprawie rodziny nie istnieje! To co te bezmózgowe i bez serca osoby zasiadające we władzach wymyślą to tylko propaganda i bezsens.
Wychowanie dziecka kosztuje! A instytucja matki jest w naszym kraju upodlona.
Najbardziej odpowiadałoby naszym władzom, aby dzieci miały zamożnych rodziców, aby dzieci były wychowywane, wykształcone z dyplomami i na utrzymaniu rodziców
prawie do 30 lat. I co najważniejsze - aby za pół darmo pracowali dla kapitalizmu.Bo Państwo musi się bogacić, a PKB wzrastać. No tak dobrze nie jest nawet w Ameryce. /Mniej więcej tak było w mojej rodzinie. Dałem społeczeństwu wychowanych i wykształconych dwóch obywateli. Gdybym miał więcej dzieci to by nie były ani
wychowane ani wykształcone/.
I tu jest ból każdego rodzica. Społeczeństwo, Państwo, Kościół wycierają sobie gęby frazesami i łupią z nas pieniądze. Te całe zamieszania, dzisiaj w Warszawie to upokorzające nieprowadzące do nikąd. Czy nikt nie potrafi zrozumiec, że najbardziej składny zapis w Konstytucji nie nakarmi naszych dzieci jak nie będziemy mogli zarobić!?
Kwestia KARANIA za to czy owo nie jest rozwiązaniem problemu! Pomyślmy jak uratować polską rodzinę!
Musi być praca.
Musi być mieszkanie.
Musi być szkoła /żłobek, przedszkole/.
Musi być odpowiedzialna służba zdrowia.
A rządowcy kupują luksusowe limuzyny, duchowni Kościół Opatrzności Bożej, biznesmeni pola golfowe, itd, itd, itd.
Jak na dzisiejsze warunki i możliwości to zapis jaki jest w Konstytucji jest właściwy i nie można go zmieniać. Zmieńmy się najpierw my, a potem zmieńmy zapis w Konstytucji.
Pozostający z szacunkiem,
Kruk
Wpis z 28. marca 2007 r.:
aborcja
jestem małym okruszkiem
u mamusi pod serduszkiem
urosnę i będę wykształcony
budował mosty i szklane domy
ale zaraz, co się dzieje
ostrze się nade mną chwieje
ojej! ucięło mi rękę całą
mamo! wiesz jak to bolało
dalej mocno mnie kaleczy
myślałem, że jestem bezpieczny
że mama kocha nad życie
a ona katu na zabicie
jeszcze nie zdążyłem zrozumieć
jeszcze modlić się nie umiem
ale jako mały duszek
będę kochał swoją mamusię
tad
27.03.2007
Wpis z 27. marca 2007 r.:
Świat, w którym żyjemy, jest okrutny. Każde życie musi zakończyć się śmiercią. Jedno życie istnieje kosztem drugiego bo musi odżywiać się. Człowiek, używając rozumu, tworzy normy humanitarne, mające na celu dobro ludzi. Niestety nigdy nie uda się ukształtować rzeczywistości tak by ludzie nie musieli dokonywać różnych wyborów, także pomiędzy np. życiem narodzonego już człowieka, a tym z czego dopiero może uformować się ludzka istota /zapłodniona zygota/. Żadne prawo nie jest w stanie
unormować tych trudnych spraw w sposób zadowalający każdy punkt widzenia.
Upraszczanie tych trudnych spraw dogmatem religijnym tylko pogłębia dramat ludzkiego /i nie tylko/ życia. Jeżeli ktoś chce kierować się religią to proszę bardzo, ale w swoim życiu i na swój rachunek. Nie ma przecież prawa zmuszającego do aborcji. Kościoły działają swobodnie i mogą nakazywać wiernym różne zakazy i nakazy. Ale gdy głos z ambony jest "olewany", ludzie nie przestrzegają nakazów i zakazów w sferze np. życia
seksualnego, to jest Wasza sprawa i Wasz problem. Nie sięgajcie po prawo przymusu religijnego. Podstawą wolności człowieka, rozwoju społeczeństw jest wolny wybór. Ludzkość, jako zbiorowość społeczna, zawsze dokonywała
takich wyborów, które okazały się najlepsze. Wolny wybór to podstawa rozwoju ludzkości.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 25. marca 2007 r.:
Widać, że tą stronę pisze facet;/;/
Facet nigdy nie będzie w ciąży, więc jak może zmuszać kobietę do urodzenia dziecka? I mam tu na myśli również księży i innych duchownych.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 24. marca 2007 r.:
JESTEM MATKĄ 9-CIO LETNIEJ CÓRKI. MIAŁAM 20 LAT GDY JĄ URODZIŁAM. JEST MOIM ANIOŁEM, SKARBEM, ŚWIATEM, CZYMKOLWIK DOBRYM I WSPANIAŁYM CO W ŻYCIU MNIE SPOTKAŁO.
KTOKOLWIEK ZABIERA ŻYCIE SWOJEMU NIENARODZONEMU DZIECKU ODCINA SOBIE DROGĘ DO MIŁOŚCI!! BO CZY KTOŚ, KTO ZABIJA DRUGIEGO CZŁOWIEKA, ZNA TO UCZUCIE? A CZYM ON SIĘ RÓŻNI OD MORDERCÓW, KTÓRZY SIEDZĄ W WIĘZIENIU? CZY MA ON PRAWO DO TEGO?
MOJA SZWAGIERKA W ZESZŁYM MIESIĄCU USUNĘŁA CIĄZĘ. BRAT MI POWIEDZIAŁ W MOMENCIE GDY ONA MIAŁA WYKONYWANY ZABIEG. POTEM JĄ ZAPYTAŁAM DLACZEGO TO ZROBIŁA PRZECIEZ MOGLA URODZIĆ I ODDAĆ DZIECKO. W POLSCE JEST TO MOŻLIWE BEZ PONOSZENIA KONSEKWENCJI... A ONA MI POWIEDZIAŁA, ŻE JEST ZBYT UCZUCIOWA ABY URODZIĆ I ODDAĆ DZIECKO... JA SIĘ JEJ TYLKO ZAPYTAŁAM CZY ONA WOGÓLE MA JAKIEŚ UCZUCIA...
ONA SIĘ TERAZ DO MNIE NIE ODZYWA NA DOWIDZENIA POWIEDZIAŁA MI TYLKO, ŻE DLA NIE TERAZ JEST NAWAŻNIEJSZA KARIERA I TERAZ NIE MOŻE POZWOLIĆ SOBIE NA ZABAWĘ W MAMĘ. CAŁY CZAS RANI TO MOJE SERCE.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 22. marca 2007 r.:
Moim zdaniem, państwo jak i społeczeństwo powinno zapewnić opiekę kobietom, które mimo ciężkiej sytuacji życiowej, prawdopodobieństwa śmierci lub ciężkiej choroby chcą urodzić dziecko. Wtedy aborcja z tych
powodów przestanie być problemem i usprawiedliwieniem.
Społeczeństwo, które takiej gwarancji dać nie może, musi cos z tym zrobić, a nie potępiać kobiety, które zdecydowały się na aborcję.
Kobiety, które zaszły w ciąże z powodu brutalnego gwałtu, powinny być pod stałą opieką psychologa a ich dzieci, jeżeli matka nie chce ich wychowywać, muszą mieć już w czasie rozwoju w łonie zapewnioną rodzinę
zastępczą, a wszelkie informacje o sposobie ich poczęcia muszą zostać zniszczone lub utajnione i jedynym świadkiem pozostanie biologiczna matka.
Natomiast jeżeli płód jest ciężko uszkodzony, tzn. jego mózg nie ma kompletnie kontaktu ze światem, jest warzywem, które nigdy nie wyzdrowieje, nigdy się nie uśmiechnie i nie mam tu na myśli dzieci z zespołem downa czy innym schorzeniem polegającym na tym, że mózg reaguje
na bodźce zewnętrzne, ale ma swój własny świat. Taki "człowiek" nie jest człowiekiem tylko moim zdaniem pomyłką natury, ale jeżeli matka zechce
go żywić i pozwolić mu egzystować to lekarz powinien zrobić wszystko by ta ciąża była donoszona. I to jest jedyna sytuacja w której dopuszczam aborcję. Tak jak zabójstwo w obronie własnej, jest jedynym przypadkiem
zabicia człowieka akceptowanego przez kościół i przez społeczeństwo oraz inne religie.
Jeżeli dziecko można uratować i wyleczyć to należy pozwolić mu żyć i się rozwijać, aż do czasu usamodzielnienia. Sprawa dzieci które, jeżeli się
narodzą, a później umierają z powodu głodu np. dzieci afrykańskich, jest trudniejsza i tu lekarz i organizacje walczące o zakazanie aborcji muszą zapewnić im byt, aż do usamodzielnienia. Jeżeli nie potrafią tego zrobić to są winne jego śmierci głodowej, bo tylko odroczyły jego
wyrok śmierci, a teraz będzie ono bardziej świadome tego, co spowoduje jego śmierć i nie chodzi mi o ból.
Jeżeli taka organizacja pomoże chociaż jednemu dziecku uciec spod łopaty grabarzowi i zapewni mu byt, to dla mnie taka organizacja zasługuje na największy szacunek i takie organizacje powinniśmy wspierać, a nie te co by do więzień wsadzały lekarzy i matki, a same
potrafią tylko oskarżać i nic nie robić.
"To nasze czyny świadczą o nas i dojrzałe decyzje."
Z poważaniem,
Andrzej Dymek
Wpis z 20. marca 2007 r.:
Witam,
bardzo Panu dziękuję za tak potrzebną stronę. Jestem położną i byłam świadkiem niejednej aborcji. Zdjęcia zamieszczone na stronie są prawdziwe.
Zwracam się do Pana z prośba o umieszczenie poniższego apelu:
Kobiety, które chciałyby pomagać kobietom rozważającym aborcję i tym, które szukają pomocy po aborcji bardzo proszę o kontakt pod adresem doscmilczenia@tlen.pl. Swoją prośbę kieruję szczególnie do kobiet po aborcji, które żałują tego doświadczenia i pracowników służby zdrowia.
Chcącym włączyć się do akcji DOŚĆ MILCZENIA ! prześlę szczegółowe informacje.
Dziękuję Panu i pozdrawiam,
Anna
Wpis z 18. marca 2007 r.:
Moim zdaniem to, co robią matki swoim nie narodzonym dzieciom, jest karygodne. Jak można zabijać życie!!! Popłakałam się oglądając te zdjęcia... Nienawidzę ludzi którzy to robią. Najodpowiedniejsza kara dla takiej matki jest śmierć, bo ona wyraziła zgodę i wydała wyrok na nienarodzonego człowieka. Dla "specjalisty", który to robi też jestem za karą śmierci w końcu on je zabił...
Zrozpaczona
Wpis z 16. marca 2007 r.:
Kiedyś, będąc kilka miesięcy temu w tak zwanej sytuacji kryzysowej - myśląc, że mogę być w ciąży, byłam prawie pewna, że mogłabym usunąć to dziecko - w końcu nie mam pracy, ciągle się uczę - mój chłopak także. Jednak na fali obecnej dyskusji o aborcji postanowiłam trochę o niej poczytać - upewnić się, że chcę, aby zabieg ten do pewnego momentu życia dziecka - np do 6. tygodnia był legalny - w końcu "kobieta powinna mieć wybór". To, co zobaczyłam na Waszej stronie wstrząsnęło mną i przeszyło mnie do szpiku kości!
Teraz wiem, że gdybym zaszła w ciążę byłby to dla mnie wielki dar i na pewno dziecka nigdy bym nie zabiła. Ja i mój życiowy partner jesteśmy zdrowi, młodzi i silni. Skoro jesteśmy gotowi na miłość fizyczną, bylibyśmy także gotowi założyć rodzinę i kochać nasze dziecko. Dzięki chyba mocnym słowom Matki Teresy z Kalkuty rozumiem, że to najwyższa wartość, a maleństwo nigdy nie może płacić za błędy rodziców - choćby byli oni rodzicami z przypadku.
Każde dziecko ma prawo żyć. Jednak musimy też pamiętać, że dla zgwałconej kobiety 9 miesięcy ciąży może być o wiele większym urazem psychicznym niż wywołanie poronienia. Zwłaszcza, gdy dziewczyna jest młoda i ma nieukształtowaną psychikę.
Niech prawo zostanie takie jakie jest.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 12. marca 2007 r.:
Witam. Jest to bardzo przykre, że kobieta musi dokonać takiego wyboru. Ja dokonałam takiego wyboru 6 lat temu. Teraz mam 26 lat i nie ma dnia, żebym o tym nie myślała.
Byliśmy z chłopakiem w ciężkiej sytuacji materialnej i jego rodzice wywierali duży nacisk na mnie, żebym tylko nie urodziła i nie usidliła ich syneczka. Zrobiłam to i nie wiem, czy będę mogła mieć dzieci, lekarz powiedział, że wszystko poszło bez powikłań i na pewno kiedyś urodzę zdrowe dziecko, ale oni zawsze tak mówią. Mam nadzieję,że Bóg wybaczył mi, bo jeżeli okaże się, że nigdy nie będę mogła być matką to nie wiem, czy dam radę żyć z ta myślą.
Miesiąc po zabiegu próbowałam popełnić samobójstwo, bo nie dawałam sobie rady. Niestety odratowano mnie. Nikt z rodziny nie zna do tej pory prawdziwego powodu mojej próby samobójstwa ani nie wiedzą o tym, że ich kochana wnuczka, córka, siostra... popełniła tak okropną zbrodnię, zbrodnię wobec swojego dziecka.
Młode dziewczyny, kobiety pomyślcie tysiąc razy a nawet i więcej, bo sam zabieg nie jest straszny, lecz życie po nim to piekło z którego nie wyjdziecie do końca życia.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. marca 2007 r.:
Aborcja powinna być całkowicie dozwolona. Kobieta ma moralne prawo do zdecydowania czy chce urodzić czy nie. Państwo nie powinno się w to mieszać.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 6. marca 2007 r.:
Mam 15 lat. Nie wiem czy to jest istotne czy nie, ale wole żeby było wiadomo... Aborcją nie interesowałam się do czasu... Ale jak na wszystko w życiu przychodzi czas to i na to musiało. Nie chodzi o to, że ja jestem w ciąży i teraz nie wiem co zrobić... Nie, absolutnie nie. Zainteresowało mnie to,ponieważ jak powszechnie wiadomo Giertych wprowadził z tym bardzo duże zamieszanie...Myślę, że z jednej strony jest to wstyd, a z drugiej nie bo ludzie - nie tylko starsi, ale także tacy jak ja, młodzi, zainteresowali się tym problemem.
Dzisiaj na lekcji Wos-u mieliśmy taką jakby pogawędkę na temat aborcji, ale to właściwie my mieliśmy mówić. I okazało się, że moi rówieśnicy twierdzą, iż aborcja w ich przekonaniu jest dobra, ale tylko wtedy gdy kobieta jest zgwałcona i wtedy chce usunąć ciąże. Ja rozumiem, że jej stała się krzywda... Ale przecież to dziecko, które jest w jej łonie, nie jest temu winne, prawda? I nie wierzę, że jak ona usunie dziecko z powodu tego, że została zgwałcona to nie będzie miała urazy psychicznego, jak miałaby kobieta, która normalnie zaszła w ciążę i nie chce mieć tego dziecka.
Więc stanowczo trzeba zakazać usuwania ciąży! Życie to życie! I każdy chce je mieć i przeżyć po swojemu. Dlatego jakby wprowadzono bardzo surowy zakaz usuwania ciąży, każdy mógłby żyć.
Ale każdy ma inne zdanie na ten temat. Ja po prostu wyraziłam swoja opinie na ten temat i to byłoby na tyle. I nikt nie może mieć do mnie o to pretensji i żalu...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 30. stycznia 2007 r.:
Zdjęcia są wstrząsające. Powinny je oglądać kobiety przed dokonaniem zabiegu, bo może nie zdają sobie sprawy, że zabijają człowieka. Co z oczu to z serca?
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 21. stycznia 2007 r.:
Owszem, całkowicie zgadzam się z ludźmi, którzy twierdzą, że dzieci upośledzone nie powinny się rodzić.
Zastanówmy się, jacy jeszcze ludzie nie powinni się rodzić. Nie ma już ludzi upośledzonych, ale przecież jest tak wiele brzydali, ochydztw, których nikt nigdy nie będzie chciał. Jest też wiele osób o niskim ilorazie inteligencji, wręcz idiotów, więc może ich też usuwać? Przecież wiemy (a jeśli nie, to za niedługo będziemy wiedzieć), które geny odpowiadają za kodowanie inteligencji...
A co z wszelakiej maści przestępcami? Ludźmi typu Hitler, Stalin i innymi potworkami podobnej maści? Kiedyś również dowiemy się, które geny kodują
podwyższony poziom agresji.
Rozumując w ten sposób dochodzimy do wniosku, że wszyscy, którzy nie są idealni, powinni zostać abortowani.
Nie ma ludzi idealnych.
Owszem, całkowicie zgadzam się z opinią różnych ludzi, że nie można określić, w którym momencie zaczyna się życie. Ale ustalmy jedno - jeżeli to coś, cokolwiek już to nie jest, wyjmiemy z matki, to na pewno jest to
już człowiek. Choćby miał 12 cm wzrostu i ważył 700g. Ustalmy również, że rozwój biologiczny tego czegoś, podobnie jak rozwój wszystkich organizmów,
odbywa się w sposób ciągły.
Skoro tak, to czy ten mały człowieczek, dopiero co "wyjęty", pięć minut temu, jeszcze w środku, był człowiekiem??
A jeśli był człowiekiem na pięć minut przed "wyjęciem",to czy był nim wcześniej, powiedzmy na tydzień przed "chwilą zero"??
A jeśli był człowiekiem tydzień przed, to czy był nim również w chwili - 1 miesiąc??
Dla osób, które jeszcze pamiętają cokolwiek z liceum: zastosowana przeze mnie metoda rozumowania nazywa się indukcją matematyczną. Właśnie z zachowaniem wszelkich praw matematyki udowodniłem, że jeśli:
1) jakiekolwiek upośledzenie może być usprawiedliwieniem dla aborcji, to
ludzkość powinna zniknąć z powierzchni ziemi,
2) człowiek jest człowiekiem od chwili "0" - 9 miesięcy.
Nie jestem kobietą w ciąży, tylko młodym programistą - fizykiem; nie czuję się upoważniony do wyciągania konsekwencji tego czegoś, jakkolwiek to się
nazywa. Nie jestem filozofem - etykiem, więc nie zajmuję się stronami moralnymi tego czegoś, obojętnie jak to nazwiemy. Nie jestem polonistą - oni mogą wymyślić na to odpowiednie określenia.
Jestem osobą niesłychanie logiczną - tym się kieruję, logiką i zdrowym rozsądkiem. Wszelkie inne argumenty spoza tego nawiasu pozostają mi obce. Z racji tego, że wszelkie nielogiczne, fałszywe teorie przy próbie budowania na nich wywodów myślowych prowadzą do fałszywych wniosków, a teorie logiczne i prawdziwe
prowadzą do wniosków prawidłowych, dobrze opisujących rzeczywistość, nauczono mnie, aby polegać na teoriach zweryfikowanych, aby samemu sprawdzać to, co chce się powiedzieć, oraz bezlitośnie tępić błędy w cudzym myśleniu, jednocześnie pozostając otwartym na krytykę ze strony innych.
Jan Machalica (machacz@fatcat.ftj.agh.edu.pl)
Wpis z 5. stycznia 2007 r.:
MAM 26 LAT I 9-LETNIE NIE NARODZONE DZIECKO. BANALNIE PROSTA HISTORIA. PIERWSZA MIŁOŚĆ, PIERWSZY KONTAKT FIZYCZNY I OGROMNE ZASKOCZENIE. WIEDZIAŁAM, ŻE JESTEM W CIĄŻY ZANIM POSZŁAM PO TEST I DO LEKARZA. CZUŁAM. PRZESZŁY MI CIARKI PO CAŁYM CIELE I BYŁAM PEWNA. TO BYŁ 6-TY TYDZIEŃ. POWIEDZIAŁAM CHŁOPAKOWI. ROBILIŚMY PLANY, WIEDZIELIŚMY JAK NASZ SYN BĘDZIE MIAŁ NA IMIĘ. RADOŚĆ TRWAŁA KRÓTKO. MAMA ZORIENTOWAŁA SIĘ, ŻE COŚ JEST NIE TAK. PŁACZ.
- NIE PORADZICIE SOBIE!
- CO POWIE RODZINA!
-ZNISZCZYSZ SOBIE ŻYCIE!
- NIE SKOŃCZYSZ ŻADNEJ SZKOŁY....
PIERWSZY LEKARZ OD "PROBLEMÓW" - OBLEŚNY - CHCE ZA DUŻO PIENIĘDZY. DRUGI LEKARZ OD "OD PROBLEMÓW" - USG - KTO MIECZEM WOJUJE TEN OD MIECZA GINIE!! - WSTYD, PŁACZ
TRZECI LEKARZ - KOMIK TABLETKA, KRWAWIENIE, KAWAŁ W WINDZIE, ZASTRZYK I BUDZĘ SIĘ PUSTA. W NAGRODE DOSTAJE DOBRY OBIAD I WALLKMENA.
MAM 26 LAT I JESTEM MAMĄ NIENARODZONEGO MAKSYMILIANA. NIE MOGĘ MIEĆ DZIECI. UKARAŁO MNIE MOJE CIAŁO, UKARAŁ MNIE BÓG!!! ZA BRAK WALKI O MOJE DZIECKO...
KAMILA
Wpis z 21. listopada 2006 r.:
Moje zdanie o aborcji jest takie, że matka która chce usunąć dziecko ponosi, za to winne i tylko ona ponosi. Nie lekarz. Lekarz nie jest tu niczemu winny. Wykonuje tylko swoją pracę, chyba że jest to zabronione i dla zachcianki matki się je usuwa. To wtedy lekarz też ponosi odpowiedzialność.
Moim zdaniem kobieta, która została zgwałcona ma prawo usunąć ciążę, bo jest to dozwolone, ale nie uważam za stosowne odbieranie życia człowiekowi, gdy np. jest ciężko w domu. To po co robiła to dziecko? Mogła się zastanowić nad tym wcześniej.
Ale tak naprawdę kobieta sama decyduje o tym co chce ze swoim brzuchem i człowiekiem w środku zrobić to jest jej sprawa i nikt moim zdaniem nie powinien zabraniać aborcji.
Ja się nie zgadzam z pewnymi faktami, tak jak już wymieniłam wyżej, ale to jest wyłącznie sprawa kobiety, która dokonuje tego zabiegu.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 8. listopada 2006 r.:
Witam,
Matki przyszłych dzieci wyobraźcie sobie, że zamyka was ktoś w jakiś pomieszczeniu. Nie możecie się bronić, uciekać ani krzyczeć. A nawet jeśli krzyczycie to nikt was nie słyszy. Nie może was uratować od bicia rozrywania kończyn, miażdżenia głowy, zatruwania jakimiś chemikaliami. Wszystko to was boli próbujecie się bronić, ale to wam nic nie daje. Błagacie o pomoc. Błagacie o litość i nic! A później umieracie powoli. Ogromny ból nie do opisania. Po śmierci nikt was nie szanuje tak jak i podczas zabijania! Jesteście wyrzucane do koszy... i nikt absolutnie nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności!
Człowiekowi wystarczy, że go ząb boli a już cierpi i krzyczy z bólu. Wyobraźcie sobie, co czują te dzieci KIEDY JE ZABIJACIE! Nie ważne czy to jest 4 dzień czy 3 miesiąc - one to wszystko czują! Czy będziecie w stanie spojrzeć w oczy swoim innym dzieciom i powiedzieć im, że to mogłeś być TY! Jestem pewna że oglądając brutalne filmy z scenami drastycznymi czujecie współczucie. A co czujecie kiedy myślicie o chęci zabicia swojego dziecka! Nie możecie mówić, że jesteście wrażliwe na krzywdę ludzi cierpiących! ILE CZŁOWIEK MUSI MIEĆ W SOBIE OKRUCIEŃSTWA ŻEBY ZABIĆ CZĘŚĆ SIEBIE...???
Wypowiedź anonimowa
-->Wpis z 6.listopada 2006 r.:
Zanim zaczęłam studiować etykę byłam gorącą przeciwniczką aborcji. Popierałam wszelkie metody i wszelkie sposoby. Ale... Rok nauki na temat aborcji i mnóstwo przeczytanych opinii za i przeciw pokazały mi czym aborcja naprawdę jest. Zrozumiałam o co walczą kobiety,które domagają się tego "zabiegu". I przyznam, że nie zmieniło to moich wierzeń ani trochę. Nawet dziś kiedy zostałam oświeconą całą nowoczesnością i walką o wolność kobiety uważam, że aborcja jest złem.
Cieszę się, że wszystkich wypowiedzi, które ją odrzucają. Lecz musimy pamiętać, że walcząc w obronie życia, nie możemy pałać nienawiścią. Z własnego doświadczenia wiem, że żadne perswazje nic nie pomogą zagorzałym feministkom. Jedna z nich, bardzo mądra pani "filozof" powiedziała, że kobieta powinna mieć prawo wyboru. Podała przykład. Wyobraź sobie, że wracasz z przyjęcia, kompletnie pijana, budzisz się rano i zauważasz, że do twojego ciała przyczepiony jest znany wiolonczelista. Idziesz do lekarza a tamten Ci mówi, że Stowarzyszenie Miłośników Muzyki ci to zrobiło, gdyż człowiek ten potrzebuje Twoich nerek. Nie jest to najlepsza sytuacja ale za 9 miesięcy wszystko się skończy.
Otóż ten przykład uświadomił mi komiczność sprzeciwów i manifestów wolności kobiety. W naszym nowo rozpoczętym XXI wieku istnieje paranoja ciała i wolności. Byle jak najwięcej użyć i byle jak najmniej konsekwencji ponosić. Współżycie seksualne? Czemu nie? Ale ciąża? To już nie jest dozwolone. Zanim zaczniemy mówić na temat aborcji, musimy przejść przez nasze pojęcie współżycia. Jeśli jest to coś, co można przeżyć z każdym z kim się chce, wtedy niestety nic nie pomogą sprzeciw. Taka kobieta nie zrozumie, co robi popełniając aborcje.
Druga ważna rzecz, która nie powinna bynajmniej być zaskakująca. Antykoncepcja wiedzie do aborcji. Nie chce zajść w ciążę używam tabletek. Nie podziałały? Używam aborcji. Wielu ludziom może wydać się to niesprawiedliwe, ale w wielu przypadkach aprobacja antykoncepcji wiedzie do aprobacji aborcji.
I teraz do wszystkich nowoczesnych i wolnych kobiet. Życie w społeczeństwie narzuca nam pewne granice. Nasze akcje nie są jedynie naszym problemem, ale problemem całego społeczeństwa, dlatego uważam, że aborcje dotyka nie tylko jednostki, ale całego społeczeństwa. Co do wolności. Bycie wolnym to bycie zdolnym do podejmowania decyzji dotyczących samego siebie i nienaruszających wolności innych. Moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego. I tym drugim jest właśnie poczęty człowiek.
Zamiast bronić się, kobieta powinna być dumna z tej wielkiej roli, jaka może odegrać przynosząc na świat zycie i dając je komuś innemu. Uważam to za nieoceniony dar. Poza tym człowiek jest człowiekiem dzięki rozumowi i nikt nie wmówi mi, że paranoja seksu, jaką widzimy we współczesnym świecie jest rzeczą rozumną.
Może dla niektórych brzmię jako zacofana kura domowa, która nie wie na czym tak naprawdę polega życie. Wiem, że nie wszyscy zgodzą się ze mną. Ale o co jedynie proszę, szczególnie Was drogie kobiety,które popieracie aborcje, popatrzcie na cały problem z naprawdę akademicznego punktu widzenia, a później zadajcie sobie pytanie: czy byłabym tu gdyby nie ma matka?
Jeśli macie jakieś pytania albo po prostu chcecie się ze mną nie zgodzić lub zgodzić możecie pisać do mnie na adres: K.Wyka05@ampleforthcollege.york.sch.uk
Karolina
Wpis z 5. listopada 2006 r.:
Jestem matką piętnastomiesięcznego chłopczyka. Kiedy dowiedziałam się o swojej ciąży byłam w bardzo dużym szoku, ale jakoś tak dziwnie spokojna. Miałam różne myśli - same wiecie jak to jest. Zastanawiałam się co z nami będzie jak damy sobie radę. Miałam 17 lat. Kiedy dziecko rosło czułam ogromną radość. Najpiękniejsze było to, kiedy czułam jak się rusza .Cały czas jednak czegoś się obawiałam. Mój synek urodził się 26 lipca 2005 roku.
Równo 10 miesięcy później dowiedziałam się, że jestem drugi raz w ciąży. A było to dokładnie 1 czerwca tego roku. Wiadomość o kolejnej ciąży była jeszcze bardziej przytłaczająca. Baliśmy się z mężem komukolwiek o tym powiedzieć. Przecież nie damy sobie rady. Chodziłam już do lekarza a wszyscy przyjęli to normalnie i cieszyli się! Niestety podczas trzeciej wizyty dowiedziałam się że moje dziecko nie rozwija się tak jak powinno, tzn. nie jest dostatecznie duże jak na ten okres ciąży. Powiedział,że jeśli podczas kolejnego badania będzie tak samo trzeba będzie wykonać zabieg. Kiedy to usłyszałam zawalił mi się świat. Całe noce płakałam,ale modliłam się do Boga o to by moje dziecko było całe i zdrowe. Pewnego dnia zaczęłam krwawić, ale nie dopuszczałam do siebie myśli, że może się stać coś złego. Pojechaliśmy do szpitala i dowiedziałam się, że moje maleństwo nie żyje!I zaczyna się poronienie. Cały czas płakałam, ale myślałam, że mnie oszukują. O godz. 21.40 poroniłam (widziałam je) a potem wyczyścili mnie do końca. Obudziłam się już na sali i czułam się fatalnie. Cały czas myślałam i nie wiedziałam co się stało. Czułam jakbym była pusta. Wszyscy mówili, że jeszcze będę miała dzieci, ale ja tego nie słuchałam! Wróciłam do domu i żyję dalej. Ale już nigdy nie będę taka sama.
Teraz marzę o tym aby znowu być w ciąży, ale na razie nie mogę bo nie minęło jeszcze pół roku. Chciałam Wam powiedzieć, a szczególnie tym kobietom, które chcą zrobić to okrucieństwo, że będziecie tego żałowały, ponieważ nie ma nic cudowniejszego, niż to uczucie kiedy dziecko rośnie i rozwija się w nas. A kiedy przyjdzie na świat - cudowne i kochane - opromieni Wasze życie i cały świat! DLATEGO BŁAGAM WAS - NIE RÓBCIE TEGO!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. października 2006 r.:
To nie będzie wypowiedź matki, lub niedoszłej matki. Mam 24 lata, kończę studia, pracuję, jestem w pięcioletnim związku, za rok planujemy ślub, mój narzeczony również studiuje i pracuje. Chcemy mieć
dziecko - w końcu usłyszałam to od niego z jego własnej woli. Był niedawno u kuzyna i widział jego dwuletniego synka. Mimo iż wcześniej mówił mi "żadnych dzieci", teraz sam przyznał, że kiedyś... nie od
razu, ale kiedyś by chciał mieć swojego.
Mimo to wiem, że gdybym teraz, lub wcześniej zaszła w ciążę, pozostałby przy mnie i na pewno by tego dziecka nie odrzucił. Mówił mi o tym wielokrotnie, powiedział mi nawet kiedyś (dość dawno jeszcze, gdy byliśmy "młodszą" parą), że gdybym zaszła w ciążę, nigdy nie
pozwoliłby mi jej usunąć.
Ale mój głos w zasadzie nie tego miał dotyczyć. Jestem drugim dzieckiem w rodzinie. Mam 31 letniego brata, moja mama miała 23 lata jak on się urodził i 30 gdy ja przyszłam na świat. Z mamą mam świetny
kontakt, przyjaźnimy się i rozmawiamy o wszystkim. Jednak dopiero niedawno dowiedziałam się, że ja i brat to nie jedyne dzieci, jakie mogły się urodzić. Wyszło to przez przypadek: mama opowiadała mi, jak
poszła do lekarza informując go, że jej zdaniem jest w ciąży (ze mną). Lekarz jednak twierdził, że nie jest, ale na jej wyraźne żądanie skierował ją na badania, które potwierdziły ciążę. Opowiadając tę historię mama powiedziała, że wówczas była pewna, że jest w ciąży, bo doskonale wiedziała jak to się u niej objawia.
Zastanowiło mnie - skąd była tak przekonana, skoro wcześniej miała tylko jedno dziecko - mojego brata? Wtedy powiedziała mi, że między moim bratem a mną była jeszcze kilkakrotnie w ciąży, ale w tamtych
czasach nie był to problem. To było oczywiste i nie było się nad czym zastanawiać - oboje z tatą byli jeszcze na studiach, ona musiała wreszcie studia skończyć, więc oczywiste było, że żadne z nich
drugiego dziecka nie chce. Kiedy to usłyszałam, byłam w lekkim szoku. Mówiła to tak spokojnie, bez większego zdenerwowania czy skrępowania. A we mnie temat aborcji
zawsze budził wstręt, szczególnie jeżeli była ona motywowana jedynie sytuacją w domu, a nie poważnymi argumentami zdrowotnymi. Widząc moje zażenowanie, mama dodała, że z mną było inaczej - oboje z tatą zdecydowali, że chcą mieć drugie dziecko i wraz z moim bratem (miał już 7 lat) z radością oczekiwali mojego przyjścia na świat.
Jednak cała ta historia budzi we mnie mieszane uczucia. Nie wiem jak moja mama się czuła po każdym takim "zabiegu". Z jej opowieści wynika, że nic specjalnego się z nią nie działo. Ale jak pomyślę, że mogłam mieć więcej rodzeństwa... jak by wyglądali? Byliby bardziej podobni z charakteru do mnie, czy do brata? Może mieliby piwne (jak brat) a może zielone oczy (jak ja). Może byłaby to siostra, a może kolejny brat? Czy interesowałby się matematyką - jak mama i brat, czy byłby humanistą - jak tata i ja? Jakiej muzyki by słuchał, kim by był ten człowiek?... Moje, nasze życie wyglądałoby całkiem inaczej. Mielibyśmy siostrę albo brata... Może kilku... A może... A może po urodzeniu kolejnych dzieci rodzice doszliby do wniosku, że już starczy i to Ja nigdy bym się nie urodziła... Przechodzi mnie zimny dreszcz...
Siostra swojego brata
Wpis z 25. września 2006 r.:
Witam,
Zawsze uważałam, że aborcja jest ZŁEM. Nigdy nie miałam co do tego najmniejszych wątpliwości. Nigdy też nie stanęłam przed dylematem przy podejmowaniu "takich" decyzji. Nie planowałam posiadania dzieci, w ogóle wydawało mi się, że nie mam instynktu macierzyńskiego.
Od 4 miesięcy jestem szczęśliwą mamą cudownego chłopczyka! Jest to moje największe szczęście i Dar od Boga. Po tych niezwykłych 9. miesiącach noszenia go pod sercem, czekania i wsłuchiwania się w jego odruchy, ale również miesiącach niepewności, lęku i pytań "czy będzie zdrowe", jestem jeszcze bardziej przekonana o tym, że aborcja jest najohydniejszą zbrodnią i nigdy bym tego nie zrobiła!
Piszę to jako zwyczajna młoda mama, żeby podzielić się swoją nieoczekiwaną radością macierzyństwa, a równocześnie wyrazić swój żal, że tyle kobiet popełnia ten straszny błąd...:(
Odnośnie wpisu z 27. lipca 2006 r: Ktosiu mam nadzieję, że Twoje dziecko nadal żyje, że znalazłaś jakieś wsparcie i wybrałaś życie...?
A.
Wpis z 23. września 2006 r.:
BEZ ZNIECZULENIA
Zanim zdąży pokochać
w czasie, który zbyt krótki,
słyszy: Z domu wynocha!
Od dziś nie mam już córki!
Zanim myśli ułoży
już zabija w nich co dzień,
spada kłopot spod noży
w inwazyjnym porodzie.
Łzę ukradkiem uroni
nad przerwanym poczęciem.
Nikt nie podał jej dłoni
na życiowym zakręcie.
Zofia
Wpis z 17. września 2006 r.:
Witam wszystkich!! Moja wypowiedź, w przeciwieństwie do waszych, będzie zdecydowanie krótsza!
Tak więc mam ledwo co skończone 18 lat. Mam chłopaka, z którym jestem 2 lata... Wszystko wydawałoby się być normalne... Ja wydawałabym się być normalną dziewczyną - tak jestem postrzegana przez innych. Cztery miesiące temu przydarzyła nam się "wpadka" z moim chłopakiem. Pomimo moich (jak się później okazało - durnych) zarzekań, że wychowam dziecko, jakby się tylko zdarzyła taka sytuacja, NIE POTRAFIŁAM TEGO ZROBIĆ!! NIE POTRAFIŁAM URODZIĆ WŁANSEGO DZIECKA!! WIĘC DZIWCZYNY MAM DO WAS TYLKO JEDNĄ PROĆBĘ - ZASTANOWCIE SIĘ TRZY RAZY, ZANIM PODEJMIECIE TĄ DECYZJĘ. MNIE TO DRĘCZY - CODZIENNIE I Z KAŻDYM DNIEM MOCNIEJ... ŻAŁUJĘ TERAZ Z CAŁEGO SERCA... MOJE SERCE KRWAWI...
i proszę o jedno - jeśli ktoś będzie chciał mnie skomentować, niech się spróbuje choć trochę postawić w mojej sytuacji, a potem cokolwiek mowić na mój i mojej decyzji temat...
NAJGORSZEMU WROGOWI NIE ŻYCZĘ TEGO, CO PRZEŻYŁAM NIKOMUUUUUUUUUUUUUUUU!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. września 2006 r.:
W wypowiedziach niektórych gorliwych przeciwników aborcji uderza mnie tylko jedno - jak można bronić maleństw pozbawianych życia jeszcze w łonie matki, a jednocześnie pałać taka nienawiścią do innych, jak by nie było, bliźnich? Cyt.:"jak ktoś już zabił własne dziecko, to z całego serca życzę temu komuś, żeby przeżył to samo, albo i większe cierpienie. Może z rąk ludzi, może z rąk Boga, nie obchodzi mnie to. Oko za oko ... ".
Gwoli szerszego spojrzenia na sprawę polecam film "Palindromy". "Za pomocą formalnego eksperymentu, w którym role głównej bohaterki przybiera kolejno kilku aktorów zróżnicowanych pod względem wieku, rasy, a nawet płci, reżyser pozwala spojrzeć na problem przerywania ciąży z wielu perspektyw. Zajmowane przez widza stanowiska mogą się diametralnie od siebie różnić w zależności od kontekstu w jakim usytuowany jest bohater. Według słownika 'palindrom' to słowo, które tak samo czyta się zwyczajnie i wspak(...)."
Najistotniejszym dla mojej wypowiedzi wątkiem filmu jest historia fanatycznie chrześcijańskiej rodziny, która opiekuje się kalekimi dziećmi ocalonymi przed aborcją. Jednak ich fanatyczna obrona życia doprowadza do podejmowania przez nich radykalnych nieraz kroków, a skrajnie prorodzinne poglądy usprawiedliwiają wg nich mordowanie ludzi dokonujących aborcji.
Nie jestem przekonana, czy to pozytywne wzorce... Każdy może posiadać racjonalne uzasadnienie, które przez innych może zostać odebrane jako nieprzyzwoite. To jest jądro świata, w którym żyjemy, świata który jest nie tylko czarno-biały...
Wypowiedź anonimowa
-->Wpis z 1. września 2006 r.:
Moim zdaniem nie mamy prawa decydować o życiu innego człowieka. Jestem przeciwna aborcji. Uważam, że jest to coś strasznego.
Ostatnio przeżyłam trudne chwile... spóźniała mi się miesiączka... i podejrzewałam, że to może być ciąża. Powiedziałam o tym mojemu chłopakowi i cóż - bardzo mnie rozczarował;(. Ja płakałam i on też, bo tego dziecka żadne z nas nie chciało. Nie teraz. Jesteśmy przed maturą. On powiedział, że zmarnuje sobie życie i proponował zabieg, choć kiedyś mówiłam mu, że ja bym nigdy tego nie zrobiła. Nie wiedziałam czy będzie dziecko czy nie... i zerwałam z nim. Bo gdzie tu jest miłość do mnie? Skazałby mnie na cierpienie już na zawsze. Wolałam wychować to dziecko sama niż je zabić! Logiczne. Na szczęście okazało się, że w tej ciąży nie jestem. Nie mogę tego mu wybaczyć...Nie mogę zapomnieć... Choć tak bardzo go kochałam i kocham.
PP
Wpis z 16. sierpnia 2006 r.:
To, co jest pokazane to okrucieństwo - jak tak ludzie mogą robić?
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 9. sierpnia 2006 r.:
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 27. lipca 2006 r.:
Ktoś
Wpis z 10. lipca 2006 r.:
Nie wiem, skąd masz te zdjęcia, ale pokazałeś prawdą - być może niektórzy się opamiętają.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 6. czerwca 2006 r.:
Hmm... Czytałam tu wiele opinii i na samym początku nie będę pisać, ile mam lat czy jestem za, czy może przeciw temu zabiegowi... Uważam, iż to jest naprawdę tak indywidualna sprawa, że nikt, ale naprawdę nikt nie powinien tu oskarżać kogoś, czy może przekonywać..Do czegokolwiek!!!
Każdy człowiek ma sumienie. Podobno jesteśmy ludźmi dorosłymi, a zarazem odpowiedzialnymi, a więc i konsekwencje powinno się niestety też ponosić!
Każdy z nas, zna najlepiej siebie... Swoją sytuacje materialną,sytuację życiową, a przede wszystkim - swoją psychikę. Tylko "ja" wiem czy uniosę ten ciężar konsekwencji, tylko do "mnie" należy ta decyzja... (...)
Wiedząc, że jest się słabą osobą, nieprzygotowaną do dorosłego świata i życia, nie podejmuje się takich decyzji (jak na. współżycie seksualne), których następstwom, czasem nieuchronnych, się nie podoła. (...)
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 15. maja 2006 r.:
Chciałabym się odwołać w szczególności do wypowiedzi dwóch osób z 8 stycznia 2006r. oraz z 22 października 2005r, które w zasadzie dotyczą tego samego problemu. Pani K. pisze:
(...)"Żyć, jak wiele wielodzietnych rodzin, gdzie zazwyczaj rodzice są bezrobotni i dzieci nie mają praktycznie żadnych szans na normalne życie? Nie mogą się dostatecznie kształcić, bo nigdy nikt nie da im do tego warunków, nawet jeżeli by chciały. Niestety, ale polskie realia nie są wesołe i nauka nie jest łatwo dostępna, a potem ludzie, wy się dziwicie, że tylu bandytów jest? Jeżeli ludzie wychowują się na marginesie społeczeństwa?! Pan wybaczy ale to się mija z celem."
Pani daje jasno do zrozumienia, że rodziny źle sytuowane, wielodzietne są zalążkiem wszelkiego zła w społeczeństwie, ponieważ "dostarczają" temu społeczeństwu złodziei i nieudaczników. Bo chyba to miała pani na myśli nazywając ich bandytami. Tak więc radzi Pani aby w sytuacji, gdzie antykoncepcja zawiodła - pójść na zabieg i pozbyć się niepotrzebnego ciężaru. Nie wiem z jakiej rodziny Pani pochodzi i kto Pani takie "wartości" wpajał. To są stereotypy. Nie mają nic wspólnego z prawdą.
Skończyłam studia resocjalizacyjne, interesuje się psychologią wychowawczą, która bardzo dogłębnie zajmuje się także środowiskiem rodzinnym i jego wpływem na kształtowanie osobowości młodego człowieka. Proszę mi wierzyć, że badania psychologów dowodzą czegoś, co każdy skromny, nawet nie wykształcony - ale dobrze wychowany i wrażliwy człowiek wie, że status materialny nie ma żadnego wpływu na wychowanie dziecka pod warunkiem, że otrzymuje od rodziców - otoczenia w którym rozwija się i kształtuje jego charakter - miłość, akceptację i szacunek. Jest wiele rodzin wielodzietnych, ubogich, żyjących w skromnych warunkach, które jednak przyjmują dzieci z ogromną czułością i otaczają je opieka na miarę swoich możliwości. Bardzo często zdarza się, że dzieci takie mają dużo większe ambicje i niejako zahartowane przez dorastanie w surowych warunkach, przy pomocy nauczycieli osiągają imponujące wyniki w nauce. Znam takie przypadki osobiście. Nie chodzi mi oczywiście o pochwałę takiego stanu rzeczy, bo dzieciom z tych rodzin rzeczywiście trudniej o lepszy start w dorosłe życie niż ich rówieśnikom wychowanych przez dość zamożnych rodziców, którzy za nie większość rzeczy zaplanują z góry.
Tacy "bandyci" o jakich Pani pisze, biorą się z rodzin, w których zabrakło im ciepła, czasu spędzonego na wspólnych rozmowach, braku zainteresowania i szacunku... Po prostu miłości. Więc bardzo Panią proszę, jeśli kiedykolwiek wróci Pani na tą stronę i przeczyta moją skromną wypowiedź - o zastanowienie się i nie powielanie stereotypów, które krzywdzą uczciwych ludzi, już skrzywdzonych przez nieudolne państwo i pogłębiające się wciąż bezrobocie.
Dokonywanie aborcji w takich przypadkach jest więc nieuzasadnione. Aborcja to synonim morderstwa z premedytacją. Nie będę oceniać ani lekarzy, ani kobiet, które zdecydowały się na to, bo nikt nie ustanowił mnie sędzią nad nimi. Osobiście jestem temu przeciwna i nawet gwałt czy choroba nie jest żadnym usprawiedliwieniem..., a już na pewno nie status materialny.
Powiem na koniec, że z relacji kobiet, które jednak postanowiły urodzić i przyjąć to "niechciane" dziecko wynika, że są ich największa dumą i pociechą - jakby podświadomie odczuwały ogromną wdzięczność matek, za przyjęcie tego daru jakim jest życie.
Pozdrawiam wszystkie mamy.
Szczególnie te młode:). Uszy do góry :D
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 8. maja 2006 r.:
MOJE DROGIE PANIE, MAM DOPIERO 18 LAT I O TEMATACH SEX WIEM TYLE CO NIC!!! ALE WIEM, CHYBA JAK KAŻDY GŁUPI,ŻE POWINIEN BYĆ ON UPRAWIANY Z MIŁOŚCI, A NIE TYLKO Z PRZYJEMNOŚCI I ŻĄDZY. WIĘKSZOŚĆ NASTOLATEK, BĄDŻ KATEGORII WIEKOWYCH 20-25, TRAKTUJE TO JAK ZABAWĘ!!! POTEM NIESTETY TRZEBA PONOSIĆ KONSEKWENCJE W MOMENCIE TZW. NIE CHCIANEJ CIĄŻY. PODKREŚLAM - KONSEKWENCJE TE PONOSZĄ PRZYSZŁE "MAMY",A NIE ICH BOGU DUCHA WINNE DZIECI. ONE, POWTARZAM PO RAZ KOLEJNY, TE OTO DZIECI NA ŚWIAT SIĘ NIE PROSIŁY!!! TO TYLKO I WYŁĄCZNIE TWOJA GŁUPOTA!!! I NIE PRZYSPARZAJ MU CIERPIERNIA DZIEWCZYNO ZABIJAJĄC JE!!! BO ZA CO - ZA TO, ŻE TY MIAŁAŚ OCHOTĘ NA SEX???!!! NO TO TY JĄ MIAŁAŚ, NIE ONO!!! POWRTARZAM NIE ONO!!! I TO NIE ONO POWINNO CIERPIEĆ!!! JESTEM ZBULWERSOWANA TYM, CO LUDZIE WYPRAWIAJĄ!!! WSZYSCY PISZĄ TU OPINIE, ALE TRZEBA ZAZNACZYĆ, ŻE NIE MA TAKICH SŁÓW, KTÓRE MOGĄ OPISAĆ TE STRASZNE MORDERSTWA!!! SĄ TU TEŻ WINNI POZA "LEKARZAMI" RODZICE.PO CO MAMO, TATO CZYTAJĄCY TĘ OPINIE PUSZCZASZ SWOJĄ CÓRKE NA DYSKOTEKE, NA IMPREZE? ZADAJ SOBIE PYTANIE, CO WIESZ NA TEMAT TYCH LUDZI, NA TEMAT JEJ CHŁOPAKA!!! A POTEM RAPTOWNIE ZIĘĆ CI NIE PASUJE BO...? BO JEST NP. Z BIEDNEJ RODZINY!!! A TY SAMA WEPCHNĘŁAŚ JĄ W JEGO RĘCE!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 4. maja 2006 r.:
Moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem dla kobiety byłoby urodzenie dziecka i pozostawienie go w domu dziecka.
Bardzo dużo par nie może mieć dzieci i to jest moim zdaniem najlepsze rozwiązanie.
Dom dziecka czy rodzina zastępcza pozwala dziecku rozwijać się a matka, która to dziecko oddała nie popada w depresje itp.
W domu dziecka można odwiedzać swoje dziecko i nie trzeba go zabijać. To istota żywa, która została stworzona przez Boga do życia. Co by było jakby i nas mamy usunęły "bez podania" przyczyn, by to nas zabiły?
Moja mama straciła dziecko i potem urodziła mojego brata i mnie, choć były komplikacje przy moim bracie podczas ciąży. Mimo to mama nigdy nie pomyślała o usunięciu go.
ABORCJI NIE! SĄ INNE WYJSĆIA: DOM DZIECKA LUB RODZINA ZASTĘPCZA!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 16. kwietnia 2006 r.:
Witajcie
Mam 21 lat, jestem studentką. Chciałabym wam opowiedzieć pewną historię. Kieruję to przede wszystkim do mam, które myśla o dokonaniu tej strasznej zbrodni. Dlaczego? Bo jej konsekwencje ciągną się latami i cierpia przez nią niewinni ludzie. To łańcuszek bólu który wydłuża sie na kolejne pokolenia. Siostra mojego taty była tak jak ja młodą, obecującą studentką, która miała iść przez życie w poszukiwaniu tajników wiedzy. Były to czasy głębokiej komuny, tym bardziej wyższa uczelnia była niczym wygrana na loterii. Wtedy zaszła w ciąże. Moja babcia była bardzo ambitna, chciała żeby córka przede wszystkim zdobyła lukratywną posadę, zrobiła doktorat i aby zarobiła na luksusowe życie. Narodziny dziecka miały przekreślić całą jej świetlana przyszłość, gdyż na powrót na uczelnie nie było już mowy. Dlatego babcia postanowiła pozbyć się niewygodnego problemu i zaprowadziła ją na zabieg. Pewnie myślała że jest młoda i jeszcze ułoży sobie życie, będzie miała kolejne dzieci, kochającego partnera (ojciec dziecka pochodził z robotniczej rodziny, co także nie spodobało się mojej babci, i chciała jak najszybciej usunąć go z życia ciotki Marii, tak jak to nienarodzone maleństwo). Dokonała tego, co zaplanowała. Zabiła mojego kuzynka lub kuzynkę - dziś byłoby niewiele starsze ode mnie. Myślała, że to koniec problemów, jednak to morderstwo dopiero urochomiło lawinę niekończących się nieszczęść. Ciocia nie mogąc poradzić sobie z wyrzutami sumienia zapadła na schizofremię. Jej choroba trwa już 25 lat. Być może dopiero wtedy babcia zroumiała, jaką jej zrobiła krzywdę. Zamiast przyszłości oglądanej zza różowych okularów musiała codziennie patrzeć jak jej dziecko zmaga się z starszną chorobą, która odbiera człowiekowi rozum. Końcowy bilans był przerażający. Ciotka nie tylko straciła dziecko. Choroba uniemożliwiła jej studia, a Tomek jej narzeczony odzszedł od niej nie mogąc poradzić sobie z ciężarem tej straszej zbrodni. Pewnie do dzisiaj pamięta swoje maleństwo, które nie zdążyło się nawet urodzić, a już odmówiono mu prawa do życia. Wyjechał za granicę i tam ułożył sobie życie na nowo. Gdy już byłam nastolatką dziadek znalazł sobie kochankę - pewnie aby oderwać się od tego krzyża, jakim bez wątpienia było życie z tą starszną, okrutna prawdą. Babcia pod koniec życia sporo wycierpiała, musiała wysłuchiwać upokorzeń i znosić jak za ścianą jej mąż uprawia seks z inną kobietą, a ona nic na to nie może powiedzieć. Zmarła przy dziadku zamroczonym alkoholem. On był tak daleko od niej, że można powiedzieć w podróż na tamtą stronę wybrała się samotnie. Nikt jej nie trzymał za rękę, nie było też przy niej jej dzieci. Mój tato nie mógł przy niej być, a córka przebywała w szpitalu psychiatrycznym, do którego sama ją oddała. Teraz my opiekujemy się ciotką, od kiedy umarł dziadek. To naprawdę duży kłopot, osoba chora psychicznie bywa nieznośna, kłopotliwa, i nieprzewidywalna. Czasem opadamy z sił i cierpimy. Ta choroba przypomina mi o zbrodni, jaką dokonała moja babka i ciotka. Czasem zastanawiam się kim by był ten człowiek, mój kuzyn, lub kuzynka, jak by wyglądał, czy byłby mądry czy głupi, biedny czy bogaty, czy miałby bujną czuprynę, czy łysiejące czoło. Jednak przez tą zbrodnię nigdy się tego nie dowiem. Dlatego nie róbcie tego dziewczyny - błagam, bo konsewkencje waszej decyzji odbiją się na życiu waszych najbliższych. Nie zabijajcie własnych dzieci, bo nigdy nie wybaczycie sobie tego. Nie pozwólcie, by serca członków naszej rodziny krwawiły tak, jak nasze w bezsilności i złości. Dziecko jest żywe od chwili poczęcia, aż do śmierci. Nie dajcie się zwieść, że życie zaczyna się po porodzie. Przecież jedna komórka też żyje!!! Niech Bóg czuwa nad wami. Pamietajcie - nawet jak się boicie, że nie dacie sobie rady - zaufajcie Mu, On was nie opuści. To bijące malutkie serduszko pod matczyną piersią jest jego dziełem, nie mordujcie tego, co stworzył Bóg, bo wszystko, co Stworzył jest piękne, tak jak On. Pamiętajcie o tym, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Wymądrzam się tak, bo wiem jak dalekie są tego konsekwencje. Ten ból jest najgorszym bólem jaki człowiek może odczuć.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 4. kwienia 2006 r.:
Jestem mamą czworga wspaniałych dzieci. Dwie ostatnie dziewczynki urodziły się w momencie naszego załamania finansowego, kiedy przeżywałam depresję po upadku prowadzonej przez nas działalności. O tyle, że trzecia córka była przyjęta w miarę możliwości i pomimo sytuacji bardzo radośnie, to przy nastepnej, po półtorarocznej przerwie od urodzenia trzeciej, mieliśmy wiele wątpliwości.
W głębi serca cieszyliśmy się, gdyż nigdy nie określaliśmy ilości dzieci, bo jest to jednak niemożliwe. Ale w naszej sytuacji rodzina uważała że wogóle nie powinniśmy mieć jeszcze żadnego. Nie mamy do tej pory mieszkania, cały czas wynajmujemy.
Kiedy byłam już w ciąży, wiedziałam o niej od samego początku, choć zajście było nieoczekiwane tak przez nas, jak i zaskoczyło panią doktór. Byłam jeszcze karmiącą mamą i po prostu okazało się, że miałam podwójną owulacje w jednym miesiącu. Cud.
Byłam trochę przerażona tym faktem, zaczęłam wtedy interesowaś się metodami usuwania ciąży. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej, aby móc pomyśleć i zdecydować. Chociaż w skrytości serca wiedziałam ,że chcę tego dziecka, ale musiałam podeprzeć się teorią, aby stawić czoło rodzinie.
Bardzo pomogła mi moja ginekolog. Porozmawiałyśmy na temat aborcji, jej konsekwencjach i możliwościach, a na koniec przekonała mnie właściwie jednym pytaniem: czy moja rodzina pomaga mi w wychowywniu moich dzieci?. Wtedy przemyślałam sprawę dokładnie i przekonałam się, że obawa urodzenia tkwi w tym, co powiedza inni: rodzina, dłużnicy i inni ludzie. "Nie mają pieniędzy, a robią dzieci" - niestety taki pogląd istnieje w naszym społeczeństwie. Odczułam to na własnej skórze. Na szczeście mąż jest moim przyjacielem i wspierał mnie w tych trudnych chwilach.
Potem niestety wyjechał za granicę i musiałam borykać sie z problemami samodzielnie. Udało sie nam, mamy wspaniałe dzieci. Najmłodsza jest super dziewczynką i czasem - jak myślę, że przez głupotę i ludzi mogłam jej nie mieć... Nigdy nie maiałam powodu wstydzić się ludzi, bo interesuje mnie moja najbliższa rodzina i nigdy - poza tą sytuacją - nigdy więcej nie zamierzam się przejmować opiniami ludzi na swój temat, nawet jak idę z dziećmi ulicą i ludzie zaczynają je liczyć.
Tego samego uczyłam i uczę moje dzieci. Tolerancja przede wszystkim, bo nigdy nie wiadomo, co los przyniesie tobie.
Rodzina również zaakceptowała moje dzieci, a nawet okazało się, że u mojego męża w rodzinie nie my jedyni mamy czworo dzieci.
Teraz przeczytałam piękną książkę, którą polecam: Frank E.Peretti "Tilly". Jest to piękna, krótka opowieść o kobiecie, która usunęła ostatnią ciążę i przeżywa piękne chwile we śnie. Nie wiem, jak to opisać, aby zachęcić, ale polecam książkę również na depresję poaborcyjną.
Grażyna Petroll
Wpis z 29. marca 2006 r.:
Jestem mamą 4-letniej ślicznej i bardzo mądrej dziewczynki. Moja córcia urodziła się z zespołem Downa. Na szczęście w czasie ciąży nikt nie wykrył choroby mojego dziecka. Piszę "na szczęście" dlatego, że byłam młodą matką, po raz pierwszy w ciąży. Wiem, że taka informacja zwaliłaby mnie z nóg. Niestety lekarz prowadzący moja ciążę mimo, że jest świetnym specjalistą odradzał matkom rodzenie chorych dzieci. Jak mawiał "dzieci się ma po to by zajmowały się rodzicami na starość a nie, żeby rodzice całe życie musieli zajmować sie dziećmi".
Kobieta będąca po raz pierwszy w ciąży jest bardzo nieświadoma jeszcze tego, co się w niej rodzi. Przeżywa to po raz pierwszy. Boję się ze gdybym wcześniej dowiedziała się o chorobie dziecka mój lekarz na siłę namawiałby mnie do aborcji. Chce tu podkreślić jak wielką rolę odgrywa lekarz. Jak bardzo może on pomóc matce w podjęciu decyzji.
Dzień urodzin córci był jednym z najgorszych dni w moim życiu. Wszyscy płakali. Lekarze załamywali ręce. Pielęgniarki wspólczuły ciagle mówiąc, jakie to nieszczęście mnie spotkało. A ja...? A ja tak bardzo chciałam się cieszyć moim dzieckiem. Patrzyłam na tę małą istotkę i tak chciałam, żeby ktoś mi powiedział, że mam śliczną córeczkę, a nie Downa. Krzywdę psychiczną wyrządzono mi straszną. Na wspomnienie tamtych chwil łzy same cisną się do oczu.
A dziś moja córcia chodzi do przedszkola, bawi się z rówieśnikami. Dobrze się z nimi czuje. Wciaż z mężem pracujemy z nią, wciąż uczęszczamy na coraz to nowsze zajęcia, które pozwolą naszemu dziecku rozwijać się lepiej.
Kochamy naszą córeczkę nad życie i nie zamienilibyśmy jej na żadne inne dziecko.
Myślę, że doświadczenie choroby naszego dziecko zrobiło z nas lepszych ludzi. Staliśmy się bardziej wyczuleni na krzywdę drugiego człowieka, na potrzeby ludzi niepełnosprawnych i upośledzonych. Dla mnie te CHORE DZIECI TO ANIOłY W LUDZKIEJ SKÓRZE. Znoszą tak dzielnie przeciwności losu - my często nie potrafilibyśmy tak.
Planujemy z mężem drugie dziecko. I już wiemy, że nie będzie żadnych badań prenatalnych. Przyjmiemy drugie dziecko, takie jakie będzie. Zdrowe lub chore. Bo to nasze dziecko. A każde DZIECKO JEST BŁOGOSłAWIEŃSTWEM DLA RODZICÓW.
Pozdrawiam,
Asia
Wpis z 8. marca 2006 r.:
Mam 22 lata i wczoraj dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie jestem szczęśliwa z tego powodu. Mieszkam teraz trzy tysiące kilometrów od Polski, nie mam tu nikogo naprawdę bliskiego, z kim mogłabym porozmawiać i kto mógłby mnie wesprzeć i pocieszyć w tej sytuacji.
Wcześniej myślałam, że mogę liczyć na ojca dziecka, ale dzisiaj rano bardzo mnie zaskoczył. Zapytał mnie czy jestem gotowa teraz na to dziecko i czy nie lepiej byłoby iść do lekarza i usunać je. Przecież to dopiero czwart tydzieć. Decyzję pozostawił mnie.
Bardzo mnie rozczarował swoim pomysłem. Myślałam, że będzie wsparciem dla mnie, tym bardziej, że wcześniej bardzo chciał dziecka. Ja również, ale teraz dopiero zrozumiałam, jaka to odpowiedzialność: że dziecko zmieni cale moje życie, dotychczas beztroskie i radosne.
W mojej głowie kłębią się tysiące myśli: jak ja to powiem rodzicom, dla których byłam dumą i cały czas jestem ich "małą córeczką". Chyba mam z tym najwiekszy problem, że tak ich zawiodłam.
Nie martwie się o to, że nie będę miała za co wychować mojego dziecka. Z jego ojcem jesteśmy w dobrej sytuacji finansowej. Ale nurtują mnie inne problemy. Chciałam wrocić do Polski. Nie potrafię być szczęśliwa w nie swojej ojczyźnie.
Taka byłam szczęśliwa, że za dwa miesiące będę już w kraju. A teraz moje plany legły w gruzach. Ojciec dziecka nie może przenieść się ze mną do Polski, gdyż ma tu swoje interesy i w Polsce nie byłby szczęśliwy.
Zwątpiłam w jego uczucie do mnie, po tym jak zaproponował mi wizytę u lekarza w celu usunięcia dziecka. To on powinien być największą podporą dla mnie, tym bardziej, że nie jest już chłopcem (jest starszy ode mnie 15 lat).
Zastanawiam się w każdą minutę nad tą sytuacja. Może rzeczywiście najlepszym wyjściem byłaby wizyta u lekrza? Przecież to dopiero trzymilimetrowy zarodek...
Brak mi osoby, która odwiodłaby mnie od tego planu. Boję się, że zdecyduję się na to. Boję się okropnych wyrzutów sumienia i kary Boga...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. marca 2006 r.:
"Dlaczego Poczęte ma być ukarane najwyższą karą (śmierć) za to, że rodzice są w trudnej sytuacji materialnej (to pytanie kieruję przede wszystkim do tych, którzy żądają zalegalizowania aborcji ze względów społecznych)?
Dlaczego Nienarodzony ma zostać ukarany śmiercią za to, że jego matkę skrzywdził gwałciciel (co to za prawo, które najwyższą karą karze niewinnego)?
Dlaczego Człowiek w łonie matki ma zostać zabity za to że jest nieuleczalnie chory lub grozi mu śmierć (eutanazja dla nienarodzonych?)?
Dlaczego mamy zabierać życie Dziecku, gdy istnieje zagrożenie dla życia jego matki? Skąd pewność, że to ono musi zginąć? Czyżby jego życie było mniej ważne?
Czy nie ma innych sposobów na rozwiązanie wyżej postawionych problemów? Czy zabicie Dziecka, krzywda Matki i Najbliższych to jedyne, najlepsze i nie podlegające dyskusji rozwiązanie?"
Odpowiem na te pytania w następujący sposób:
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 6. marca 2006 r.:
Jestem samotną matką, mam trzydzieści jeden lat i trzynastoletnią córkę. Urodziłam ją w wieku lat osiemnastu i choć wtedy aborcja była jeszcze dopuszczalna, nie pomyślałam nawet o tym, by zabić własne dziecko. Mimo młodego wieku i wielu problemów związanych ze szkołą (byłam w III klasie liceum) udało mi się wychować wspaniałą dziewczynę i nigdy nie żałowałam, że musiałam tak wiele poświęcić, zrezygnować z młodości i studiów. Jestem dumna ze swojej córki. Jestem w drugiej ciąży. Na początku byłam przerażona - chciałam ją usunąć. Nie chciałam kolejnego dziecka - zwłaszcza teraz, po tak długim czasie i w mojej sytuacji. Jednak kiedy już oswoiłam się z myślą o maluszku okazało się, że aborcja jest konieczna ze względu na mój stan zdrowia. Mam nowotwór, a stanowisko lekarzy jest zupełnie jasne i nie pozostawia mi złudzeń. Podjęłam decyzję. Mam już dziecko, które potrzebuje matki, nie mogę ryzykować swoim zdrowiem, a nawet życiem. Jednak mimo wszystko nie czuję się do końca usprawiedliwiona. Tłumaczę sobie, że wybrałam lepsze zło - niewiele pomaga. Mam wyrzuty sumienia, że na poczatku chciałam to zrobić. Może teraz to kara? Nie wiem.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 2. marca 2006 r.:
Mam 20 lat i tydzień temu usunęłam (zabiłam!) swoje dziecko. Brzydzę się tego, brzydzę się siebie.
Tyle bólu kłębi się w moim sercu, ale nie potrafię tego wyrazić słowami. Bardzo żałuję swojej decyzji, myślę o tym dzieciątku, które miało już 9 cm...
Widząc kobietę w ciąży, małe dziecko czy słysząc jakiekolwiek rozmowy na temat aborcji, łzy natychmiast cisną mi się do oczu.
Żałowałam już zanim to się stało, ale wiedziałam że tak musi być - nie chcę się nad tym rozpisywać, bo wiem, że NIC NIGDY NIE USPRAWIDLIWI MOJEJ DECYZJI.
Nie ma piękniejszego uczucia, jak świadomość, że z mojego ciała powstaje ciało, z mojego serca powstaje serce...
Brakuje mi ciągłych mdłości, zachcianek, brak mi wszystkiego, brak mi dzieciątka, które zabiłam w ciągu jednej godziny, podczas gdy ono ŻYŁO we mnie prawie 3 miesiące, czuło się bezpieczne u "mamusi"...
Nie ma dnia, bym o tym nie myślała, by nie polało się morze łez.
Zawsze byłam przekonana, że jeśli kiedyś znajdę się w takiej sytuacji, to zdecyduję się na aborcję, ale nosić w sobie maleństwo jest niesamowitym przeżyciem...
A jednak to zrobiłam! Bezustannie myślę o tym, że moje maleństwo zostało wyrzucone do śmieci! Nie mogę sobie z tym poradzić i wiem, że to była najgorsza i najbardziej mylna decyzja, jakiej dokonałam!
Gdy jestem już w totalnym dołku, patrzę na swoje nadgarstki i mam ochotę pobiec do kuchni, chwycić za nóż i się zabić zamordowałam swoje maleństwo, więc po co ja mam żyć!?
Wiem, że to cierpienie i niewyobrażalny ból będzie ze mną całe życie i to jest karą, choć i tak za małą.
K.
Wpis z 28. lutego 2006 r.:
Nie mogę się nadziwić niektórym wypowiedziom tutaj. Lekarz, który wykonuje aborcję i nie zdaje sobie sprawy (po kursie embriologii), że zabija żywą istotę. Ten brak wyobraźni przeraża swoją absurdalnością.
Przerażają także słowa osób, którym się wydaje, że mają monopol na prawdę i ostateczne opinie. A już śmiesznie brzmi kategoryczne "tak" lub "nie" wygłaszane przez mężczyzn, których ten problem nigdy nie będzie dotyczył tak osobiście jak kobiet.
Ze swej strony uważam, że decyzję o ewentualnej aborcji powinno się pozostawić kobiecie, ale wpierw należy ją uświadomić, jakie są konsekwencje zdrowotne i psychologiczne tej aborcji.
Aspekty religijne akurat można sobie często podarować, czasem mogą nawet budzić niesmak, zwłaszcza u osoby niewierzącej, a nawet i wierząca może sobie ich nie życzyć i trzeba to uszanować. Ale na pewno mocnym argumentem jest po prostu pokazanie sfilmowanego zabiegu i uświadomienie kobiety, czym jest ciąża i jej przerwanie.
Prawdopodobnie to brak dostatecznej wiedzy jest powodem lekceważenia problemu aborcji. Młode osoby podejmują współżycie bez dostatecznego uświadomienia (i chyba również nadmiernego rozluźnienia obyczajów, które akurat do niczego dobrego nie prowadzi). W efekcie pojawia się ciąża i najłatwiej ją przecież usunąć, prawda?
Wychodzi tu jedna z najokropniejszych ludzkich cech - bezmyślność i brak wyobraźni (jak u tych lekarzy, którzy po wielu latach pracy doznają "oświecenia"). W takich przypadkach trudno jest nakazać urodzić takiej niedojrzałej osobie dziecko i je wychować, ale osobiście nie popieram wówczas aborcji. Konsekwencje swoich czynów i młodzieńczej głupoty trzeba jednak ponosić, żal tylko dziecka, które nie jest niczemu winne.
Mogę nawet zrozumieć kobietę, której ciąża przeszkadza w karierze, ale przecież kobieta nie jest wiatropylna i powinna wiedzieć, jak zachodzi się w ciążę. Skoro jest idiotką, niech ponosi konsekwencje (widać, nie zasługuje na robienie tej kariery), znów żal tylko dziecka, które będzie miało głupią (i prawdopodobnie pozbawioną do niego sentymentu) matkę.
Niepokojące jest powoływanie się na status materialny. Jest to bardzo poważny problem mojego pokolenia. Po prostu Polakom wiedzie się przeważnie źle, lub kiepsko. W tej sytuacji lepiej się po prostu zabezpieczyć przed zajściem w ciążę, niż ją potem przerywać. Nie rozumiem w tym momencie "krucjaty" przeciwko antykoncepcji. Popatrzmy, jak żyją zwierzęta (a przecież nawet Biblia zachęca do ich obserwacji). Przeważnie zwierzęta nie budują gniazd i nie przystępują do rozrodu, albo ograniczają ilość potomstwa, gdy brak pokarmu, lub warunki bytowe są niesprzyjające. I robią to najwyraźniej świadomie. Ludzie postępują inaczej, a to się zwykle mści tak samo, jak mści się niewłaściwe odżywianie, czy zatruwanie środowiska.
W tej sytuacji zadziwia brak wyobraźni naszych "władz". Zamiast dać ludziom zarobić na godziwe utrzymanie, nawołują do prokreacji, ale co dalej? Nic dziwnego, że kobiety w akcie desperacji porzucają swoje dzieci.
Czy zatem nie należy dążyć do jak najszerszego uświadomienia? Paczka prezerwatyw nie kosztuje majątku, a utrzymanie dziecka tak. I nie ma co się powoływać na argumenty w rodzaju: nie można się obyć bez seksu. Można. Wiele osób z mojego otoczenia jest dziewicami i prawiczkami mimo przekroczenia 30-stego roku życia i to bynajmniej nie ze względów religijnych, ale ze zwykłego rozsądku i troski o własną i cudzą emocjonalność.
Generalnie nie jestem za aborcją, ale prawne jej zakazywanie w takiej formie, jak w naszym kraju, to już przesada. Jeśli kobieta i mężczyzna są uświadomieni, dojrzali, zdrowi psychicznie i fizycznie i mają dość środków materialnych, to raczej nie pomyślą nawet o aborcji. O aborcji myśli się raczej wtedy, gdy sytuacja jest trudna, bo przecież ma być ona sposobem na niepogłębienie biedy, czy problemów emocjonalnych (np. po gwałcie). "Becikowe" i inne takie pomysły nic tu nie dadzą. Zaostrzanie prawa także nie jest sposobem na zapobieganie aborcji.
Uważam, że takich stron powinno być więcej, a i ta mogłaby być jeszcze rozbudowana. Jest wiele spraw, o których się tutaj nie pisze, a warto. Brakuje mi tu wypowiedzi psychologów, lekarzy, biologów, a opinie osób duchownych pod zakładką "Nauka" to jaskrawe nieporozumienie.
S.
Wpis z 27. lutego 2006 r.:
Mam 17 lat i jestem osobą która wierzy w Boga!! Za każde zabicie winny być karane również matki - taka powinna dostać 800 lat więzienia i pracy społecznej!!
Jeżeli chce zabić, to niech najpierw zabije siebie... Przecież jest tyle osób, które chcą mieć dziecko, a nie mogą. A ciąża to nic okropnego - może jeszcze matka się przekona, że to dziecko to dar!! (...)
Zabiłabym wszystkich za to... Przecież to mogłaś być TY!!! Nieodpowiedzialność to za mało!!!
Proszę - nie bądźmy głupi i nie pozbywajmy się tego, co w życiu najważniejsze i najpiękniejsze...
Agata
Wpis z 25. lutego 2006 r.:
Nie wiem, może moje zdanie nie liczy się na tej stronie, ale ja też mam coś do powiedzenia...
Otóż mam 15 lat i nie wyobrażam sobie tego, iż mogłabym zabić własne dziecko.
Osoby, które podejmują się usunięcia ciąży są mordercami, bo kim innym?! Chociaż to nie ja powinnam wydawać wyroki, ale takie osoby powinny być bardzo wysoko karane!!!
Nie wiem, co mnie czeka za parę lat, ale jeśli moja psychika nie wytrzyma i zabiję swoje dziecko poprzez aborcje, nie wybaczę sobie tego. Taki mój osąd jest teraz... Mam nadzieję, że w przyszłości nic głupiego nie zrobię.
Pozdrawiam.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 25. lutego 2006 r.:
Mam 21 lat. Jestem jedną z tych, co są przeciwko aborcji. Boli mnie i jest mi bardzo smutno gdy słyszę, że tyle dzieci umiera... Taką okropną śmiercią. Za co?
A tyle osób nie może mieć dzieci, choć chcą... Paradoks... Może niektórzy nie wiedzą, że można inaczej... Nie wiem, po prostu nie wiem...
Dobrze, że są takie strony. Może choć w małej cząstce poprawi to sytuację...
Dzieciątka maleńkie niewinne... Niech was Aniołowie ku Niebu prowadzą [+][+][+][+][+][+][+]
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 25. lutego 2006 r.:
Po pierwsze - to sexu konsekwencje ponosisz TY a nie to biedne dziecko. Co ono jest winne?
Po drugie - to jakbyś się czuła TY gdybyś to TY była przedmiotem aborcji? Nawet nie miałabyś szans czytać teraz tych słów.
Po trzecie - to dziecko czuje, myśli i ŻYJE. Miło jest zabić kogoś, kto nie ma nawet sznasy się obronić? Według mnie NIE. Jest to po prostu zwykłe tchórzostwo i nic więcej.
A po czwarte - to jak ktoś już zabił własne dziecko, to z całego serca życzę temu komuś, żeby przeżył to samo, albo i większe cierpienie. Może z rąk ludzi, może z rąk Boga, nie obchodzi mnie to. Oko za oko ...
Z całym szacunkiem dla autor atej strony: jest ona za mało rozpowszechniana. A takie strony muszą ostnieć i musi być o nich głośno! Pozdrawiam serdecznie autora strony :)
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 21. lutego 2006 r.:
Witam.
Mam 13 lat i jako pracę domową z WOS-u miałam napisać referat o aborcji. Podeszłam do tego na luzie - w końcu co to takiego? Ale po napisaniu połowy referatu oraz obejrzeniu zdjęć wzbiera we mnie nienawiść do osób, które wykonują Aborcję. W tak młodym wieku dowiedziałam się brutalnie o wszystkim, co jest związane z aborcją i uważam, że takie rzeczy powinny być zostawiane do samodzielnego odkrycia.
Po napisaniu referatu czuje sie okropnie i jestem oburzona.
Ewa S.
Wpis z 7. lutego 2006 r.:
Tak. Zanim zdecydujecie się na aborcję, pomyślcie:
- morduję nienarodzone dziecko, które już żyje,
- będę miała wyrzuty sumienia przez resztę życia,
- małe zniszczone, zbeszczeszczone ciałko zostanie WYRZUCONE do śmieci.
Pomyślcie, zanim pójdziecie z kimś do łóżka.
No - co innego, jeśli to dziecko poczęte jest z gwałtu lub jest bardzo chore... Wybór należy do Was. To zawsze jest zabicie człowieka, bezbronnego dziecka. Wiele matek żyje z dzieckiem z gwałtu i są szczęśliwe...
A osoby, które aborcję wykonują... Jeśli już wiecie, że POZBAWIACIE DZIECKO ŻYCIA, to nie czujecie wyrzutów...?
Libra Zinette
Wpis z 31. stycznia 2006 r.:
Jestem 17-letnią dziewczyną i cztery miesiące temu urodziłam synka. Wierzcie mi, że jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży, to pierwsze moje pytania były takie: co ja teraz zrobię? Co powiedzą sąsiedzi? To przecież taka gówniara, a w domu nie było lekko... A do tego - mam jeszcze dwie dużo młodsze siostry. Pierwsza moja myśl? - "Pozbędę się tego za wszelką cenę". I na tej myśli się skończyło... bo gdy pierwszy raz ujrzałam moje maleństwo na USG w 10 tygdoniu ciąży, to tak cieplutko mi się zrobiło na sercu... I sama siebie się wstydziłam, że pomyślałam o aborcji.
Wraz z rosnącym brzuchem czułam się coraz bardziej dumna z siebie, że pozwoliłam zostać tej istotce na tym świecie... I to był mój najlepszy życiowy wybór!
Mój synek jest teraz czteromiesięcznym niemowlęciem i jest przesłodki... A ta stronę znalazłam z potrzeby wyszukania zdjęcia na bloga i napisania stosownej opinii o aborcji. Uważam, że każda kobieta, która chce pozbawić życia swojego nienarodzonego dziecka, jest taką samą morderczynią jak ta, która by zabiła dorosłego człowieka. A nawet powiem, że gorszą...
Aborcja to najgorsze zło na świecie... Ginie wtedy niczemu niewinna istota... Drogie matki - pomyślcie przez chwilę, że wasze mamy równie dobrze mogły was usunąć i nie byłoby was na tym świecie.
Jestem przeciwna aborcji... Pomimo tak młodego wieku wiem, że dziecko to najcenniejszy skarb na świecie!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 28. stycznia 2006 r.:
Chciałabym napomknąć, że strona Pana jest co najmniej lekko stronnicza. Mało tego - jest Pan zdecydowanie przeciwko aborcji. Jednak moim zdaniem sprawa usuwania ciąży jest dyskusyjna. Uważam, że ten temat jest za bardzo złożony, by móc wyrażać takie skrajne opinie jak 'tak' czy 'nie'. Jestem studentką medycyny. Widziałam wiele płodów, które zostały poddane aborcji i przyznaje - zrobiło to na mnie wrażenie. Jednak kiedy myśle sobie, że dziecko miałoby się narodzić z poważnymi wadami umysłowymi i fizycznymi lub dlatego, że jakaś kobieta została zgwałcona, to niedobrze mi się robi. Chyba lepiej się nie narodzić, niż być zdeformowaną formą człowieka (czy uważacie, że dzieci z chorobą Edwardsa powinny się rodzić??? I tak nie dożywają jednego roku życia). To jest właśnie nieludzkie - narażać kogoś na dodatkowy rok cierpień!!! Nie chcę nikogo urazić tym tekstem, ale uważam, że to wszystko jest zbyt złożone, żeby w 100% mieć sprecyzowane zdanie na tem temat. Prosz więc: spójrzmy na aborcję z troche innej strony.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 28. stycznia 2006 r.:
Witam.
Dziś obejrzałam naprawdę makabryczną stronkę poswiecąną aborcji http://www.precious-life.com/ i zaczęłam szukać w internecie... Swoją drogą - to dziwne - takie zaciekawienie takimi makabrycznymi rzeczami. Myślałam, że to tylko skrajności... ale zauważyłam waszą stronkę i okazuje się, że nie, że ludzie zabijaj już te "w pełni ukształtowane dzieci".
Ja cały czas myślam, że to jest tak, że aborcji można dokonać tylko do drugiego miesiaca ciąży, póki płód to tylko taka "fasolka".
Jestem za aborjcą, ale tylko w tych przpadkach opisanych równiez na waszej stronce.
Sama nie wiem czy miałabym tyle... nawet niewiem jakich uczuć..., by się poddać takiemu zabiegowi.
Wstrząsające!!!
Nie miałam pojęcia, że to tak wygląda...
Daje do myslenia.
Brak mi słów, żeby opisać te wszytskie uczucia i myśli, jakie się we mnie teraz kołaczą.
Często się o tym słyszy: od koleżanek nawet w telewizji...
Ale jeszcze nigdy nie widziałam takich zdjęć.
Nie wiem, co mam myśleć.
Żal...
bjorkowa, 22 lata
Wpis z 26. stycznia 2006 r.:
Nie winię matki za aborcje. Winię jej otoczenie i "lekarza". Dla niej ta decyzja na ogół jest presją otoczenia. Ja uważam, że człowiek przechodzi w swoim życiu etap płododowy, noworodkowy, niemowlęcy... i śmieszy mnie wypowiedź, że dziecko nienarodzone nie myśli. Dla informacji - dziecko tuż po porodzie też nie myśli: czy więc też je wolno usunąć, bo "przeszkadza"? Nie, bo je widać na śmietniku, a 8 tygodniowy płód - nie. Matka ma prawo z brzuchem robić co chce. Ale nie z nowym życiem, które jest i żyje.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 21. stycznia 2006 r.:
Ostatnio wiele naczytałam się o aborcji, odpowiednim rozpoczęciu inicjacji seksualnej i konsekwencji, jakie wiążą się z uprawianiem seksu.
Tym bardziej zbulwersowała mnie wypowiedź osoby z 11 stycznia 2006 r. Dziecko wprowadza rzeczywiście wiele zmian..., ale osoby, które nie chcą dziecka wstrzymują się po prostu od stosunku. A nie bezczelnie mówią, że przytyją... Masakra...
Margaret Sanger, założycielka federacji świadomego rodzicielstwa, powiedziała, że "pierwszym prawem dziecka jest bycie chcianym", co tak naprawdę stanowi wyrok śmierci dla nienarodzonych dzieci... Ludzie, którzy są zdolni do uprawiania seksu, powinni też liczyć się z konsekwencjami i ponosić je, a NIE UCIEKAĆ, bo wspomnienia poaborcyjne i wyrzuty sumienia bedą gorsze niż strata posady w pracy czy zgrabnej figury!!!
Pozdrawiam,
ZBULWERSOWANA 20-latka
Wpis z 13. stycznia 2005 r.:
Kocham moje maleństwo cała moją miłością i dziekuję z całego serca za tą stronę. Z tatusiem doszłam do porozumienia - razem zamieszkamy. Patrząc na maleńkie ubranka nie wyobrażam sobie, że mogę stracić człowieka, który mieszka pod mym sercem...
PS. Ostatni wpis należy do mnie... [Wpis z 22. grudnia - przyp. T.K.] Teraz jestem pewna, że dam radę:) Pozdrawiam!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 11. stycznia 2006 r.:
Co za stronniczość wypowiedzi! Myślę, że aborcja jest nieraz dobrym rozwiązaniem! Nie tylko w przypadku gwałtu. Dziecko może też stanowić przeszkodę w drodze do kariery. Nie zawsze jest ono planowane. A nie każda kobieta może sobie pozwolić na kilku miesięczną przerwę w pracy, lub stratę figury. Dziecko psuje nieraz wszystko. (...) Myślę, że na stronie powinny także znaleźć się wypowiedzi uznające aborcję. Nie możemy przecież żyć w zaścianku. Płód to jeszcze nie człowiek. Istota ta nie myśli i nie czuje. Aborcja NIE jest złem, ale nie jest też dobrem. Najważniejsze jest dobro kobiety.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 11. stycznia 2006 r.:
Jestem chłopakiem w wieku 18 lat, a wasz artykuł przeczytałem przez przypadek, gdzyż szukałem tematu na pracę domową z religii. Jednak gdy to przeczytałem, nie będąc kobietą, odczułem ból, jaki muszą one przechodzić podczas zabiegu. Ale nie ich było mi żal, bo przeciez same podjęły się tego straszngo zabiegu. Najbardziej jest mi szkoda tych małych nienarodzonych niewiniątek, które z woli własnych matek muszą być zabite nie ujrzawszy piękna tego świata. Matki, które postępują w ten sposób, są takimi samymi mordercami, jak ci którzy np. zabili kogoś podczas napadu rabunkowego itp. Powinno się je karać w ten sam sposób, oczywiście przedtem zabraniając tego typu zabiegów...
anonim
Wpis z 8. stycznia 2006 r.:
Uważam ,że propagowanie czegoś takiego, jak pan robi na swojej stronie jest niedopuszczalne.
Sama uważam ,że aborcja jest sprawą kobiety i sama powinna zdecydować czy chce dziecka czy nie i jedyną osoba, która może ingerować w to, może być ojciec dziacka. Żadne osoby trzecie nie mają prawa narzucać komuś swoich poglądów. Mogą powiedzieć, co by zrobiły na miejscu danej osoby, ale nigdy w życiu tekstów typu: aborcja to zło!
Druga sprawą niedorzeczną jest wtrącanie w tego wszystkiego kościoła! Jeżeli wg kościoła nie wolno wykonywać aborcji ani zabezpieczać się podczas stosunku, to co dana para ma robić?! Żyć jak wiele wielodzietnych rodzin, gdzie zazwyczaj rodzice są bezrobotni i dzieci nie mają praktycznie żadnych szans na normalne życie? Nie mogą się dostatecznie kształcić, bo nigdy nikt nie da im do tego warunków, nawet jeżeli by chciały. Niestety, ale polskie realia nie są wesołe i nauka nie jest łatwo dostępna, a potem ludzie, wy się dziwicie, że tylu bandytów jest? Jeżeli ludzie wychowują się na marginesie społeczeństwa?! Pan wybaczy ale to sie mija z celem.
K
Wpis z 6. stycznia 2006 r.:
Jestem zbulwersowana, jak ktoś może z czystym sumieniem w ogóle pomysleć o usunięciu tych małych istotek?! Przecież to horror. Kobiety, które usunęły dziecko, codziennie widząc w tv śmierć innych ludzi, zastanawiają się zapewne dlaczego tak się dzieje. A ci wszyscy inni ludzie to mordercy tak samo jak "matki", które pozbywają sie swoich nienarodzonych jeszcze dzieci. Jestem osobą młodą. Niedawno miałam podejrzenie, że jestem w ciąży, ale nawet pomimo swojego młodego wieku ani jeden raz nie przyszła mi myśl o aborcji. Jeżeli ktoś jest na tyle dojrzały aby uprawiać seks niech będzie świadomy skutków, które mogą później wystąpić. Ciąża to nie przekleństwo tylko dar!!! Pamiętajmy o tych maluchach. Aborcja to nic innego jak morderstwo!!! I nikt nie przekona mnie, że jest inaczej, bo to poprostu usprawiedliwianie się przed samą sobą.
APELUJĘ DO WSZYSTKICH PRZYSZŁYCH MATEK TEGO ŚWIATA: Jeżeli już kobieta zajdzie w niechcianą ciąże, niech urodzi to dziecko. A jeżeli nie chce lub/i nie może go wychować, na świecie są tysiące ludzi, którzy z wielką miłością przyjmą pod swój dach ten największy na świecie dar miłości - dziecko.
17-latka
Wpis z 22. grudnia 2005 r.:
Ta strona dała mi wiele do myślenia. Mam 21 lat i jestem w ciąży (9 tydzień). Dużo osób mówi "usuń"...
Mieszkam z rodzicami w małym mieszkanku. Brakuje miejsca. Nie mam pracy. Mężczyzna - od tak - odszedł. Oboje chcieliśmy dziecka... Miał być ślub. Gdy czytałam opinie, płakałam. Nie wiem jak dam radę, ale dam! Dziękuję!
PS. Jestem ciekawa czy kobiety przed zabiegiem widziały to maleńkie serduszko na USG... Ja widziałam i płakałam ze szcześcia. Trzymajcie za mnie kciuki!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 15. grudnia 2005 r.:
Cieszę się, że stworzył pan tę stronę. Zgadzam się z panem, że aborcja jest złem, zdjęcia są wzruszające. Jestem pewna, że pana opracowanie jest w stanie odwieść wiele kobiet od tego zamiaru. Możliwe, że już uratował pan kilka małych istot
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 12. grudnia 2005 r.:
... do tej pory uważałam, że aborcja jest to średnio skomplikowany zabieg, mający na celu usunięcie wczesnego płodu w celu uniknięcia choroby, śmierci matki czy dziecka. Po przeczytaniu artykułu całkowicie zmieniłam swoje dotychczasowe zdanie!!! Jego treść tak dogłębnie mnie poruszyła, że się poryczałam... Byłam w szoku... i chyba nadal w nim jestem... To jest OKROPNE... Decydując się na współżycie musimy być świadomi jego konsekwencji... Ciąża jest czymś niesamowitym. To błogosławieństwo Boże... Dopuszczając sie aborcji, łamiemy prawo moralne, Boskie i etyczne. To jest niezgodne z naszą wiarą.. A wasze sumienie?! Ludzie, co sie z nami dzieje?! Boję sie włączać telewzję, bo coraz częściej słyszy się, że matka zabija dziecko, że brat zabija brata itp... To wszytko jest jak fikcja... Jak straszna powieść fantasy... Apeluję do wszytkich matek: najpierw pomyślcie dwa razy... Czasu nie da się cofnąć...
Ps. Dziękuję za założenie tej strony... Z pewnością wiele kobiet po jej przeczytaniu zmieni swoje dotychczasowe zdanie...
16latka
Wpis z 10. grudnia 2005 r.:
SHALOM!
Chciałam podziekować za tę stronę!
Chciałam też napisać, że PAN BÓG KOCHA MNIE NAJBARDZIEJ! Najmocniej na świecie! Właśnie mnie! Bo dał mi cudowną rodzinę! Wspaniałe życie! Choć wbrew pozorom moje życie wcale nie jest cukierkowe! To dziekuję MU za nie! Tez trochę w życiu doświadczyłam! Ale właśnie te wszystkie moje trudy i cierpienia sprawiają, że życie nabiera wartości! Ale nie o tym chce pisać :)
Prowdziałam dziś spotkanie z młodzieżą licealną i mówiliśmy właśnie o aborcji i wiecie... Chciałam się z wami podzielić tym, co bardzo mnie uderzyło! Dowiedzialam się, że przeprowadzano kiedyś wśród kobiet, które zdecydowały się usunąć swoje maleństwo pewna ankietę i było tam zamieszczone pytanie: co mogłoby wpłynąć na zmianę twojej decyzji? Były podkreślane różne odpowiedzi (względy finansowe, itp.), ale co było w tym niesamowitego? Każda z tych kobiet podkreśliła również odpowiedź: "gdyby mnie ktoś przytulił".
Rozumiecie, co chcę wam powiedzieć? Każdy z nas może mieć wpływ na losy człowieka! Człowieka bardzo malutkiego! Ale jemu też bije serce - tak samo jak Tobie! Ma oczka! Ma nóżki! Ma rączki - takie jak ty (tyle, że mniejsze)!!! Każdy! Każdy z nas ma na to wpływ! Nawet nie wiemy ile może zmienić to, czy kogoś przytulimy, czy też nie! Czy uśmiechniemy się do niego! Czy wypowiemy do niego choćby kilka szczerych słów!
Odpowiedz sobie teraz na pytanie: kto jest dla ciebie najważniejszy? Wymień jedną najważniejszą dla cieie osobę! A teraz pomyśl sobie co by było i jak byś się czuł, gdyby matka tej osoby kiedyś chciała się jej "pozbyć"? Jak wiele byś stracił? O ile byłbyś uboższy? Jakie byłoby twoje życie? Można by podać wiele takich pytań! To jest tylko mały fragment naszych dzisiejszych refleksji! Ale myśle, że każdy z nas powinien zastanowić się, w jaki sposób można pomoc! Bo chcieć to móc! Jeżeli tylko chcemy robić coś z miłości do drugiego czlowieka! I jeżeli w to wierzymy! A wiera przecież gory przenosic moze! Shalom! Trzymajcie się! :)
Agnieszka
Wpis z 6. grudnia 2005 r.:
ABORCJA TO MORDERSTWO!!!
Jedno pytanie do kobiet, które poddają się aborcji? Czy wy macie w ogóle sumienie? Jeżeli czujecie się na tyle dorosłe, że uprawiacie seks, to dlaczego podejmujecie się MORDERSTWA?
Powód materialny? - To nie jest żadne usprawiedliwienie! ŻYCIE ISTNIEJE JUZ OD CHWILI POCZĘCIA! Dokonując aborcji zabijamy człowieka, a przecież NIKT NIE MA PRAWA DECYDOWAĆ O DŁUGOŚCI ŻYCIA, KTÓRE DAJE NAM BÓG!!!
Ane
Wpis z 3. grudnia 2005 r.:
Mam 17 lat i problemy z depresją. Moja choroba wynikła z wielu przykrych przyczyn, których wolę tutaj nie opisywać. Jednak podejmując się tematu aborcji moje przerażenie sięgło zenitu. Kobiety po tym zabiegu muszą doznawać czegoś gorszego, niż ja w tej chwili - czyli depresji nie do opisania! Fakt - same się często na to skazują i padają ofiarą własnych błędów - nie mogę z tym polemizować. Jednak dostając nocnych ataków drgawek, mając zawroty głowy, wymioty i utraty przytomności błagam naturę o litość, czasem sama sobie życzę śmierci, chociaż nie znoszę samobójców! W takim razie, jak musi się czuć kobieta po aborcji...? Odpowiedź na to pytanie może znać tylko ona sama - nikt inny. Nie mamy prawa ani ich potępiać, ani żałować. To co się rozgrywa w moim sercu, jeśli chodzi o temat aborcji, pozostawiam dla siebie. Wam życzę tylko, żebyście nigdy nie musieli spotkać się z tym problemem. Wiem tylko jedno - żyję i źle bym się czuła, gdyby to życie ktoś mi odebrał!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 24. listopada 2005 r.:
Chciałam wypowiedzieć się po obejrzeniu strony o aborcji. Zastanawiam się, jak można małego, niewinnego człowieczka tak potraktować?! Ktoś, kto poddaje się aborcji wraz z lekarzem jest mordercą! Jak można skrzywdzić tak małe, nieznające życia dziecko?! Uważam, że za takie okropieństwo należy się największa kara dla zwyrodnialców!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 16. listopada 2005 r.:
Widzieliście te malutkie nóżki? Przecież dziecko to mały skarb i owoc miłości...
Jeżeli się decydujemy na "spędzanie naszego życia" z kimś wyjątkowym to i takie powinno być dla nas owe maleństwo.
Ehhh... to straszne co się teraz wyprawia. Dziewczęta coraz wcześniej rozpoczynają inicjacje seksualną i... same tak naprawdę nie wiedzą, jak to może się skończyć... a w tym wypadku kończy się to zazwyczaj właśnie tą okropnością, jaką jest aborcja.
Ta kruszynka też chce poznać świat, biegać po lesie i cieszyć się słońcem, oglądać kiedyś gwiazdy w ramionach ukochanej osoby - nikt nie dał nam prawa "zabawy" czyimś życiem i życia tego unicestwiać nam nie wolno! Powinniśmy najpierw myśleć nad konsekwencjami. Myślenie nie boli
Sil
Wpis z 5. listopada 2005 r.:
Cześć.
Bardzo podoba mi się wasza strona. Niech wiedzą, że czeka poważna kara za to, co zrobią. Ja nigdy bym tego nie zrobiła. Sama urodziłam martwą dziewczynkę po 16 tygogniach, bo jakiś durny stomatolog nie zapytał czy nie jestem w ciąży i dał mi znieczulenie.
Jak bardzo ludzie potrafią swoją głupotą kaleczyć innych ludzi. Potem było oki. Rok później urodziłam pięknego synka. Jest z nami. W tej chwili ma 4,5 roku. Jest pełen życia i nadziei na jutro. Kiedyś sie dowie że miał też siostrę. Taka malutka, a taka piękna.
Pozdrawian serdecznie,
Agnieszka D.
Wpis z 24. października 2005 r.:
Aborcja jest totalnie okropna. Powinni tego zakazać. Odbieranie życia dzieciom to tak, jak zabicie człowieka, co jest karalne. A te biedne dzieci nie doświadczą nawet chwili życia. To bardzo smutne i nie wiem, że są osoby, które to popierają. Rozumiem, że czasem to naprawdę jedyne wyjście, ale to tylko kilkurazowe... A reszta???
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 22. października 2005 r.:
Według mnie aborcja powinna być legalna w Polsce. Wiem, że wiele osób potępia to, ale aborcja nie jest przecież przymusowa.
Ile jest przypadków, że matka nie chce mieć dziecka i zabija noworodka, porzuca w śmietniku, lesie, na jakimś fotelu czy wkłada do beczek po kapuście? Czy taki los chcecie dla dzieci wyrodnych matek? Nikogo nie można zmusić do tego, żeby wychowywał dziecko. Tyle na świecie jest narkomanów, alkoholików i zwyrodnialców, tyle sie mówi w mediach o losach ich dzieci. Chyba lepiej by było zezwolić na aborcje, niż na taki los dla tych dzieciaczków.
Jeżeli ktoś chce miec dziecko, to co mu przeszkadza aborcja, czy jest legalna, czy nie. Przecież nikt nie będzie mu kazał usunąć tego plodu...
Aborcja jest nietolerowana przez kosciół, ale chyba lepiej zezwolić na aborcje, niż na cierpienie dzieci. W łonie - gdy są jeszcze malutkie - nie czują nie bólu. Według mnie usunięcie ciąży nie powinno byc postrzegane jako morderstwo. Oczywiście chodzi mi o aborcję w pierwszym czy trzecim miesiącu, a nie w szóstym czy ósmym, gdzie już by trzeba byłoby łamać dziecku "kości", bo usuwania dużego płodu nie toleruję.
Mimo to jestem za aborcją, ale z jakimiś granicami... Jeżeli ktoś jest - jak już wcześniej pisałam - narkomanem, alkoholikiem lub poprostu nie stać osoby na utrzymanie tego dziecka, to czemu ma się meczyć i rodzić dziecko... Takim osobom powinno się zezwalać na aborcję i tak by było najlepiej.
Po tej wypowiedzi pewnie mi odpisze wiele ludzi pisząc, że jestem nienormalna itp. Ale wiecie co - nic mnie to nie obchodzi, bo wyraziłam swoje zdanie. Ja waszego nie potepiam, więc mam nadzieję, że wy mojego też nie będziecie...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 18. października 2005 r.:
Byłam w ciąży. Myślałam, że urodzę to dziecko. Niestety moja matka z ojcem nie zgadzali się na to. Zawieźli mnie do lekarza i tam to się stało...
Nie mogę sobie tego wybaczyć. Nie chciałam tego. To była planowana ciąża. Bardzo się z niej cieszyliśmy. Ale niestety nasze szczęście zostało przerwane. Do tej pory nie mogę się po tym pozbierać...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 12. października 2005 r.:
Witam!!
Szczerze mówiąc to ja jestem za aborcją. Pomimo tego, co Pan ujął w swoich wypowiedziach i zdjęciach, to nadal jestem przy swoim zdaniu... Niestety, ale aborcja jest dość drastycznym środkiem usuwania ciąży, ale niestety... innego narazie nie wynaleziono. A niech się Pan postawi w sytuacji 15 letniej dziewczyny, która została zgwałcona i zaszła w ciążę... i co - ma urodzić?? To całkowicie rujnuje jej życie zawodowe i w pewnym sensie prywatne. Nawet jeśli taka osoba urodzi, to raczej wątpliwe, że będzie to dziecko wychowywać... i wtedy zostaje dom dziecka. Wątpię czy to jest lepsze rozwiązanie...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. października 2005 r.:
"Dlaczego mamy zabierać życie Dziecku, gdy istnieje zagrożenie dla życia jego matki? Skąd pewność, że to ono musi zginąć? Czyżby jego życie było mniej ważne?"
TAK. Dla mniej i mojego rodzeństwa przynajmniej, życie mojej mamy było zdecydowanie bardziej ważne od życia kolejnego brata lub siostry!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. października 2005 r.:
"(...) to, co powstało z komórek rozrodczych to nie jest jakiś płód. to już jest człowiek, a "usunięcie" go to morderstwo (...)"
Wiem, że takie jest stanowisko kościoła. Ale popierane jest one żadnymi naukowymi badaniami, lecz po prostu wiarą... Kościół także całkiem ogólnie zabrania zabicie człowieka już narodzonego - a jednak nie zabrania służby wojskowej...
Ja w kwestii aborcji uznaję zasadę "in dubio pro reis" - czyli domniemanie niewinności. Nikt z nas niestety nie pamięta okresu wczesnego dzieciństwa, jak to według w/w teorii trzeba by było nazwać, kiedy składaliśmy się z czterech komórek. Nikt też nie jest w stanie czytać myśli lub mierzyć emocje takiego maleństwa. Nie możemy więc wiedzieć, czy to już osobny człowiek! Nie możemy więc wiedzieć, czy aborcja jest morderstwem - a kiedy nie wiemy, czy ktoś zabił czy nie, to nie wolno okrzyknąć go mordercą!
Zasada oczywiście działa też w drugim kierunku: Kiedy sami chcemy zdecydować o losie takiego małego stworka - to tak samo nie wiemy... Moglibyśmy go bez wyrzutu "usunąć" gdybyśmy wiedzieli, że nie jest człowiekiem, ale ponieważ nie wiemy, to nie wolno skarżyć go na śmierć!
Jednak tak samo jak to chyba robi kościół w kwestii, czy każdy żołnierz jest mordercą czy nie, również ja uznaję prawo do obrony własnej...
Nie potępiam więc własnej matki, która zdecydowała się na usunięcie piątej ciąży, kiedy lekarzy jej powiedzieli, że urodzenie tego dziecka zagroziłoby jej życiem - a w dodatku dziecko prawdopodobnie urodziłoby się z ciężkimi wadami wrodzonymi. Wręcz przeciwnie, jestem jej wdzięczny. Zresztą podjęła tę ciężką decyzję przede wszystkim z myślą o nas czterech już urodzonych. Wolę nie myśleć, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby nas wtedy zostawiła samych z naszym ojcem, którego to mieliśmy całkiem do niczego!
Doskonale też rozumiem i popieram kobiety, które chcą usunąć owoc gwałtu, które nie chcą, żeby przez dziewięć miesięcy ktoś im bez przerwy przypomniał o tym koszmarze, którego chciałyby zapomnieć, które się brzydzą, że wciąż mają cząstkę tego potwora w sobie, i które nie chcą urodzić dziecko swojemu gwałcicielu... Podziwiam ofiary gwałtu, którzy sobie powiedzą, że dziecko to dziecko, i że nikt nie jest winien za to, jakie ma rodzice... ale nie można się chyba domagać od wszystkich takiej siły psychicznej!
Wyobrażam sobie, że można zwariować w takiej sytuacji... co czyni aborcję nie tyle "zemstą nad gwałcicielem" lub "częściowym naprawianiem krzywdy" lecz po prostu obroną własną!
Hark Luders
Wpis z 7. października 2005 r.:
W idealnym społeczeństwie
Aborcja powinna być surowo zabroniona
W idealnym społeczeństwie
Nie byłoby przecież gwałtów
A ciąża nie byłaby nigdy
Ani wynikiem ani przyczyną nieszczęścia
Nie byłoby też moralistów
Którzy potępiliby miłości pozamałżeńskiej
I wszystkich ludzi
Ją praktykujących
Lub z niej powstałych
Wręcz przeciwnie
Wszyscy ludzi chętnie płaciliby wyższe podatki
Aby żadna samotnie wychowująca matka
Nie musiałaby się martwić o jutro
W idealnym społeczeństwie
Aborcja nie byłaby zabroniona
Bo nikt nawet nie wpadłby na pomysł
Aby zabić własne potomstwo
Bo nawet medycyna byłaby na tyle zaawansowana
Że żadna kobieta nie musiałaby umrzeć
Aby jej dziecko mogłoby żyć
W idealnym społeczeństwie zresztą
Nie byłoby gdzie kogo zamknąć
Ani po co
W naszym społeczeństwie
To wszystko niestety nie dotyczy
To nasze społeczeństwo
Stawia niektóre kobiety przed ciężki wybór
A cokolwiek wybierają
To nasze społeczeństwo
Za decyzję jedną albo drugą je potępia
Jak można zabić własne dziecko?
Jak można oddać własne dziecko?
Jak można wychowywać dzieci w takich warunkach?
Jak można?
Jak można potępiać ofiary
Własnej nietolerancji?
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 22. sierpnia 2005 r.:
Ja jestem ogólnie za aborcją, ale nie uważam tego za coś dobrego ani nie uważam tego za coś złego. Nie stawiam tego także w kręgach morderstwa, gdyż płód to jest część matki i uważam że każda matka ma prawo decydować czy chce urodzić to dziecko czy też nie. Aborcja krzywdy nikomu nie wyrządza - jedynie matka może być pokrzywdzona no i nieraz ojciec. To jest ich życie i oni mają prawo decydować, jak to życie będzie wyglądać. A jak wiadomo, pojawienie się dziecka zmienia styl życia! Zdjęcia zademonstrowane na stronie może i robią jakieś wrażenie, ale to jest ludzkie ciało i ono w niektórych kwestiach nie stwarza widoków miłych dla oka. Aha! I jeszcze jedna kwestia według mnie - co za dużo ludzi na Ziemii, to nie zdrowo. Jak będziemy tak zwiększali swoją liczebność to doprowadzimy się do zguby! Może głupio to brzmi, ale według mnie taka jest prawda.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 18. sierpnia 2005 r.:
Dzieńdobry!
Przez przypadek trafiłam na Pańską stronę. Mam 15 lat. Może wydaje się Panu że jestem jeszcze bardzo mała i w ogóle nic nie wiem na ten temat. Ale tak nie jest. Czytając Pana strone, żal mi serce ścisnął. Mam wiele koleżanek, które w tym wieku są już dawno pozbawione dziwictwa. Przyznam się Panu, że ja też mam chłopaka i też - o mało co - przez własną głupotę, nie zostałam rozdziewiczona. Moje koleżanki puszczają się ze swojimi chłopakami (i nie tylko), nie wiedząc, jakie mogą być tego konsekwęcje. Przez to, co kiedyś zrobiłam, zmądrzałam i już nie popełnię tego samego błędu. Gdybym przez przypadek zaszła w ciążę, to na pewno bym nie usunęła dziecka. Mam rodziców trochę tolerancyjnych i wiem, że gdyby coś takiego się stało, to mogę liczyć na nich. Ale nie wszyscy tak mają. Nie wiem w ogóle, jak można zrobić coś takiego?! Nikt nie ma prawa zabierać komuś życia. Tylko i wyłącznie Bóg ma to prawo i tylko on o tym decyduje, kto i kiedy powinien zakończyć życie na ziemi. Dziękuje Panu za stworzenie takiej strony.
Justyna
Wpis z 5. sierpnia 2005 r.:
Moim zdaniem aborcja to morderstwo, ale powinna być dopuszczalna w BARDZO SZCZEGÓLNYCH PRZYPADKACH. Jestem stanowczo przeciw zabijaniu dziecka, które ma urodzić się zdrowe i bez zagrożenia dla matki!!! Jak kobieta stwierdzi, że nie chce tego dziecka, lepiej je potem oddać do adopcji.
Za szczególny przypadek uważam następującą sytuację (coś podobnego zdarzyło się naprawdę):
Małżeńswo miało już dwoje dzieci i zamierzało mieć trzecie. Kobieta przeszła na wszelki wypadek badania, czy jest zdrowa i czy ciąża nie zagraża jej zdrowiu. Okazało się, że nie ma przeciwskazań. Po dwóch miesiącach okazało się, że jest w ciąży, ale jednocześnie zaatakowała choroba, która - jeśli by od razu nie zainterweniowano - skończyłaby się śmiercią matki i osieroceniem już żyjących dzieci. Zdarzają się przecież takie choroby - atakują nagle i szybko! Niestety, trzeba było dokonać bolesnego wyboru. To jest sytuacja wyjątkowa - kobieta przeżyła, jej dzieci nadal mają matkę. Małżeństwo adoptowało dziecko z domu dziecka...
Nie wyobrażam sobie, żeby można było dokonać aborcji, tylko dlatego, że nie chce się wziąć na siebie odpowiedzialności za chwilę "przyjemności" - niezależnie od wieku!!!
MS
Wpis z 5. sierpnia 2005 r.:
Pewna osoba, która nie podała swojego imienia, napisała, że nie wie, co jest lepsze: aborcja czy urodzenie dziecka i porzucenie go. Jak w ogóle można coś takiego napisać?! Aborcję porównujemy do morderstwa!! A Ty się zastanawiasz czy porzucenie urodzonego maleństwa nie jest gorsze od zabicia go?! Jeśli dziecko zostanie porzucone trafi do domu dziecka i tam będzie mogło żyć, może nawet zostać adoptowane. A jeśli przyszła matka podda się aborcji przyczynia się do jego śmierci. Więc niech kobiety w ciąży pomyślą nad tym. Jeśli nie chcą mieć dziecka, niech go nie zabijają - lepiej oddać je do domu dziecka...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 5. sierpnia 2005 r.:
Przecież nie wszystko jest tylko czarne i białe. Zło i dobro - toczą w nas walkę... Wielowarstwowe złożenia wiary, moralności, miłości wraz z prostymi potrzebami życiowymi i .. STRACHem. Moje stanowisko nie jest jednoznaczne co do uśmiercania nienarodzonych dzieci. Wciąż kształtuję opinię i nie wierzę, że ktoś, kogo to dotyczy, posiada niezmienne stanowisko! Jak ktoś napisał "przecież mamy XXI wiek" - niczym jakieś hasło wszczepione w psychice, jak... ROZKAZ. Odpiszę więc - zacofanie moralne i po(d)stęp techniczny, który fałszywie łagodzi ból, stopniowo zniewala. Tutaj wtapiasz się w temat i piszesz. Słowo ABORCJA tak łatwo jest wpisać na monitor... Nastolatki widza w niej RATUNEK - dla siebie; młodsi - bezwzględne ZŁO i OKRUCIEŃSTWO - dla niego i nas (oczywiście patrząc bardzo powierzchownie). Obie "grupy" mają rację. Tak, jak dorośli, którzy - wbrew pozorom - nie myślą tylko o sobie i podejmują słuszną decyzję - tylko przed. Prawdziwe znaczenie słowa aborcja znają tylko osoby bezpośrednio dotknięte tym... problemem czy wyzwoleniem? Aborcja według mnie jest chyba problemem, głęboko psychicznym, wewnętrzną walką, KONSEKWENCJĄ KONSEKWENCJI... Można więc niemal powiedzieć, że jest strachem! Bóg daje i odbiera, i wierzę, że może wysłuchać modlitwy! Można przenieść się na swoja planetę B-612 i zastanowić się, czy odebrać szczęście dziecku (jestem pewna, że i tym samym sobie), czy może zaufać Panu? "Nigdy nie mów nigdy" - i tak każdy zrobi według własnych przekonań, jeżeli będzie mu dane podejmować taką decyzję... Dzięki Bogu, posiadamy bliskich, którzy powinni nas chronić, a wtedy świat byłby lepszy i ludzie zapomnieliby o aborcji (fantastyka - wiem). Ja już dorastam, nie ruszają mnie zdjęcia nienarodzonych dzieci i filmy, bo co to da? Powoli staje się znieczulona i okrutna. Nie ja jedna! Tak, jak te dzieci przechodzimy "z błękitu w czerń" i starajmy się z tym walczyć - WIARA, NADZIEJA i MIŁOŚĆ!!!
Paula (17 lat)
Wpis z 4. sierpnia 2005 r.:
Witam.
Dla mnie aborcja jest czymś strasznym...
Nie moge pojąć tego,że odbiera się życie komuś, nie dając mu nawet szans poznania świata...
Jest zła zarówno dla niearodzonego dziecka, jak i niedoszłej matki, gdyż dziecko - wiadomo - nie ma nawet możliwości życia, nie ma takeigo wyboru. Niedoszła matka - z tego co przeczytałam - może mieć komplikacje psychiczne i zdrowotne...
Nie widzę sensu aborcji, ponieważ życie jest systemem zapisanym w "losie"... Nie można komuś odbierać prawa do życia!!!
Oglądałam wystawę w Lublinie na ten temat... Była bardzo kontrowersyjna, ale i... potrzebna!
Myślę, że ludzie powinni zastanowić się nad tym tematem, który w czasach obecnych jest tabu...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 21. lipca 2005 r.:
Mam 17 lat... Rrówno rok temu zaszłam w ciążę! Bałam się powiedzieć rodzicom, ale powiedziałam! Na początku był płacz i pytania typu: dlaczego? :-( Nie było mowy o usunięciu... Rodzice by się nigdy nie zgodzili... Poszłam z mamą do ginekologa, zbadał mnie, potwierdził, że jestem w ciąży (8 tydzień) i... zaproponował zabieg... Mówił, że to nie niesie za sobą jakichkolwiek konsekwencji... Namącił mi i mojej mamie w głowie, i mama się zgodziŁa! Oczywiście najpierw rodzice zadali mi pytanie czy tego chcę, bo oni mnie nie zmuszają i MOGĘ URODZIĆ TO DZIECKO, a oni mi pomogą!!! Ale ja zdecydowałam się na zabieg (kosztował 1500 zł). Nadszedł "ten" dzień... Pojechaliśmy z mamą i z tatą tam gdzie zabieg miał się odbyć. Wstrzyknął mi coś ("głupi jaś" - tak niektórzy mówią)... Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. Zaczęłam wymiotować... Lekarz pomógł mi dojść na krzesło i na nim usiąść / położyć się!? Przyszedł drugi lekarz... Mi się tak kręciło w głowie, że mało pamiętam... Pamiętam, że było tam ładnie i czysto... Wyprosili moją mamę na zewnątrz, żeby tego nie widziała! Mama strasznie płakała i prosiła ich żeby nie zrobili mi krzywdy! Mało czułam w trakcie zabiegu... Był robiony metodą odsysania! Czułam, jak pare rurek odsysało mi wszystko, co tam jest! Gdy już skończył to... odetchnęłam z ulgą!
Nie mogę powiedzieć, że nie miałam wyrzutów, bo miałam ale... nie żałowałam :(. Teraz po roku... nie wiem, co mam myśleć... W domu jest tak, jak było. Rodzice mnie kochają, a ja ich. Nie wspominamy o tym co było! Jestem z wspaniałym chłopakiem, który wie o wszystkim i mnie kocha! Teraz... żałuję, że to zrobiłam, ale z drugiej strony - gdybym nie usunęła - nie miałabym Kamila (mojego chłopaka)! Czasami jest mi bardzo ciężko, bo boję się, co będzie dalej. Przez ostatni miesiąc bardzo często myślę o "dziecku", które zabiłam. O niewinnym dziecku!!! Chcę prosić o przebaczenie... :-(
Zagubiona
Wpis z 21. lipca 2005 r.:
Witam.
Sama jestem mamą rocznego Kubusia. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam go na ekranie monitora USG miał 6 tygodni i wyglądał jak mała fasolka z bijącym serduchem (najpiekniejszy widok świata!!!), a potem - jak miał 16 tygodni i machał (do mnie) rączką.
Jestem oczywiście absolutnie przeciwna aborcji, a patrząc ze łzami w oczach na zdjęcia takie, jak te zamieszczone na tej stronie, tylko się w tym utwierdzam. Tylu ludzi w dzisiejszych czasach nie może mieć dzieci, że ci, którzy chcą zabić to ,jeszcze nie narodzone, powinni się zastanowić czy nie lepiej, aby się ono urodziło i uszczęśliwiło jakąś rodzinę i tym samym siebie. Znam osobiście takie przypadki, w których kobiety zostawiłay dzieci po porodzie do adopcji i szły one od razu do rodzin i są kochane od samego początku, a nie zabijane i wyrzucane do klpozetów czy śmietników.
Dlatego też sama NIGDY nie usunęłabym ciąży. Jest to, uważam, najwspanialsze doświadczenie i przeżycie dla kobiety, mimo całych niedogodności ciążowych. Nie ma nic wspanialszego i cudowniejszego nad kopniaczki w żebra, albo uczucie rozpychających się po brzuchu rączek :).
Jednakże uważam, że ja nie mogę decydować czy jakaś Kowalska czy Malinowska ma urodzić swoje dziecko, czy nie. Jest to osobista sprawa sumienia każdej z osobna kobiety, która nosi dziecko. Biorąc pod uwagę ilość dzieci porzucanych lub zabijanych po kryjomu przez doprowadzane do rozpaczy matki niechcianych dzieci warto się zastanowić czy nie lepiej jeżeli to dziecko wogóle się nie urodzi :(.
Uważam, że aborcja powinna być legalna, ponieważ mnóstwo kobiet i tak usuwa ciążę, a przynajmniej byłby to zabieg dopuszczalny i może w ten sposób uniknęłoby się wielu nieuczciwych zabiegów i łapówek. A to czy jakaś kobieta chce usunąć, czy nie, powinna decydować o tym sama wraz z ojcem dziecka, a nie zastęp (przepraszam za wyrażenie) starych bab, które na stare lata zrobiły się święte i latają pod sejmem z różańcami, a w młodości u niejednej różnie bywało, ani też obradujący rząd, który w większości stanowi skład męski.
A jeśli chodzi o Państwa stronę, to uważam, że bardzo dobrze, że pokazuje się takie rzeczy. Myślę nawet, że dzieci w szkołach powinny mieć co raz kontakt z takimi obrazami, a nie tylko z wychowaniem seksualnym i anatomicznym. A bzdurne gazety typu "Bravo girl" zamiast opisywać "Mój pierwszy raz" i robić wodę z mózgu młodym dziewczynom, winny ostrzegać przed skutkami "Mojego pierwszego razu". Może dzięki temu dziesiąta się zastanowi, zanim umówi się na aborcję (albo wogóle pójdzie do łóżka bez zabezpieczenia, jeżeli nie chce zajść w ciążę). W końcu nie chodzi o wyrzucenie niechcianej już laleczki tylko o małego człowieczka.
Pozdrawiam,
Ola
Wpis z 19. lipca 2005 r.:
Witam. Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam pańską stronę dotyczącą aborcji. Nie zgadzam się jednak z tym, że aborcja zawsze jest zbrodnią. Czasami jest po prostu koniecznością. Nie popieram samej aborcji - uważam, że jest ona morderstwem i sama raczej bym z niej nie skorzystała. Uważam jednak, że każda kobieta ma prawo decydować o sobie.
No, bo zapytajmy szczerze: co ma zrobić matka posiadająca już kilkoro dzieci, w domu panuje bieda, matka nie pracuje, jej mąż jest alkoholikiem, który bije żonę. I taka kobieta zachodzi w ciążę. Co ma zrobić? Urodzić dziecko i zmusić je do życia w takiej atmosferze? Gdy zawsze jest zagrożenie, że ojciec w szale alkoholowym może wyrządzić dziecku krzywdę? Poza tym chyba każdy wie, że wychowywanie niemowlaka nie jest tanie. A co ma zrobić taka rodzina, która jeszcze przed pojawieniem się malucha, ledwo wiąże koniec z końcem? Należy podkreślić również, że usuwa się dzieci tylko do drugiego miesiąca ciąży. W tym okresie czasu to nie jest nawet jeszcze dziecko. To zaledwie zarodek, pozbawiony uczuć, on nie czuje, że ktoś sprawia mu ból. Załóżmy, że kobieta, o której wspomniałam przed chwilą, podejmuje decyzje o urodzeniu dziecka, a po zakończeniu porodu - postanawia się go pozbyć. Ile to już razy w gazetach napisane były mrożące krew w żyłach historie o dzieciach porzuconych gdzieś na pustkowiu, które umierały w mękach z głodu i wyziębienia? O tych utopionych lub wyrzuconych z dużej wysokości? Noworodek, w przeciwieństwie do zarodka, jest już człowiekiem - istotą, która odczuwa ból i strach. Czy nie lepiej więc zabić nic nieczujący zarodek, niż żyjące i czujące dziecko?
Innym wyjściem jest - według przeciwników aborcji - oddanie dziecka do adpocji. Czy jednak jest to naprawdę dobre wyjście? Szansa, że takie dziecko znajdzie dom jest minimalna. Proszę sobie wyobrazić katusze, jakie musi to dziecko przeżywać mając kilka lat. Bez rodziców, bez domu, dookoła sami obcy ludzie. Pozbawione miłości i ciepła. Czy ktokolwiek chciałby się wychowywać w takich warunkach? Jeśli ktoś uważa adopcję za dobrą ewentualność, zapraszam do Domu Dziecka. Ciekawe czy potem też będziecie tego tacy pewni. Mnie, kiedy patrzę w te smutne oczy, kiedy gromada dzieci rzuca się na mnie prosząc o to bym je przytuliła, serce się kraja. Czy naprawdę chcemy coś takiego dla własnych dzieci?
A co ma zrobić 13-letnia, zgwałcona dziewczyna? Okres ma, zajść w ciąże może. Czy ktokolwiek może sobie wyobrazić co taka dziewczyna musi przeżywać? Możemy sobie wyobrazić jak wielkim zagrożeniem dla jej młodego organizmu byłoby donoszenie ciąży, a potem poród. Czy w takim wypadku aborcja nie jest najlepszym wyjściem?
Co ma zrobić kobieta, która w trakcie ciąży dowiaduje się, że dalsze donoszenie stanowi śmiertelne zagrożenie dla jej życia? I znowu - czy nie lepiej jest zabić nic nieczujący zarodek, niż żyjącą, czującą i cierpiącą kobietę?
I ostatnie: co ma zrobić kobieta, której dziecko jest ciężko upośledzone, która wie, że nie ma szans na normalne życie i do końca życia pozostanie tylko rośliną. Czy nie lepiej jest wtedy zabić zarodek, niż skazywać dziecko na wiele lat egzystencji bez szans na poprawę?
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 5. lipca 2005 r.:
JAK MOŻNA ZABIJAĆ NIEWINNĄ ISTOTKĘ, KTÓRA NIE JEST NICZEMU WINNA. PRZECIEŻ TO NIELUDZKIE!!!!!!!!! POLECAM FILM "NIEMY KRZYK" POWINNY GO OBEJRZEĆ KOBTETY, KTÓRE CHCĄ ZABIĆ SWOJE NIENARODZONE DZIECI!!!!!!!!!!!!!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 28. czerwca 2005 r.:
To jest strasznee :( :(. Uważam, że powinno się karać takie matki... Chociaż z drugiej strony... Jak to dziecko ma być urodzone i porzucone... To nie wiem, co jest lepsze...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 22. czerwca 2005 r.:
Autor wypowiedzi odnosi się do pytań postawionych w "EPILOGU" niniejszej strony:
Pierwsze pytanie:
Kara to sybiektywny sąd nad danym wydarzeniem, kiedy osądzający czuje się za coś potępiony. W przypadku człowieka bez świadomości egzystencjalnej, czyli w okresie prenatalnym nie występuje pojęcie "kary". Ponadto chociażby dlatego, że dla wielu ludzi lepiej nie żyć i nie cierpieć, niż stać się upośledzonym intelektualnie z powodu braku funduszy i możliwości na ten oto rozwój: np. ja bym wolał być usunięty poprzez środek wczesnoporonny w okresie przed 3 miesiącem po zapłodnieniu, niż być teraz drecholem lub prawicowcem wygłaszającym nazistowskie hasła: szczerze Ci to piszę.
Drugie pytanie:
Odnośnie kary jak wyżej. Usunięcie ciąży zgwałconej kobiety daje szansę na jej wyleczenie z depresji w sytuacjach ciężkich psychoz pourazowych. W innym przypadku stan psychiczny kobiety może się tak pogorszyć, że do jej stanów maniakalno-depresyjnych dochodzić może też nerwica objawiająca się wstrętem do własnego ciała z powodu "małego gwałciciela penetrującego jej ciało bez przerwy" (inny cytat: "... zabierzcie TO gówno ze mnie...") oraz może się skończyć też samobójstwem, kiedy ofiara gwałtu nie jest obserwowana w warunkach klinicznych.
Trzecie pytanie:
Dlatego, że przy pewnych schorzeniach usunięcie płodu, zanim rozwinie się jego sensorium do poziomu odbierania bólu, jest lepszym wyjściem dla dziecka, niż męczarnie świadome po narodzinach, np. w przypadku chorób genetycznych powodujących nadwrażliwość na dotyk... Ja bym nie chciał tak żyć, oni też nie chcą często żyć, tylko co silniejsi psychicznie dają radę żyjąc ideologią "sensu cierpienia", propagowaną zresztą przez środowiska prawicowe... eh.
Czwarte pytanie:
Myślę, że o tym powinna decydować sama matka. Nie, życie dziecka nie jest mniej ważne, nawet tego poczętego dopiero, ale matka ma też możliwość zdecydowania o sobie i stopniu ryzyka w obliczu zagrożnia jej śmierci. Ja jako matka wybrałbym na niekorzyść dziecka, matka też nie musi wybrać tak jak ja... Znamy takie przypadki, np. pewnej świętej :). Jest też kontekst religijny, np. buddyzm, taoizm, niektóre odmiany hinduizmu itd. W nich życie zaczyna się od narodzin. Ja jako buddysta nawet tak nie sądzę. Jestem człowiekiem rozumującym racjonalnie przy umiarkowanych proporcjach świadomego doznawania emocji i z tego powodu nie tyle uważam, sądzę, co wiem, że życie zaczyna się wtedy, gdy zaczyna się świadomość życia. W przypadku ludzi do 2 roku życia, a czasem do śmierci nie występuje ta świadomość. Mimo to daję szansę swoim stanowiskiem w tej sprawie urodzić się każdemu dziecku, które jest już starsze niż 2-3 miesiąc po zapłodnieniu, na podstawie obiektywnego kryterium rozwinięcia się ośrodków bólu. Gdyby moja córka zaszła w ciążę w wieku 12 lat, jedynie bym ją wspierał, ale także nie odmówiłbym jej prawa o zastosowaniu środków wczesnoporonnych "tuż po", bo wiem, że żadna krzywda się wtedy nie stanie.
iąte pytanie:
Są sposoby, aborcja to "shit" i nie warto jej stosować dla kosmetyki czy wygody stylu życia, ale nie można o tym decydować za innych. Aborcja to jedyny przypadek zabicia oprócz samobójstwa, który nie krzywdzi zabijanego, pod tym względem różni się od np. morderstwa człowieka świadomego jego egzystencji i chcącego żyć. W takim wypadku bowiem narusza się swobodę decydowania człowieka o sobie wtedy, kiedy ją ma.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 20. czerwca 2005 r.:
Autor wypowiedzi odnosi się do pytań postawionych w "EPILOGU" niniejszej strony:
Nie można tak uogólniać. Dyskusja na temat "nienarodzonych" jest ciężka i indywidualna dla każdego przypadku z osobna. Poza tym jeśli "matkę" tego jeszcze - jakby nie było - płodu zgwałcił jakiś zboczeniec, to uważam, że ma ona prawo nie chcieć tego dziecka, które dla niej będzie obrzydliwym wspomnieniem, a nie kimś, kogo można kochać. Tak samo jest zresztą z tymi kobietami, które świadomie uprawiając sex (nierzadko z zabezpieczeniem... nieskutecznym...), domagają się prawa do aborcji. To jest ich życie, ich brzuch, ich prawo, bo rownież do nich należy to, co sprawia, że człowiek jest człowiekiem - sumienie... Nieraz jest o wiele lepszym rozwiazaniem aborcja, niż to, co może czekać dziecko po przyjściu na ten chory, zakłamany, parszywy świat... Ja osobiście nie jestem ani za, ani przeciw...
Pozdrawiam.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. czerwca 2005 r.:
Niedawno w internecie znalazłem jeden z najpiękniejszych obrazów, który poruszył mnie i to tak znacznie, że od razu dojrzałem do zostania ojcem. Ja i moja narzeczona jesteśmy wierzący i wiemy, że aborcja to eufemizm dla słowa morderstwo, ale ten obraz uświadomił mi, jak wielkim skarbem jest dziecko... Oto ten obraz:
Poruszony do głębi,
Piotr
Wpis z 14. maja 2005 r.:
Jestem przerażona jedną z wypowiedzi Asi, która ma 17 lat i pisze o tym, że przykro jej, że te biedne niemowlęta są zabijane, ale jednocześnie pisze, że żeby ich nie zabijać to kobieta powinna się zabezpieczać. To dziwne, bo dla mnie świadome obezpładnianie się tym bardziej prowadzi do przyjmowania świadomej niechęci do dziecka. Chodzi mi o to, że aborcja jest nastepstwem antykoncepcji. Jest (...) nastawieniem człowieka na NIE do życia. Tu nie chodzi o to czy zabić, czy nie, ale o to, by być odpowiedzialnym za swoje czyny, a nie szukać sobie 10-tej drogi wyjścia. Współżycie to podjęcie decyzji i świadomość, że możliwe dziecko będzie można urodzić i wychować. Dlatego antykoncepcja jest igraniem z ludzkim życiem, a aborcja jest unikaniem odpowiedzialności od podjętej decyzji. No nic mogłabym tak jeszcze długo pisać, ale to chyba jest już wszystko.
Pozdrawiam.
Paulina
Wpis z 23. kwietnia 2005 r.:
Zamiast opini, chciałam przedstawić coś, co napisałam. To powinno wisieć w każdym szpitalu, w każdym miejscu, w którym ktoś mógłby pomyśleć o aborcji:
"KRZYK CISZY"
Nóżka, rączka, brzuszek, główka...
Zapytasz czy to wyliczanka dla dzieci?
Odpowiem: NIE. To zabawa dla dorosłych.
Pytam ją: który to już miesiąc? Trzeci.
Spokój. Łzy - tylko w moich oczach.
Krew, dużo krwi, krzyk.
Zapytasz: gdzie płacz?
Zbyt późno, to krzyk ciszy, strachu, bezbronności.
Gdzie radość? BRAK
Obojętność. Łzy-tylko w moich oczach.
Stukanie wiadra.
To narzędzia lekarskie? TEŻ.
Nóżka, rączka, brzuszek, główka...
Bez mojej zgody dalsze wykorzystanie - czyli poza tą stroną, do którj wysyłam tę opinię - jest zabronione.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 19. kwietnia 2005 r.:
Jeszcze jedna opina mnie zdenerwowała. Anonimowa zreszta. Mówisz, że kobieta nie jest rzeczą. To czemu dużo kobiet zachowuje się jak rzecz? Ciesz się facet, że w twoim przypadku, ty objąłeś kontrolę nad ciałem twojej matki, bo tak byś już zgnił w ziemi. Osłabiają mnie tacy prymitywni ludzie jak ty!!!! Ale pocieszam się, ze tacy ludzie jak ty, w przypadku próby - rozum to jak chcesz - okazują się tchórzami. Kto ratuje jednego człowieka, to jakby cały świat ratował!!! Przemyśl to i napisz czy parę dni temu miałeś czarną wstążkę na aucie. Jeśli tak, to się toba brzydzę!!
Bartosz K.
Wpis z 19. kwietnia 2005 r.:
W ostatniej chwili przeczytałem wypowiedź anoninową pani, która twierdzi, że tylko kobieta ma prawo decydować o tym czy zabic, czy nie. Określa pani zdjęcia aborcji jako urojone!!! Powiem pani, że jest pani głupia i jest pani idiotką. Co w zdjęciach, pokazujących bolesną prawdę o aborcji, jest urojonego? - Chyba pani głupie i okrutne poglądy wynikają z jakiegoś urojenia. Kobieta nie ma prawa zabić swojego dziecka, bo to dziecko jest oddzielną istotą. Powinna raczej popracować nad swoim swiatopogladem. Każdy, kto się kocha, powinien brać pod uwagę możliwość prokreacji. Drażni mnie jak ktoś pisze kochamy się, kochaliśmy się, jestem w ciąży, ale zrobię skrobankę. Czyli się nie kochali tylko kopulowali. Jak zwierzęta!!! Gdy ktoś kocha np. swoją dziewczynę - to jak może zabić dziecko noszące geny jej i swoje? Tak naprawdę nie kocha ani jej, ani siebie samego. To nie sztuka, proszę pani, urodzić "chciane" dziecko. Jak piszę - sztuką urodzić jest każde, które się powoła z miłosci, a pani decyzja o urodzeniu wynika tylko z próżności własnej. Gdyby pani głupawe poglądy dotyczyły innego aspektu życia ludzkiego - zignoroowałbym je, ale gdy w grę idzie ludzkie życie, do tego bezbronne, w 100% nie mogę milczeć. Pozdrawiam panią i zyczę aby - o ile wierzy pani w Boga i w co tam pani uważa - obdarzył pania rozumem. A w przyszłości proszę nie kpić sobie ze zdjeć ukazujących tragedię. Nad tymi zdjeciami trzeba w ciszy zapłakać, a nie głupio komentować. W Auschwitz też by pani powiedziała, że cierpienie i śmierć ludzi była urojona. Żal mi pani i pani dziecka, że ma tak głupią matke!!!
Bartosz K.
Wpis z 19. kwietnia 2005 r.:
Z ciekawością przeczytałem pana stronę dotyczącą zabijania nienarodzonych dzieci. Myślę, że problem aborcji jest bardziej skomplikowany. Owszem matka która zabija swe dziecko ponosi winę, również winę ponosi "lekarz", który zabija(!!!) oraz ojciec, który pomaga w tym. Ja mam bardzo emocjonalny stosunek do tego tematu, bo sam jestem niedoszłym ojcem, za którego plecami dokonano aborcji. Dziewczyna nie powiedziała mi o tym, że jest w ciąży i niestety nie dała mi szansy na uratowanie dziecka. Myśle, że problem tkwi w tym, że obecna cywilizacja jest cywilizacją hedonistyczną, cywilizacją śmierci. Nagłaśniane jest tylko to, co łatwe i przyjemne, a trudne sprawy - życia i śmierci - są nieobecne, jakby ich nie było. Seks jest dla sportu a nie dla miłosci!!! Uważam, że każda dziewczyna, która chce zabić swoje dziecko powinna przemyśleć sprawę i jednak urodzić lub - jak nie chce urodzić - oddać do adopcji. Jest tyle rodzin pragnących dziecka. To straszne w jakim kierunku idzie świat. Ludzkie życie przestaje mieć wartość. Ludzie bardziej rozczulają się pieskami i kotkami, niż tym, co naprawde ważne. Myśle, że jeżeli nie opanuje się tej tendencji w świecie tzn. zabijania, eutanazji i szeroko pojętego braku szacunku dla człowieka, to nie widzę przyszłosci dla naszej cywilizacji. Wiem, że feministki powiedzą, że to sprawa kobiety i ona powinna decydować - gdy słyszę te argumenty staję się agresywny, bo jest to bzudrą. Jak dziecko może być częścią ciała kobiety skoro ma inną grupę krwi? Dziecko jest oddzielnym człowiekiem, a zadaniem matki jest przez te 9 miesięcy pomóc w rozwoju człowieka. Kończę ten bolesny temat i mam nadzieje, że prawo będzie kiedyś prawem i ukrócimy ten proceder i wszystkich doktorów. (...) Zabić bezbronną osobę to nie sztuka. Sztuką pokonać kogoś równego sobie!!! Pozdrawiam wszystkich oraz te matki i młode dziewczyny, które myślą o zrobieniu aborcji - nie róbcie tego. Z perspektywy czasu wszystko wygląda inaczej lepiej, ale jak to zrobicie to wszystko zamienia sie w wielki ciężar, który zabija już za życia - pomyślcie o tym :)))
Bartosz :)))
Wpis z 16. kwietnia 2005 r.:
Mam nadzieję, że po lekturze tej strony przynajmniej jedna kobieta zmądrzeje!! Skoro nie chcesz mieć dziecka to myśl wcześniej!!
Asia (17lat)
Wpis z 16. kwietnia 2005 r.:
Wypowiedź do komentarza z dnia 30. kwietnia 2003 r. autorstwa Henryka G.: Człowieku!! Czy Ty wogóle czytałeś to, co wydedukowałeś (pewnie za pomocą słowników i znajomych bo po treści Twojej wypowiedzi wnioskuję, że wcale nie jesteś taki inteligentny jakiego zgrywasz!!)?? Masz pretensje do ludzi którzy chcą ratować te biedne istoty, a sam potrafisz tylko się mądrzyć!! Po przeczytaniu tej wypowiedzi jestem zbulwersowana. To straszne, że giną te niewinne dzieci, a tacy jak Ty bezkarnie chodzą po świecie!! To lepiej Ty ujawnij dane swoje i swojej rodziny, a gwarantuję Ci, że znajdą się tacy, którzy od słów przejdą do czynów... bo wbrew przekonaniu są jaszcze na tym świecie ludzie!!
Asia (17lat)
Wpis z 16. kwietnia 2005 r.:
Jeśli kobieta nie chce mieć dziecka to niech zapobiega ciąży, a nie zabija poczęte dziecko!!!!!!!! Słyszałam np. o czymś takim jak podwiązywanie jajników. KOBIETO!! ZANIM ZROBISZ COŚ GŁUPIEGO NAJPIERW POMYŚL CONAJMNIEJ 10 RAZY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Asia (17lat)
Wpis z 16. kwietnia 2005 r.:
Czytając treść tej strony, zamieszczonych na niej artykułów, opiniach - autentycznie lecialy mi łzy... To straszne, że matki nie potrafią docenić skarbu, jaki noszą w swoim łonie... Ostatnio przeczytałam gdzieś, że kobiety te już od momentu poczęcia dziecka są matkami, w ich rękach jest tylko decyzja, czy będą matkami martwych, czy żywych dzieci... Uważam, że są to wspaniałe słowa i jeśli kobieta zrozumie ich treść, napewno nie zabije tej małej istotki, którą nosi pod sercem... :(
P.S. Gratuluję strony. Mam nadzieję, że odwiedzi ją mnóstwo osób i że przynajmniej części z nich pomoże ona w dokonaniu tego właściwego wyboru...
Asia (17lat)
Wpis z 11. kwietnia 2005 r.:
Chciałam napisać, że my wszyscy, jako społeczeństwo i każdy z osobna, mamy zaskakująco mało pokory wobec daru, jakim jest życie. Pozwalamy sobie na wydawanie opinii o tym, czy to dziecko ojca-pijaka i matki schizofreniczki ma prawo do życia, cyz też nie. Decydujemy o cudzym życiu jakby było ono naszą własnością. A to przecież bezbronny makrokosmos, którego serce - choć małe - bije z ogromną siłą. Mówię to nie tylko jako chrześcijanin, ale przede wszystkim jako kobieta. Jeszcze nie mam dziecka, ale może w przyszłości uda mi się pomóc drugiemu człowiekowi wejść w ten wielki niebezpieczny świat. Trzeba nam wielkiej pokory wobec pokusy rządzenia życiem. Czasem poddajemy się swojej słabości, bo brak pieniędzy, bo sytuacja, bo wiek. Ale to jest zaprzeczenie wiary w cuda, w to, że jeśli Pan Bóg coś dał to nie po to, abyśmy my to niszczyli - i to nie odnosi się wyłącznie do kwestii aborcji, która nie powinna podlegać dyskusji, a z jakiś niezrozumiałych dla mnie przyczyn dyskutuje się o niej podnosząc coraz wyżej głos. Życie nasze powinno być tak samo cenne jak życie tych kruszynek ukrytych w macicy. Modlę się o pokorę wobec życia i wierzę, że pewnego dnia się opamiętamy.
Agnieszka Ilwicka
Wpis z 10. kwietnia 2005 r.:
PRZECZYTAŁAM NIEDAWNO WYPOWIEDŹ NA WASZEJ STRONIE, KTÓRA DOTYCZYŁA ABORCJI. WYPOWIEDŹ BYŁA Z 5 KWIETNIA 2005 ROKU. OSOBA, KTÓRA SIĘ WYPOWIADAŁA NAPISAŁA, ŻE ABORCJA JEST JEST PRZESTEMPSTWEM I ŻE TO BARDZO ZŁE, ALE W NIEKTÓRYCH WYPADKACH JEST TO DOPUSZCZALNE. JESTEM BARDZO CIEKAWA W JAKICH???????????? BO WEDŁUG MNIE NIE MA W ŻYCIU CZŁOWIEKA TAKICH SYTUACJI, BY MUSIAŁ ON ZABIJAĆ NIENARODZONE DZIECKO. NIEKTÓRZY MOGĄ TO ARGUMENTOWAĆ TYM, ŻE CHCĄ OCHRONIĆ ŻYCIE MATKI, ALE KOBIETA, KTÓRA DECYDUJE SIĘ NA ZABICIE WŁASNEGO DZIECKA PO PIERWSZE NIE ZASŁUGUJE NA MIANO MATKI, A PO DRUGIE, JEŚLI JUŻ TO ZROBI, TO DO KOŃCA ŻYCIA BĘDZIE PRZEŚLADOWAĆ JĄ MYŚL, ŻE TO ZROBIŁA. NIGDY NIE ODZYSKA WEWNĘTRZNEGO SPOKOJU, NIE BĘDZIE W PEŁNI MOGŁA CIESZYĆ SIĘ TYM, CO POSIADA. PAMIĘTAJCIE - NIGDY NIE MA SYTUACJI BEZNADZIEJNYCH, BEZ WYJŚCIA. POZDRAWIAM WSZYSTKICH :-))))))))))))
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 5. kwietnia 2005 r.:
Uważam, że aborcja to zabijanie ludzi. To tak jak zabijanie żywcem - nienarodzone dzieci nie mają nic do powiedzenia... :/ Chociaż w niektórych sprawach jest to niestety koniecznością... :(
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 11. marca 2005 r.:
Tekst, który przeczytałam na państwa i innych stronach poruszył mnie do głębi. Łzy same mi leciały z oczu. To straszne. Lepiej urodzić już dziecko martwe, niż mieć świadomość że "lekarze" rozkręcają to malutkie ciałko jak lalkę... Ja, moje koleżanki i - napewno - inni nie odważyliby się zdecydować na aborcję. Coś okropnego. Biedne dzieci. A mogłyby skończyć studia, dobrze się uczyć. Całować swoją mamę i tatusia. Ale tak nie będzie...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 19. lutego 2005 r.:
Sytuacja, w której kobieta zachodzi w niechcianą ciążę i do tego z wielkim krzykiem oczekuje, że społeczństwo powinno fundować jej aborcję, jest śmieszna i ponura, bo świadczy o niewielkim korzystaniu z własnego mózgu, jak też braku brania odpowiedzialności za własne poczynania w tej dziedzinie ludzkiego życia.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 18. lutego 2005 r.:
Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Zawsze byłam przeciwna zabijaniu malutkich kruszynek, bo jak można zabić swoje dziecko??? Jak można wyrywać nóżki, raczki...? Po wizycie na tej stronie nie mogę przestać płakać. Przecież te maleństwa są bezbronne jak nikt na swiecie!!! Takie zabiegi powinny być zabronione na całym świecie!!! Jeżeli PAN BÓG daje nam dziecko, to da i na dziecko.
Diana
Wpis z 8. lutego 2005 r.:
NAPRAWDE JESTEM W SZOKU!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie potrafię zrozumieć JAK MOŻNA ZROBIĆ COŚ TAKIEGO!!! Żyjemy w XXI, ale ludzie wciąż nie są świadomi tego, co robią i jak temu zapobiec. Gdy myślę o tym, jak te kobiety zabijają własne DZIECI to wierz mi, ale wstyd mi, że jestem kobietą!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 1. lutego 2005 r.:
Coś strasznego. Człowiek, który odbiera życie małej, niewinnej istocie, zachowuje się tak samo bestialsko, jak morderca. Takich ludzi powinno się zamykać. Jak oni mogą spać po zrobieniu takiego zabiegu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Strona pokazuje aborcję jako STRASZNĄ RZECZ czyli taką jaką ona jest. Zdjęcia zmieszczone na stronie są po prostu STRASZNE. Każda kobieta chcąca usunąć ciążę powinna zobaczyć tą stronę. Ja nigdy w życiu nie zrobię czegoś takiego, choć bym miała mieszkać w przytułku!!!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 16. stycznia 2005 r.:
Aborcja to zabijanie, więc każdy lekarz wykonujący tego typu zabiegi powinien czuć się mordercą. Wsadzamy do więzienia zabójców dorosłych ludzi, a czy nie bardziej dotyka nas śmierć dzieci? Niewinnych istotek, które żyjąc nie zawinły kompletnie nic, by zasłużyć na rozpoczęcie i skończenie swego życia w ciemnościach matczynego brzucha. Czy czujemy się Bogiem? Bo przecież tylko on ma prawo do nadawania i odbierania ludzkiego życia. Naprawdę świetna strona. Kiedyś uważałam, że powinno się zalegalizować aborcję, ale teraz jestem stanowczo po tej drugiej stronie. Uważam, że ludzie, którzy są za, tak naprawdę nie wiedzą za czym się opowiadają.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. stycznia 2005 r.:
Mam 17 lat i prawdę mówiąc mam różne odczucia co do aborcji. Każdy wygłasza swoje teorie na temat tego czy to jest dobre czy nie. Ja widzę dwie strony medalu. Zgodnie z wiarą katolicką aborcja to zabójstwo, aczkolwiek kiedyś Kościół nie potępiał aborcji ze wzgledu na to, że zabija się płód, ale przez to, że wcześniejszy stosunek był grzesznym, bo nie miał przemyślanej funkcji prokreacyjnej. Widząc zdjęcia dziecka po aborcji czuję wielki smutek, że ktoś zabił nowe życie. Nie mniej jednak wiem, iż gdybym zaszła w ciążę w bardzo młodym wieku napewno bym myślała o takim zabiegu. Według mnie taka jest już natura ludzka - każdy patrzy na siebie, na swoje dalsze losy. Jestem pewna, że osoby po aborcji pamiętają to przez całe swoje życie. Nie mniej jednak są jeszcze liczne domy dziecka, do których mogą trafić owe niechciane dzieci. W końcu jest wiele osób, które nie mogą mieć dzieci i chętnie zaadoptowałyby takiego malucha. Nie możemy jednak wczuwać się w skórę młodych dziewczyn, które są pod presją rodziców. Wiem, że to ich wina i że same tego chciały. Nie mówię tu o gwałtach, które przecież też się zdarzaja. Wiadomo, że w takich szczególnych przypadkach aborcja jest zabiegiem dozwolonym. Kończę już, bo się trochę rozpisałam. Osobom zainteresowanym wymienieniu informacji na ten temat kieruję pod adres: kasia1234544@wp.pl.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 5. stycznia 2005 r.:
Hmm... Gdy poznałam, jak się przeprowadza aborcję i zobaczyłam zdięcia, stwierdziłam, że nigdy w życiu nie usunęłabym dziecka, nawet teraz (17lat)!! Jest to okropne... mimo tego, że wiele kobiet to robi... i NIEKTÓRE czują się z tym dobrze. Myślę, że jest to rzecz niemoralna, bo zabija się nowe istnienie!!!!!!!!!!!!!!!! POTWORNOŚĆ!! Ludzie nie róbcie tego!!
Paula
Wpis z 25. grudnia 2004 r.:
Świadectwo szczęśliwego ojca
Bardzo dziękuję za istnienie Pana strony - ufam, że dzięki niej dzieje się wiele dobra.
Jan Anonim
Wpis z 22. grudnia 2004 r.:
Powybijałabym tych lekarzy i te matki! Przecież to jest chore!! To są malutkie dzieciątka! Najgorsze jest to, że są takie bezbronne :(. A zdjęcia są przerażające. Jak ci lekarze mogą robić coś takiego??!! Nawet zwierzętami nie można ich nazwać, bo zwierzęta nie są okrutne :(
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 20. grudnia 2004 r.:
Wzburzyła mnie wypowiedź mężczyzny, który twierdzi, że aborcja nie jest sprawą kobiety lecz wszystkich ludzi. Tak wypowiedzieć może się mężczyzna, który nie ma pojęcia co może czuć opuszczona i samotna kobieta. Każda z nas ma prawo do decyzji i wyboru. Ludzie wokół mówią o wyrzutach sumienia, ale to jest przecież indywidualna decyzja kobiety, za którą nikt nie powinien zabierać głosu. Mówi się tu o prawach człowieka - a co z prawami kobiet? Mam dopiero 16 lat i nie stanęłam przed taką decyzją, lecz gdybym musiała wybrać byłaby to aborcja. Gdyż nikt mi nie powie, że zajście w ciążę w tym wieku to szczęście i radość. Przecież ile jest nieplanowanych dzieci, które teraz błąkają się po ulicach lub biorą narkotyki - ja nie chciałabym być jednym z nich.
Gabriela
Wpis z 20. grudnia 2004 r.:
Na Pańską stronę wszedłem, gdyż pisząc artykuł na religię dotyczący właśnie aborcji postanowiłem zapoznać się trochę bardziej z tym jakże trudnym problemem. Nie wypowiem tu swojego zdania na ten temat, gdyż sam jeszcze sobie go nie wyrobiłem, chiałbym natomiast zwrócić uwagę na wypowiedź J.M i J.D z Wałcza, bowiem to właśnie ten fragment całej Pańskiej strony zbulwersował mnie do granic możliwości. Wiedziałem, że są na świecie ludzie głupi, radykałowi i szaleńcy o skrajnych poglądach. Zdawałem sobie również sprawe z tego, że takie osoby żyją w każdym kraju - również w Polsce. Ale nawet w chwilach skrajnej desperacji i zwątpienia w rasę ludzką nie wierzyłem, że są takie osoby. Wypowiadają sie one na problem aborcji. Potępiają zło, którym z pewnością aborcja jest. Ale pomysł, żeby kobiety, które podjęły się tego czynu skazywać na śmierć jest nie tyle niedorzeczny co straszny. Straszne, budzące mój lęk i zgrozę jest to, że ktoś w ogóle może myśleć w ten sposób. Bo jest to sposób zgoła średniowieczny, kiedy to na stosie paliło się "czarownice", które były najzwyklejszymi, biednymi, zastraszonymi kobietami, oskarżonymi przez innych o czyny, których nie popełniły. Ogólnie jestem przeciw karze śmierci i zabijaniu kogokolwiek i nawet tym osobom, które były autorami tej nieszczęsnej wypowiedzie, nie życzę nic złego, ale ich poglądy zasługują na jak największe potępienie.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 5. grudnia 2004 r.:
"Ludzie ludziom zgotowali ten los..."
Dlaczego aborcja? Niewinne dzieci? A czy winne są te umierające w Afryce z głodu? Oklepany temat? A może to już nikogo nie wzrusza? A co z tymi co biegają na wojnach z karabinami...? Niemedialne? Zło czai się wszędzie, ale nie znaczy to, że nie ma dobra. Jest go nawet więcej,ale my nie nauczyliśmy się go dostrzegać. Jak św. Franciszek... Czy możemy coś zmienić... Uważam, że nie. A czy warto próbować? Uważam, że tak. Czy mamy walczyć jak współcześni Don Kichoci? Czy jest sens? A może lepiej czynić dobro zamiast skupiać się na zwlaczaniu zła? Zło chce być zwalczane, taka jego natura, zło wciąga... odwraca uwagę od dobra. Ludzie skupiając się na nim przestają czynić dobro. Skąd się wzięło zło? Czy Bóg będąc stworzycielem wszystkiego również je stworzył, jeśli nie - to czy nie przeczy to jego wszechmocy? A może Bóg jest ZŁY? Nie ma na to odpowiedzi twierdzi Kościół, a może Kościół się tej odpowiedzi boi, bo podważałaby ona istotę jego nauki? Niewiadomo... Aborcja, eutanazja, homoseksualizm skupiają uwagę ludzkości, a rogaty tylko zaciera ręce... (w końcu o to mu chodziło)
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 10. października 2004 r.:
Mam 15 lat. Czytałam wypowiedzi ludzi i doszłam do wniosku, że niektóre są ze sobą sprzeczne. Jak możecie pisać, że nie należy potępiać kobiet, które dokonały aborcji, podczas, gdy sami potępiacie wypowiedzi innych? Nie rozumiem tego. Ja osobiście nie popieram aborcji. Kocham małe dzieci, jednak uważam też, że nie mamy prawa potępiać osób, które się na nią decydują. Nie znamy przecież ich losów. Ja tych ludzi nie potępiam. "Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będę osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki. Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę". Niedawno odbyłam z jedną z nauczycielek na zastępstwie interesującą dyskusję o przejmowaniu poglądów innych. O jednakowym świecie wartości i o jednakowym wzorze, którym kierują się wszyscy. Obie doszłyśmy do wniosku, że każdy powinien mieć swój własny świat, własne poglądy, których nie powinien narzucać innym, lecz tylko się nimi dzielić. Po pewnym czasie, mimo początkowego odrzucenia, ludzie go w końcu zaakceptują takim, jakim jest. "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki". Nie napiszę skąd pochodzą te fragmenty. Sądzę, że większość z was to wie, a ci co nie wiedzą niech sami poszukają i niech w momentach depresji czy dokonania wyboru, sięgną po tę Księgę i otworzą na przypadkowej stronie. Mam nadzieję, że to im pomoże wybrać odpowiednio. Na koniec przytoczę jeszcze jeden fragment: "Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan(...)". Cieszę się, że mogłam podzielić się z wami swoimi poglądami.
Fabiola
Wpis z 2. października 2004 r.:
Witam. Oglądając te zdjęcia dziękuję Bogu, że nigdy tego nie zrobiłam. Mam 30 lat i troje dzieci. Pierwsze urodziłam mając 16 lat, drugie - 18, a trzecie - w tym roku. Ta trzecia ciąża spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Od 4 lat mieszkamy w Londynie z mężem i dziećmi. Mieliśmy poukładane życie, dzieci szkołę, my z mężem pracę. A tu nagle ciąża. Pamiętam jak dziś - zrobiłam test i pokazałam mężowi. Jego reakcja była taka, że on już nie chce dzieci, bo jest za stary (ma 38lat) i lepiej będzie jak się pozbędziemy problemu. Ja od początku się z tym nie zgodziłam. Nie odzywaliśmy się do siebie przez jakiś czas. Dałam mu czas na oswojenie się z tym. Później zaczęłam mu tłumaczyć, że jak bym usunęła ciążę to znienawidziłabym siebie i jego. Spytaliśmy o zdanie starszych synów, co powiedzieliby na młodszego brata lub siostrę. O dziwo chcieli bardzo i to wszystko przeważyło, że mój mąż też już chciał. Ciążę znosiłam dobrze. 02.03.2004r. przyszedł na świat nasz trzeci syn. Mąż dzielnie towarzyszył mi przy porodzie. Dosłownie oszalał na punkcie małego. A mnie przez cały czas powtarza jak bardzo mnie kocha i dziękuje, że nie zgodziłam się na aborcje. Pozdrawiam.
Edyta
Wpis z 1. października 2004 r.:
Dawno już nie spotkałam się z tak subiektywną i pełną manipulacji - a pozującą na obiektywizm - stroną. Wszyscy zwolennicy Pro Life uważają, że wiedzą najlepiej - dyskusja z wami jest niemożliwa. Nie rozumiecie jednej podstawowej kwestii - to, co uważacie jest waszą sprawą. Możecie myśleć co się wam podoba. Tylko dlaczego, do cholery, narzucacie swój światopogląd innym. Ci inni to nie są "zwolennicy aborcji"- bo takie pojęcie nie istnieje. Ci inni to zwolennicy wyboru - wyboru, do którego każda kobieta ma święte prawo. Nikt wam nie każe poddać się zabiegowi - ale dlaczego wy zabraniacie tego innym? Wy kierujecie się ideologią - a ja chciałabym, żeby w naszym kraju teokrację zastąpiła demokracja szanująca różnorodne swiatopoglądy. Jesteście hipokrytami - gdyby tak bardzo zależało wam na nienarodzonych - to zażarcie walczylibyście o edukcję seksualną i tanie i powszechnie dostepne środki antykoncepcyjne. Ale wy wolicie zamknąć oczy i udawać, że problemu nie ma.
Nie istnieje coś takiego jak syndrom postaborcyjny. To bzdura wymyślona przez kościół katolicki dla zastraszenia kobiet, które i tak w tej instytucji niewiele znaczą. Mam kilka przyjaciółek po zabiegach i w ogóle z tego powodu nie cierpią - dokonały mądrego wyboru. (...) Nigdy nie rozumiałam ludzi chcących uszczęśliwiać i umoralniać innych na siłę. Przecież to się nigdy nie udało.
Jadwiga Klim
Wpis z 18. sierpnia 2004 r.:
A ja chciałabym przytoczyć fragment mojego bloga i przestrzec wszystkie matki, żeby pod żadnym pozorem nie usuwały ciąży!!! Wyrzuty sumienia nie dadzą im potem spać do końca zycia!!! Tak, jak i mnie...
"Dzisiaj dzień rozpoczął się dla mnie bardzo wcześnie! Apetyt nie dawał mi spokoju :/ Od razu poszłam do lodówki i wymiotłam połowę! Jednak to najgorsze tak na prawdę było jeszcze przede mną! Po śniedanku ubrałam się, troszeńkę ogarnęłam i wyskoczyłam do apteki po test ciążowy!!! Pani magister spojrzała na mnie i powiedziała mi prosto w oczy: "Nie martw się córeńko, na pewno wszystko bedzie dobrze!!!". Po paru minutach bylam już w domowej toalecie (na szczęście aptekę mamy blisko)! Ręcę trzęsły mi się okropnie! Modliłam się, żeby wynik wyszedł negatywny! Żeby na pasku pojawiła się tylko jedna niebieska kreska! Niestety... przemodliłam się :( Pojawiły się 2, bardzo wyraźne kreski, co oznaczało tylko jedno - JESTEM W CIĄŻY!!! To był dla mnie szok!! Przez parę minut stałam bez ruchu, w jednym ręku trzymając test, w drugim instrukcję obsługi! Po chwili zastoju, wskoczyłam zapłakana pod zimny prysznic! To trochę mnie otrzeźwiło!!! Test spłynął z wodą, a ja powędrowałam do pokoju rodziców i usiadłam na kanapie! W głowie miałam tylko jedną myśl: BOŻE, JAK JA MU O TYM POWIEM, ŻE WYNIK WYSZEDŁ POZYTYWNY????!!!!! Obydwoje do końca łudziliśmy się, że mój apetyt związany jest ze zmianą pogody, a humory to wynik tego, że misiek wyjechał nad morze!!! Siedziałam tak i siedziałam, ale w końcu jakieś zdrowe myśli napłynęły mi do głowy! Musiałam się śpieszyć czasu było niewiele! Podeszłam więc do komputera i zaczęłam szukać stron na temat objawów ciąży!!! Może test jednak się pomylił?! Może to nie jest to, może to jakaś cholerna pomyłka, która zdarzyła się akurat mi?! Jednak na każdej stronie znajdowałam tylko pozytywną odpowiedź :( Wszytsko było jasne! Byłam w ciąży i tego nie dało się już cofnąć!!! W końcu jednak trafiłam na stronę o bezpiecznej antykoncepcji po... od razu zaczęłam przeglądać! Były podane telefony i adresy instytucji, do których można się zwrócić z problemem!!! Jednak metoda była tylko jedna i czas też tylko jeden! Wszystko do 72 godzin! Jednak ja nie dawałam za wygraną! Zadzwoniłam do gabinetu i zaczęłam wypytywać! Byłam bardzo zdenerwowana! W końcu wyciągnęłam od ginekolog, że istnieje możliwość usunięcia zarodka, ale powinnam się z tym zgłosić jak najszybciej, bo i tak długo już czekałam!!! Na tym zakończyłyśmy rozmowę! Praktycznie od razu zadzwoniłam do misiaka i powiedziałam mu, co i jak! Podjęliśmy ta decyzję wspólnie! Padła w końcu odpowiedź na tak trude dla nas obydwojga pytanie: CZY ZABIĆ WŁASNE DZIECKO?! Potem wszystko poszło jak po maśle! Trochę się ogarnęłam, umalowałam i wyszłam z mieszkania! Krótka wizyta w banku, wyciągnięcie pieniędzy z konta i szybko do gabinetu! Na miejscu wszystko było schludne i zadbane, a opieka bardzo miła! Zgłosiłam się do doktor, z którą rozmawiałam przez telefon! Ona wiedziała już, o co chodzi i wszytko miała przygotowane! Nie mineło paręnaście minut, a było już po wszytkim! Dostałam tylko recepty na potrzebne jeszcze tabletki, zapłaciłam, podziękowałam i wyszłam do domu jak gdyby nigdy nic! Nie docierało to do mnie, że właśnie zabiłam własne dziecko, któremu sama dałam życie! Nie docierało to do mnie!!! Byłam oszołomiana, że to wszystko spotkało właśnie mnie!!! Przecież tyle rzy powtarzałam sobie, że nie zabije nigdy nikogo! Że nawet, jak zajdę w ciążę, to dzielnie urodzę to dziecko i będę je kochała nawet, jakbym miała je wychować sama!!! Wszystko diabli wzięli!!! Ale było już za późno, żeby się wycofać! Szłam potem parkową alejką i rozmyślałam, jak to dalej bedzie!? Jak bedę potrafiła żyć ze świadomością, że zabiłam własne dziecko?! Potem powędrowałam do apteki, kupiłam witaminki i środki powodujące wczesną menstruację i zaszłam do domu! Wzięłam tabletki i położyłam się spać! Nie byłam już w stanie o niczym rozmyślać! Chciałam tylko głęboko zasnąć i obudzić sie z tego cholernego koszmaru!!! Wieczorkiem zadzwoniłam do misiaczka i powiedziałam, że już po wszystkim! Czułam jak go to kopnęło, ale to była nasza decyzja i czasu nie dało się już cofnąć!
Mam nadzieje, że wbaczysz mi kiedyś w niebie aniołku, że pozbawiłam cię życia!!! Mam nadzieję, że postarasz się to zrozumieć, bo chociaż praktycznie ciebbie nie było, bo byłeś tylko zarodkiem, to bardzo cię pokochałam i do końca zycia nie zapomnę, że kiedyś pozbawiłam cię możliwości dzielenia się tym szczęściem ze mną!!!"
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 16. sierpnia 2004 r.:
Aborcja to najgorsze, co może zrobić matka swojemu - jeszcze nienarodzonemu - dziecku... Mam dopiero 16 lat, ale wiem już na pewno, że nigdy nie zrobiłabym tego. Wolałabym zabić siebie niż dziecko... Taki maluszek to największy dar od Boga. Gdy się uczyłam na lekcji przystosowania do życia w rodzinie i widziałam zdjęcia z poszczególnych etapów rozwoju dziecka w łonie matki, łzy mi się w oczach kręciły. To wspaniałe i gardzę kobietami, które decydują się na aborcję... Jestem temu całkowicie przeciwna, a pana strona jest naprawdę dobrze zrobiona - powinna poruszyć i wzbudzić wyrzuty w każdej kobiecie, która zdecydowała się na aborcję... Co do zdjęć - strasznie mnie poruszyły.
Agata
Wpis z 15. sierpnia 2004 r.:
Witam! Widziałam zdjęcia zamieszczone na stronie i muszę stwierdzić, że robią wrażenie. Jestem młodą osoba i wybrałam już człowieka, z którym chciałabym spędzić życie! Jednak swiat, w którym żyjemy "nie zachęca", by rodzić dzieci. To przykre, ale muszę się przyznać do wygodniectwa. Łatwiej jest się nie martwić, nie przeżywać cierpień spowodowanych życiem swojego dziecka (dorastanie, dojrzewanie, uzależnienia, itp.).Ja doskonale sobie zdaję sprawę, że dziecko to nie nowy samochód, na który powinno się odkładać latami. Lecz powinno być owocem miłości i taką miłość również musi otrzymać. Kiedyś, gdy nie myślam o macierzyństwie miałam bardzo radykalne poglądy na temat aborcji, a dziś, gdy już dojrzałam, doszłam do wniosku, że dość już jest okropieństwa na świecie. Skoro istnieje coś takiego jak świadome macierzyństwo, to powinno się z tego korzystać. Jeśli nie, to trzeba ponieść konsekwencje i urodzić tą kruszynkę (taką maleńką i bezbronną). To jest juz życie! Nawet jeśli od poczęcia upłynęły 2 dni, to to małe stworzonko może przyjść na świat i zrobić coś pożytecznego dla wszystkich ludzi! Uważam, że kobiety, które decydują sie na "usunięcie" tego malenkiego życia nie mogą nazywać się kobietami! Przecież są szpitale, w których zawsze można oddać dzidzię, ale one chyba boją się bólu porodu lub tego, że kiedy już zobaczą to dziecko, to pokochają je tak mocno, że nie oddadzą go! To straszne, ale kobiety, dziewczyny są coraz głupsze i niestety, ale wątpię żeby to się zmieniło! Nie nawiązuję już bardziej do tematu używek podczas ciąży, co też mnie obrzydza! Wokoło mnie tego pełno, a ja jestem bardzo wrażliwa na jakękolwiek krzywdę. Wiem, że mój ukochany mężczyzna chciałby miec dziecko, lecz - jak sam stwierdził - boi się o jego życie na tym świecie. Moja mama mówi, że na tym to polega. Trzeba umieć wychować to dziecko, żeby potem się nim szczycić! Wierzę, że tak jest jednak ja dalej będę się bała i póki nie bedę miała pewnośći na lepsze jutro to chyba się nie zdecyduję świadomie na dziecko...
Monika
Wpis z 12. sierpnia 2004 r.:
Nie myślałam, że problem aborcji kiedykolwiek będzie mnie dotyczył. Mam 7 letniego synka z pierwszego (bardzo nieudanego) małżeństwa. Trzy lata po rozwodzie spotkałam cudownego człowieka, pokochał moje dziecko. Razem mamy 10 miesięcznego (nieplanowanego, ale bardzo kochanego) synusia. Jesteśmy szczęśliwi. Jest jednak fakt sprzed 11 lat, kiedy to dziewczyna mojego ukochanego usunęła ciążę. Była to ich wspólna decyzja. Jak mam żyć z człowiekiem, który był do Tego zdolny. Mówi, że dla mnie narodził się po raz drugi. On potrafi z tym żyć, ale czy ja potrafię żyć z nim i kochać go mimo wszystko...
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 2. sierpnia 2004 r.:
Ktoś tu mówi o prawie do życia człowieka od chwili poczęcia, a proponuje wprowadzenie kary śmierci dla kobiet, które zdecydowały się na aborcję. To raczej nie są słowa Obrońców Życia. Jakakolwiek intencja temu przyświecała (nawet jeśli było to "uniesienie" i jakiś wzniosły "bunt przeciwko złu"), nie mogę Panstwu pogratulować postawy konsekwentnej moralnie. Myślę też, że wielu kobietom, które odwiedziły tę stronę, a właśnie przeżywają załamanie po dokonanej aborcji, zadali Państwo wiele cierpień i w większym lub mniejszym stopniu utrudnili pozbieranie się. Ktoś inny pisze, że kobiety, które dokonały aborcji są "przekreślone do końca swoich dni". Jestem zbulwersowana Państwa postawą. Powiem więcej: coś wiem o jej skutkach. Myślę, że postąpili Państwo bardzo źle!!! Chyba, że Państwo chcieli komuś "dokopać"... Ale to już w ogóle nie mieści mi się w głowie!
Sama jestem przeciwniczką aborcji i nigdy nie miałam takiego doświadczenia, ale mam prawo powiedzieć coś w imieniu kobiet, które je mają. W związku z przebytą depresją zdecydowałam się na terapię grupową. Spotkałam na niej kilka wspaniałych dziewczyn, a wśród nich i takie, które nie mogły sobie wybaczyć zamordowania własnego dziecka. Przez rok słuchałam przerażających historii, płakałam z tymi kobietami. Wiem, jaką drogę trzeba przejść, żeby sobie wybaczyć i - paradoksalnie - nigdy więcej nie szukać takiego wyjścia. Nie znam tego z autopsji, ale skoro tak mocno to we mnie tkwi, to: co muszą czuć bezpośrednio zainteresowani?!!! Błagam Państwa o większą delikatność! Te kobiety muszą wyzdrowieć, nierzadko mają dzieci, powinny się zmobilizować, uwierzyć, że potrafią ptrzeżyć resztę życia w zgodzie z własnym sumieniem. Z mojej wiedzy wynika, że głównym powodem aborcji jest (poza nieświadomością) poczucie osamotnienia, bezradności, rozpaczy, często też niewiary w swoje macierzyńskie możliwości. Państwo tylko te uczucia pogłębiają!!! Te kobiety nie są jakimiś "córkami szatana"! One zazwyczaj mają trudny do udźwignięcia bagaż doświadczeń. Dlaczego ich bronię? Wiem, jak bardzo one same się potępiają. Rzadko mają odwagę powiedzieć szczerze, co czują. Nie mają poczucia własnej wartości! Oceniając je tak surowo nie pomagacie im Państwo, tylko nakręcacie spiralę bólu i dalszych zranień. Kobieta powinna być szanowana ze względu na swoją rolę, powinna mieć ogólne wsparcie, powinni się państwo na nią uwrażliwić, w równym stopniu, jak na rosnące w niej dziecko. W takich warunkach, a każda kobieta na nie zasługuje, problem aborcji nie miałby takiego zasięgu. Jestem zła na wszystkich, którzy potępiają. Są Państwo współautorami wielkiego cierpienia, jakkolwiek melodramatycznie by to brzmiało!
Justyna L.
Wpis z 16. lipca 2004 r.:
Nie wiem, jak to można zabić dziecko. Już nie wspomonając o tym, że do tego swoje. Mam dopiero 13 lat, ale takie rzeczy mnie wstrząsają. Te, które to robią, niech sobie wyobrażą, że im ktoś wielekimi szczypcami, pokolei wyrywa ręce, następnie nogi, głowę. To takie bolesne dla nich. Przecież tuż po urodzeniu można dziecko pozostawić w szpitalu czy oddać do adopcji. To nie jest takie trudne - nie zabierasz dziecku życia. Wiem, że gdybym kiedyś miała jakąś wpadkę, na pewno bym nie odebrała temu dziecku życia, to nie jego wina, tylko moja. Muszę za to ponieść sama konsekwencje, a nie ono - małe, bezbromne. Przemyślcie sobie to, sama mam małego braciszka i nie wyobrażam sobie jak można je skrzywdzić.
Trzynastolatka
Wpis z 14. lipca 2004 r.:
Nie zgadzacie się z opinnią, że kobiety mogą mieć prawo wyboru. Mówi się, że jak sie nie ma warunków by utrzymać i wychowywać dziecko, to je oddac można. Gdzie? No gdzie drogie panie? Gdzie? Po porodzie to już koniec. To miłość żądzi nami, która jest nam siłą zaraz odebrana! I mamy prawo tylko nadać imie. Imię, którego nie będziemy mogły wołać! Szczęście z jego zycia? Czy on sam będzie szczęśliwy będąc sierotą? Tak będzie żył... ile z nich trafia na ulice, ile ginie przez narkotyki, ile traci się z nich w alkoholu!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 22. czerwca 2004 r.:
Kilka dni temu trafiłam przez przypadek na pewien blog. Były tam linki do kilku stron o aborcji (tak ciężko przechodzi mi to przez usta). Były zdjęcia. Sam blog nienarodzonego mną wstrząsnął. Ale zdjęcia. Hmm... Przez kilka dni nie mogłam się pozbierać. Płakałam, nie mogłam spać. Wyszłam z domu - też płakałam. To jest straszne. Największe okrucieństwo, jakie może być. Morderstwo. Po prostu morderstwo. Nic więcej. Pozbawienie życia istotki tak niewinnej, ciekawej - to jest czyn najgorszy, jaki tylko istnieje. Nie mam co do tego wątpliwości. Trzeba mieć świadomość, że dziecko, nienarodzone jeszcze, ale jednak dziecko, jest oddzielną istotą. Jest innym człowiekiem. Istnieje. Czemu by nie dać jemu samemu zdecydować o życiu lub śmierci? Hmm... Ja... Wolałabym żyć nawet chora bardzo, ale żyć. Lub przynajmniej sama decydować o tym, czy chcę żyć. Z całej duszy potępiam "lekarzy", którzy mordują dzieci. Nie znajdę też szacunku do kobiet, które pozwoliły na zamordowanie swoich dzieci. Widocznie nie każdy zdaje sobie sprawę, że seks pociąga za sobą również odpowiedzialność. Żeby podjąć współżycie, trzeba być człowiekiem dojrzałym i odpowiedzialnym. Trzeba być pewnym, że umiałoby się odpowiadać za kogoś jeszcze... Za dziecko. A nie mordować. Przed obejrzeniem tych zdjęć i dowiedzeniem się o drastycznych metodach, nie uważałam aborcji za coś aż tak strasznego. Teraz już wiem, że nic niegdy nie usprawiedliwi tego czynu. Można jedynie próbować zrozumieć... Ale mi ciężko o zrozumienie. Myśle, że jakaś większa kampania, nawet wśród młodzieży w szkole (oczywiście bez zdjęć) mogłaby odciągnać choć jedną przyszłą matkę od tego czynu. A czy nie warto dla życia tego jednego dziecka? Dziekuję, że mogłam opowiedzieć, co o tym myślę. Bardzo mi to pomogło. (...) Ale w mojej głowie zawsze będą te zdjęcia. Jeszcze pewnie wiele łez wyleje na samą myśl o nich.
Anna K., urodzona w 1988 roku, dziękująca swojej matce, że dała jej życie... I jego najcenniejszego nie odebrała.
Wpis z 13. maja 2004 r.:
Obejrzałam wszystkie zdjecia i jakież przerażenie pojawiło się na mojej twarzy! Przeczytałam wszystkie świadectwa i jestem pełna podziwu dla tych pań, które nie zdecydowały się na aborcję. Jest to okrutny zabieg i dla mnie wręcz bezmyślny. Jak można zabić dziecko - nowe życie... Nie da opisać tego, co czuję. Choć mam dopiero 15 lat jestem stanowczo przeciw aborcji. Na biologii akurat miałam temat "od poczęcia do narodzin". Byłam tak bardzo podekscytowana widokiem malutkich dzieciaczków w łonie matki, które otwierały buzię, pokazywały język, machały rączkami, podskakiwały... Byłam po prostu zachwycona. I właśnie wtedy byłam pewna, że już chciałabym być w tym wieku, kiedy to ja bedę miała swoje dziecko, kiedy będe mogła oglądać, co wyprawia podczas badań USG, itp. Aborcja jest to jeden, ohydny i niesprawiedliwy zabieg - bo w czym te małe istotki, jeszcze nie narodzone, zawiniły?? Odpowiem: w niczym. To za naszym udziałem one się poczęły, dlaczego mają teraz cierpieć... Przecież one też czują, one poprostu żyją!!! Precz z aborcją!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 24. kwietnia 2004 r.:
Nie czytałam witryny... obejrzałam tylko zdjęcia... zamarłam... Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal... Może, gdybym wiele lat temu, gdy miałam 17 lat, spotkała na swojej drodze taką panią Marię... może nie usunęłabym trzy razy ciąży... może... Mam cudowne dzieci, ale to prawda, że żal nie mija... i ciągle myślę o tych, których nie mam...
A. M.
Wpis z 19. kwietnia 2004 r.:
Gratuluje strony!!! Choć tak wiele się mówi o aborcji i prawie wyboru, to tak naprawdę nikt nie pokazuje całej prawdy. Jeśli feministki tak bardzo chcą decydować, to najpierw powinny zobaczyć twoją strone i zrozumieć o czym tak naprawde mówią. W końcu ich wolność równa się śmierć niewinnej istotki!!!!
Zuska
Wpis z 9. kwietnia 2004 r.:
Uważam, że to jednak kobieta powinna mieć decydujący głos w kwestii urodzenia lub nieurodzenia dziecka i prawo wyboru. Sądzę, że większość kobiet jedynie w przymusowej sytuacji decyduje się na aborcję. Na pewno nie jest to decyzja łatwa. A poza tym, co z popularyzacją antykoncepcji w naszym kraju i z jej dostępnością, a raczej niedostępnością? Przyjście na świat dziecka to wydatki i to szalone przez wiele lat. Kobiety w Polsce zarabiają mało... Więc jak to wszystko pogodzić?
Anna Wiktoria
Wpis z 15. marca 2004 r.:
Nadal mało się mówi o aborcji, a jest to problem, który istniał i będzie istniał. Powinno się upowszechniać ten temat i uwrażliwiać dzieci i młodzież w szkołach, zanim "wejdą w oschły świat dorosłości". Powinno się o tym mówić jako o morderstwie na zlecenie, bo tak to wygląda. Szkoda tylko, że tymi mordercami są ludzie w miarę inteligentni.
Mama 17-miesięcznego maleństwa, które nie było "planowane", ale jest największym szczęściem, jakie mnie spotkało
Wpis z 14. marca 2004 r.:
Kobiety często mówią, że powinny mieć prawo wyboru. Ale czy to one umierają, czy to dzieko?? Z tego co się orientuję, to chyba dziecko. Więc to raczej ono powinno mieć prawo wyboru. No chyba, że te osoby mienią się Bogami. I jeszcze niech mi ktoś powie, kiedy u człowieka wytwarza się dusza...?
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 4. lutego 2004 r.:
To jest straszne. Moim zdaniem nie ma żadnego wytłumaczenia, np. że musiałam dokonać aborcji, bo trudna sytuacja itd. Brak mi słów. Bardzo współczuję kobietom które to zrobiły, ponieważ są nieszczęśliwe i przekreślone do końca swoich dni.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 1. lutego 2004 r.:
Moim zdaniem aborcja jest to najgorsze zło na świecie!!! Kobieta, która dokonała takiego czynu, powinna być skazana na śmierć. Jeżeli jest naprawdę sytuacja, w której nie można wychować dziecka, to można urodzić to dziecko i oddać do ośrodka adopcyjnego. Napewno znajdzie się rodzina, która przyjmie to maleństwo.
J.M i J.D z Wałcza
Wpis z 18. grudnia 2003 r.:
Dziekuję Panu za stworzenie tej strony. Wczoraj prowadziłam dyskusję z dwoma logicznie i bezdusznie myślącymi facetami na temat aborcji. Nie trudno się domysleć, kto był po której stronie w tym sporze. Oni ze swoim prawem do wolności i ja ze swoim obowiązkiem odpowiedzialności. Od razu mówię, że nie uważam się za osobę bardzo religijną (aczkolwiek Bóg i Kościół jest ważną częścią życia mojego i całej mojej rodziny) i nie chcę w ten spór wmanewrowywać religii, bo akurat w tym towarzystwie będzie to nieprzekonywujące. Chcę im udowodnić, że to jest zbrodnia - niezależnie od tego, z jakiego punktu widzenia się na to patrzy. Dla mnie: "Nie zabijaj" jest jasne jak słońce. Dla nich dorabianie ideologii do takich masakr jest celem samym w sobie. Trudno jest rozmawiać z kimś bez używania argumentów religii, przykazań. Ale podjęłam się tej dyskusji, choć - prawde mówiąc - żal mi takich zmanipulowanych ludzi. Wiem, że zabicie dziecka jest dramatem dla kobiety - choćby nie wiem jakie pozowlenie było na to w prawie. Chciałabym poinformować, że będę korzystała z argumentów zawartych na tej stronie w naszej dyskusji. Mam 30 lat, kochanego wciąż i - mam nadzieję - do końca męża i sześcioletni, największy na świecie skarb - Wiktorię.
Agnieszka
Wpis z 17. grudnia 2003 r.:
Nazywam się Marzena i piszę z miejscowości Zduńska Wola. Fajnie, że masz taką stronę. Ja oczywiście jestem przeciw aborcji. Jest to trudny niewątpliwie temat, ale trzeba o tym mówić. Wydaje mi się, że wiem sporo na ten temat i chciałabym podzielić się z Tobą moimi refleksjami. Wielu ludzi nie zauważa tego problemu lub tylko udaję, że go nie widzi. Ostatnio oglądałam film "Niemy Krzyk", który świetnie obrazuje dramat tych dzieci. Dodatkowo od 2 lat w obronie tych dzieci podejmuję Duchową adopcję Dziecka Poczętego. Jeszcze się odezwę.
Obrończyni Życia
Wpis z 7. grudnia 2003 r.:
Ostatnio nawet sporo mówi się o aborcji... Ale stosunkowo mało o jej konsekwencjach... Pomimo młodego wieku mam już na ten temat swoje niezmienne zdanie, którego w każdej - prowadzonej z innymi osobami - dyskusji bronię. Jestem stanowczo przeciw aborcji... Uważam, że ludzie którzy idą do łóżka powinni pomyśleć, jakie bedą konsekwencje, co może się potem wydarzyć... Przecież jest teraz tyle srodków antykoncepcyjnych, że jeśli dojdzie już do niechcianej ciąży, to tylko i wyłącznie z nieuwagi i nieostrożności kochających się... Ponadto uważam, że w takich przypadkach aborcja jest ucieczką... Ucieczką przed poniesieniem odpowiedzialności za swój czyn i jego konsekwecje... - najlepiej przecież zabić i pozbyć się klopotu... A młode matki decydując się na ten krok nawet nie mają pojęcia jakie problemy ze zdrowiem - zarówno psychicznym jak i fizycznym - mogą później mieć. Tak więc według mnie nic nie usprawiedliwia aborcji... choć według mnie jest jeden jedyny, przypadek kiedy kobieta - jeśli nie jest na siłach - może i powinna pomyślec o takim zabiegu... A mianowicie gwałt, bo przecież wówczas dziecko jest owocem przemocy, przestępstwa, krzywdy kobiety, niewiadomo z kim i gdzie... Ale również zastanawiam się czy zabójstwo jest w takiej sytuacji najlepszym wyjściem... choć coraz bardziej dochodzę do wniosku, że nie...
Sylwia
Wpis z 2. grudnia 2003 r.:
Zawsze ciekawiło mnie jak naprawdę jest ze sprawą aborcji. Rodzice na ten temat nigdy się nie wypowiadali, a w szkole mówiono o tym bardzo niewiele. Dziś wiem, że aborcja jest najgorszym wyjściem jakie można wybrać. Jeżeli taka - za przeproszeniem - bezmyślna dziewczyna i chłopak decydują się na sex, powinni być ostrożni i się zabiezpieczyć. Dziecko nie jest niczemu winne. Nie powinno być usuwane. Nawet jeżeli nie będzie kochane, powinno mieć prawo do życia! Ciągle się mówi, że rodziny wielodzietne nie mają środków na utrzymanie. Skoro tak jest, to dlaczego się nie zabezpieczają i kobiety zachodzą w ciąże, a później rozpaczają, bo nie mają pieniędzy? Trzeba było myśleć o tym wcześniej. Jedyne co mogę zrozumieć to gwałt, ale nawet to nie jest powodem do aborcji, bo jak już wspomniałam, dziecko nie jest niczemu winne i ma prawo żyć dalej, i przezwyciężać problemy i trudne chwile, jakie go czekają. Może znajdzie kochającą rodzinę... Moim zdaniem bardzo dobrze, że istnieje taka strona, bo być może uratuje życie niejednej istocie ludzkiej. A śmieszne jest to, gdy ktoś popiera aborcje. Jestem dumna, że tego nie popieram i wiem, że nigdy nie zrobiłabym takiej krzywdy swojemu dziecku!!!
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 20. listopada 2003 r.:
Cieszę się, że jest taka strona, ponieważ teraz wiem więcej. Jestem dumna, że jestem przeciwniczką aborcji i nie myślę jak dawniej, że to przecież nie jest zabójstwo, bo nienarodzone dziecko nie ma życia w sobie. Dziękuje za informacje zawarte na tej stronie.
Julita
Wpis z 8. listopada 2003 r.:
Uważam, że aborcja jest najgorszym wyjściem, na jakie może zdecydować się kobieta, a także jej partner. Sama mam niespełna 17 lat i gdybym teraz zaszła w ciążę nawet bym nie wzieła pod uwagę aborcji!! Decydując się na sex, młodzi ludzie winni ponosić konsekwencje swoich czynów. Poza tym jak można zabijać "coś" tak pieknego "coś", co narodziło sie z miłosci, prawda..? Osoby decydujące się na aborcję uważam za nieodpowiedzialnych tchórzy. Dobrze, że jest ta strona. Dziewczyny - zanim zdecydują się na taki zabieg - powinny zobaczyć jak to wszystko przebiega... Jestem naprawdę wstrząśnięta wypowiedzią osoby, która się nie podpisała... Jak można być tak nieczułym i nieludzkim... Aha - uwazam, że sam brak podpisu świadczy o tym, że osoba ta jest tchórzem...
Joasia
Wpis z 7. listopada 2003 r.:
NIE CHCE ROZTRZĄSAĆ PROBLEMU, BO TO NIESTETY TEMAT "RZEKA", A NIE MAM NA TO CZASU. ALE POWIEM TAK: ROBICIE LUDZIOM WODĘ Z MÓZGU, CHYBA ŻADEN Z WAS NIE JEST OSOBA ŚWIECKĄ I NIE MA ZIELONEGO POJECIA NA TEMAT PRAWDZIWEGO ŻYCIA W NASZYCH REALIACH, W NASZYM OBECNYM ŚWIECIE - JESTEŚCIE PO PROSTU SMIESZNI!!!!! MAM DZIECKO, KTÓRE JEST DLA MNIE WSZYSTKIM - ZRESZTĄ KOCHAM WSZYSTKIE MAŁE, SŁODKIE ISTOTKI. WSPARŁAM JUŻ RAZEM Z MEZEM NIEJEDNĄ FUNDACJE, NIEJEDNO GŁODUJĄCE BIEDNE DZIECKO, NIEJEDNEGO BRUDNEGO, ZMARZNIĘTEGO I ZANIEDBANEGO PRZEZ MATKĘ MALUCHA, KTÓRY BIEGA PO ULICY DO NOCY "BAWIĄC" SIĘ. WIEM JEDNO - TACY JAK WY NIE MAJĄ PRAWA INGEROWAĆ W SPRAWY ABORCJI, NIE MAJA PRAWA WYPOWIADAĆ SIĘ NA TE TEMATY, NIE MAJĄ PRAWA LANSOWAĆ TAKICH UROJONYCH ZDJĘĆ WZBUDZAJĄC POWSZECHNĄ ODRAZĘ, DOPUTY DOPÓKI NIE DOTYCZY TO ICH BEZPOŚREDNIO. KAŻDA ZDROWA PSYCHICZNIE I FIZYCZNIE KOBIETA MA PRAWO DECYDOWAĆ O SOBIE, SWOIM ŻYCIU , PRZYSZŁOŚCI I DZIECKU, KTÓRE URODZI LUB TEŻ NIE. TO TYLKO I WYŁĄCZNIE JEJ SPRAWA!!! I TO TYLKO ONA MOŻE O TYM ZDECYDOWAĆ. SAMA KIEDYŚ STAŁAM PRZED DYLEMATEM DOKONANIA WYBORU ABORCJA CZY NIE - WYBRAŁAM DRUGA MOŻLIOWŚĆ. I DOBRZE - DZIŚ NIE WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE MOGLOBY BYĆ JAKKOLWIEK INACZEJ. PO PROSTU WŁAŚNIE TAK MIAŁO BYĆ - MIAŁAM URODZIĆ TO DZIECKO - ONO JEST DLA MNIE WSZYSTKIM I DOBRZE WIEM JAK WIELE TRZEBA MU POŚWIECIĆ ŻEBY WSZYSTKIE JEGO POTRZEBY BYŁY ZASPOKOJONE, ŻEBY CZUŁO SIĘ KOCHANE PRZEZ ŚWIAT I SZCZĘŚLIWE. WTEDY TEŻ BYŁAM MŁODA I NIE MIAŁAM POJĘCIA JAK TO JEST WYCHOWYWAĆ DZIECKO. NIE MIAŁAM Z TYM ŻADNEGO PROBLEMU. SKOŃCZYŁAM AKURAT SZKOLE, MAM CUDOWNYCH RODZICÓW I DOBREGO MĘŻA. WSZYSCY MI POMOGLI. I STAC NAS BYŁO NA TO. ALE NIESTETY NIE KAŻDY MA TAKIE SZCZESCIE JAK JA. I WŁAŚNIE W IMIENIU TYCH KOBIET KTÓRE, NIE MAJĄ ŚRODKÓW DO ZYCIA, MNIE MAJĄ RODZIN, SĄ SAMOTNE, ZGWAŁCONE, ODRZUCONE PRZEZ SPOŁECZEŃSTWO, BEZ PRACY ALBO ZA MLODE. PISZE, ŻE NIE MACIE PRAWA ZABRANIAĆ IM ABORCJI. ŻEBY ZAOSZCZĘDZIC TYM BIEDNYM MALUCHOM PŁACZU, GŁODU, CHŁODU, BIEDY, KRZYWDY, WYRZUCANIA NA ŚMIETNIK, BRAKU MIŁOŚCI, TROSKI ALBO OKALECZANIA NA TRWALE - POWINNO SIĘ POZWOLIĆ IM ODCHODZIĆ GODNIE, DOPÓKI SA BEZIMIENNYMI ISTOTAMI, KTÓRE JESZCZE NIE ZDAJĄ SOBIE SPRAWY ZE SWOJEGO ISTNIENIA I NIE CIERPIĄ TAK, JAK MUSZĄ CIERPIEĆ PÓŹNIEJ - Z POWODU ŹLE PODJĘTEJ DECYZJI ALBO Z POWODU JAKIGOŚ PSYCHOPATY, KTÓRY NIE MARTWI SIĘ JAK UTRZYMAĆ DZIECKO I ZARZĄDZA GDZIES TAM W WARSZAWIE TAKIMI TEMATAMI JAK NP. "ABORCJA". WASZE ŚMIESZNE, KOŚCIELNE PAPLANINY I OSĄDY NIE MAJĄ ZUPEŁNIE NIC WSPÓLNEGO Z BOGIEM - PRAWDZIWYM BOGIEM. KTÓRY NIE JEST JAKIMŚ TAM KLECHĄ W KOŚCIELE, TYLKO SIEDZI TAM W GORZE I WSZYSTKO DOKŁADNIE WIDZI I ROZUMIE.
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 7. października 2003 r.:
Dzięki serdeczne za umieszczenie tej strony w internecie. Niech każdy, kto wejdzie na nią, ma świadomość czym jest aborcja, że nie jest to sprawa tylko kobiety, ale wszystkich ludzi. Bo przecież "To", co rozwija się w łonie kobiety, nie jest rzeczą, ale Osobą Ludzką. Jestem oburzony opiniami osób, których opinie są umieszczone na stronie. Szkoda, że są tak wielkimi egoistami. Jeszcze raz dzięki za stronę. Mocna i drastyczna, ale taka właśnie jest aborcja.
Robert
Wpis z 2. lipca 2003 r.:
"Jesteśmy przerażeni tym, co znaleźliśmy na twojej stronie. Jak można tak naginać fakty? Twoja strona, zdjęcia i teksty są tendencyjne, obraźliwe dla kobiety, kłamliwe i nie zgadzające się z wiedzą merytoryczną. Przypominają science-fiction. Takie podejście, jakie reprezentujesz, jest godne potępienia lub zignorowania. Nie przedstawia sobą żadnej wartości i dodatkowo łamie prawa człowieka. Twoja witryna, którą należy po prostu nazwać prymitywną i kompromitującą, jednak jeszcze bardziej utwierdziła nas w walce o prawo do aborcji. Musisz się jeszcze wiele nauczyć. Przede wszystkim tego, że kobieta nie jest rzeczą. (...)"
"Życie kobiety, szczególnie wtedy, kiedy nie jest ona odpowiedzialna za poczęcie nie musi odpowiadać za inne życie. Nie musi ono być także poświęcane dla płodu. Z życiem dziecka jest inaczej - nie jest ono w pełni rozwinięte, nie przyszło jeszcze na świat i nie zaznało życia tzw. 'człowieczego', jak to określa von Geteburg. Dopóki łączy go coś z ciałem kobiety, doppóki to ona jest jego żywicielem, nie może objąć kontroli nad jej życiem."
Wypowiedź anonimowa
Wpis z 30. kwietnia 2003 r.:
"Waćpan mamisz z nawiedzenia. Skoro pańskiej postawie towarzyszą tak ważkie elementy teorii filozoficznej to proszę przekonać społeczność polską iż pławi się w bogactwie kapitałowym i intelektualnym danym jej przez instytucje władzy i wiary. Proszę przekonać ubogich iż są próżni wyrzekając się szczęśliwego rodzicielstwa w wyborze racji przeżycia. Waść zapewne nie znasz realii plebstwa. Skoro ważysz się stawiać publiczny zarzut morderstwa to odsłoń kulisty tegoż czynu od podstaw z zachowaniem wszelakiej procedury prawnej. Odpowiedz publicznie na jakich przesłankach opierasz swoje racje. Podaj do publicznej wiadomości swój adres. Przedstaw małżonkę, córki, siostry, wnuczki. Jeśli są podobnego zdania jak ty to wyraźcie swoje miłosierdzie że jesteście gotowi realizować obowiązki rodzicielskie nad wszystkimi narodzonymi wbrew woli ich rodzicieli nawet jeżeli będzie to także dotyczyć Waszego stadła. Dowiedź Waść że oprócz prezentowanego stanowiska że czynem dowodzisz swoje sumienie. Bo można opatrznie zrozumieć że tylko o względy Kościoła zabiegasz bądź pokutę próżną sobie wyznaczyłeś."
Henryk G.